Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

66456 miejsce

Telefon komórkowy - nasza obsesja

- Dzwonię do ciebie, bo mam dużo niewykorzystanych darmowych minut. Mam nadzieję, że masz chwilę… - powiedziała młoda kobieta, wygodnie usadawiając się w fotelu. I zaczęła: - Bo wiesz… ten balsam, który kupiłam w sklepie X… tak, tak właśnie ten...

Darmowe minuty. W posiadaniu pasażerki kilkunastoosobowego busa. Na zewnątrz ciemno. Wewnątrz ledwo słyszalne radio kierowcy. Jaką ulgę przynoszą niewykorzystane minuty telefonii komórkowej Y tej młodej kobiety! Chwila spokoju zamknięta w 10 m kw i na 4 kołach pokonana! I to nawet bez ruszania palcem. Bez potrzeby wyciągania naszego z kolei aparatu. Tłumiącego, odciągającego uwagę. Od ciszy, od myśli, walących na oścież, walczących o chwilę naszej uwagi. Intymne doznania, związane z balsamem X, górą. Niech balsam się nie kończy. Niech będzie w opakowaniu 50 proc. gratis. Bo ostatnia kropla zmusi nas samych do zwalczenia spokoju. Sami będziemy klikać, naciskać, pisać, wysyłać, odbierać. I opróżniać skrzynkę odbiorczą. Przeglądać zdjęcia. A może damy znać bliskim, że już jedziemy. Na wszelki wypadek. W razie gdyby zapomnieli…

Komórka. Cudownie mobilna. Łącząca z wszystkimi, o każdej porze i niezależnie od odległości. Ale też obsesja. Nałóg. Za jej pomocą ciągle piszemy, wysyłamy, odbieramy wiadomości, dzwonimy, rozmawiamy. Albo myślimy o tym, co dzięki niej napiszemy, wyślemy, odbierzemy. Nie mamy z kim się skontaktować? Zaraz zaraz. W takim razie coś jest nie w porządku. Z nami. Trzeba szybko znaleźć odbiorcę naszej wiadomości, uczucia, naszych myśli. Byleby z tym samemu nie zostać. A więc piszemy, znów wysyłamy, i znów odbieramy. Uff.

Komórka. Cudownie mała. Z łatwością mieści się w kieszeni spodni, kurtki, w torebce. Wyjmujemy, chowamy, wyciągamy, wkładamy. Obsesyjnie. Obracamy, bez żadnego celu, w prawo, w lewo, a nuż zadzwoni. Nie ma jej przy nas, biegniemy po nią. Nie zabraliśmy jej z domu - to jak bez ręki, żyjemy, ale ile w nas niepokoju! Bo co się stanie, jeśli nie będziemy przez chwilę osiągalni? No na przykład to, że jadąc do domu, po pracy, nie poinformujemy przygotowującego obiad współmałżonka, czy jesteśmy już w tramwaju, czy dopiero na przystanku, czy jedziemy samochodem, czy zmierzamy dopiero na parking. W XXI wieku informacja nie może być niedokładna, zupa nie może wystygnąć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.