Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

134345 miejsce

Telefon komórkowy według Paula Levinsona

Żeby pożyczyć z biblioteki uniwersyteckiej książkę Paula Levinsona trzeba czekać kilka miesięcy. Zainteresowanie, jakie wzbudza, mogłoby więc wskazywać na dużą wartość i oryginalność poruszanych w niej kwestii. Ale nic z tych rzeczy.

 / Fot. Okładka , mat. reklamoweTelefon komórkowy. Jak zmienił świat najbardziej mobilny ze środków komunikacji” to krótka historia komunikacji, ze szczególnym uwzględnieniem telefonu komórkowego, jako - według autora - urządzenia najbardziej wszechstronnego i mobilnego. Jednak poza ciekawymi fragmentami dotyczącymi początków powszechnego zastosowania telefonu stacjonarnego, książka nie wnosi niczego nowego, niczego, o czym sami byśmy nie wiedzieli.

I właśnie te oczywistości drażnią chyba najbardziej. Początkowo traktuje się je z pewną wyrozumiałością, zdając sobie sprawę z potrzeby wprowadzenia czytelnika w tematykę książki. Jednak nie można nie poddać krytyce kontynuacji podobnego wywodu w dalszych rozdziałach. Wywodu na temat zjawisk znanych i dobrze rozumianych. Próba odpowiedzi na pytanie, dlaczego profesor Uniwersytetu Fordham w Nowym Jorku tak właśnie postępuje, prowadzi nas do dwóch wniosków.

Albo profesor nie wie za bardzo o czym pisać i tak naprawdę stara się tym „niczym istotnym” tylko zapełnić kolejne kartki, albo traktuje czytelnika jako człowieka z przysłowiowego „buszu”, porozumiewającego się dotychczas za pomocą bębnów, dla którego wszelkie nowości związane z procesem międzyludzkiej komunikacji są czarna magią. Ciągłe roztrząsanie problemu czy korzyść, jaką jest możliwość telefonowania w każdym momencie i z każdego miejsca, przewyższa straty, w postaci bycia wszędzie osiągalnym, jest na to dobrym przykładem. I to zarówno jeśli chodzi o relacje zawodowe, jak i te między rodzicami a dziećmi czy między małżonkami.

Trudno ponadto nie zauważyć, że autor za wszelką cenę próbuje udowodnić postawioną w tytule tezę. Robiąc to ociera się niejednokrotnie o śmieszność. Sugeruje na przykład, że dzięki wiadomościom tekstowym umacnia się nasza, zagrożona przez media elektroniczne, umiejętność pisania. W rzeczywistości wydaje się, że jest całkowicie na odwrót. W wiadomościach SMS posługujemy się skrótami i rzadko kiedy formułujemy poprawne zdania. Trudno zgodzić się też z argumentem, by telefon komórkowy stanowił lepsze źródło informacji o wydarzeniach ze świata niż gazeta codzienna. To prawda, że telefon z zainstalowaną kamerą i połączony z siecią telewizyjną może na żywo przekazywać relacje. Jednak w takim wypadku otrzymujemy tylko suche fakty, pozbawione jakiejkolwiek refleksji, której zdecydowanie bliżej jest do słowa pisanego. W końcu, nieprawdziwe wydaje się gloryfikowanie telefonu komórkowego i jego mobilności w kontekście spędzania większej ilości czasu na zewnątrz niż w pomieszczeniu. Jestem skłonna zaryzykować tezę, że większość ludzi woli czytać książki, oglądać telewizję czy korzystać z internetu właśnie w zaciszu własnego domu, a nie, jak założył autor, na ulicy, zatłoczonym placu czy w środku komunikacji miejskiej, przy pomocy telefonu komórkowego.

Książka Paula Levinsona rozczarowuje. Nie znajdzie w niej czytelnik nowych, interesujących faktów czy oryginalnej refleksji. Nie warto jej czytać tylko po to, by przekonać się jak autor radzi sobie z dobieraniem na siłę argumentów, w celu poparcia postawionej przez siebie tezy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

W warszawskim BUW ie dostępny od ręki https://opac.buw.uw.edu.pl/cgi-bin/katalog/chameleon

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.