Facebook Google+ Twitter

Teleportacja na koniu trojańskim

Dla kobiety przekroczenie magicznej "40" wiąże się chęcią zmian. Nie stanowi to problemu, o ile odmiana nie oznacza przeniesienia się w czasie… A taki kłopot ma Zosia, bohaterka najnowszej komedii Juliusza Machulskiego.

Plakat promujący film / Fot. DystrybutorPoznajemy ją w sylwestrowy wieczór, gdy z mężem Kubą i córką Florką w atmosferze milenijnego podniecenia wypijają szampana i składają życzenia. Wiodą sielankowe życie, ale dla Zosi to za mało – chciałaby, żeby idealna miłość spotkała ją wcześniej. Dostaje taką szansę od losu - następnego ranka budzi się w ramionach pierwszego partnera, a za oknem mamy schyłek PRL. Najpierw musi się przyzwyczaić do obrzydliwej kawy pitej w szklankach, braku testów ciążowych i kart kredytowych. Gdy jej się to uda, zaczyna działać: musi uwolnić się od wąsatego męża w tureckim sweterku, ale tak, by zdążyć jeszcze zajść z nim w ciążę. Następnie przechodzi do celu podróży: rozpaczliwie szuka Kuby i opracowuje plan, jak w przyspieszonym trybie zostać jego żoną.

Jesteś w drugim związku? Myślisz o rozwodzie? To film dla Ciebie!

Dla reżysera inspiracją do nakręcenia „Ile waży koń trojański”, było marzenie jego trzeciej żony, o poznaniu się wcześniej: „Ludzie nie są źli czy dobrzy, tylko są nie dla siebie. (…) Gdybyśmy się z moją obecną żoną Ewą spotkali wcześniej, bylibyśmy nie dla siebie.” Mimo wyraźnej dominacji miłosnych perypetii, twórcy filmu unikają nazwy „komedia romantyczna”, zastępując ją „ponadczasową”. Prototyp scenariusza powstał kilka lat temu i kierowany był na rynek amerykański. Taka historia mogłaby wydarzyć się wszędzie, wartości jakie reprezentuje są niezależne od szerokości geograficznej. Przeniesienie akcji nad Wisłę wzbogaca film, pozwala na parodię okresu PRL-u i ukazanie kontrastu między teraźniejszością a przeszłością.

Dramatyczna walka o wcześniejsze zamążpójście wysuwa się na pierwszy plan, co może przeszkadzać jeśli ktoś liczył na powrót do paradoksów dawnych lat. Za mało jest obrazów lat 90-tych, które młodym mogłyby przybliżyć, a starszym przypomnieć tamte czasy. Twórcy podkreślają trudności znalezienia odpowiednich miejsc „gdzie kamerą można by obrócić o 360 stopni”. Jednak wszystkie zabawne sceny wynikają właśnie z różnic między przeszłością a nowoczesnością, podkreślaniem roli wewnętrznych regulaminów czy pozycji mężczyzny w związku, warto byłoby wygospodarować dla nich więcej miejsca.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

+ za naświetlenie tematu. A na film trzeba iść tak czy inaczej. W końcu Juliusz Machulski to już klasyk kina polskiego, czy się to komuś podoba czy nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Nie myślę o rozwodzie, ani drugim związku, jednak na film sie wybieram :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.