Facebook Google+ Twitter

Teletubisie na OFF festival

Elektroniczny pajac powrócił. Od czasu symbolicznego koncertu Jean Michel Jarre w stoczni Gdańskiej jego widmo krążyło nad polską kulturą widowisk, co jakiś czas, dając o sobie znać.

Na koncercie The Flaming Lips pajac otrzepał się z brokatu i zdominował festiwalowe wrażenia oraz komentarze.

Aby opisać to widowisko, warto byłoby na początek wyliczyć same prezenty, które zespół zrzucił na publiczność. Ułatwi to odczytanie emocji, które poprzez poniższe akcesoria próbowano wytworzyć. Piłeczki-baloniki, pyłeczki, brokacik, świecące zielonym promieniem rączki to tylko kilka przykładów, które idealnie pasują do piosenki o kolorowych jarmarkach innego już artysty.

Co ciekawe, w zamian ludzie odrzucali wielkiej elektronicznej maszynie papier toaletowy, który rozwijał się nad tłumem w kolorowym świetle jak anioła skrzydła (nie głos!). Publiczność improwizowała za pomocą dostępnych środków, gdy w pewnych momentach nic szczególnego artyści nie wyrzucali do emocjonalnej konsumpcji.

Wszystkie niespodzianki nie tylko zinfantylizowały lecz także rozmyły odbiór, który wcześniej zdawał się być niemożliwy do zaburzenia.

Z pewnością publiczność mogłaby być nieco szczęśliwsza gdyby elektroniczni pajace zamiast zrzucać akcesoria, a następnie jak gdyby w zamian nakazywać publiczności udawać małpy, żaby i inne stworzenia (co uczynili podczas jednego ze swoich poniekąd dobrych utworów) zajęli się po prostu zaangażowanym graniem.

Dobrze by się stało, gdyby artyści poza tym ograniczyli liczbę osób, które pląsały po scenie. Ponieważ tłum pomarańczowych ludzików podskakujący ochoczo, jak bąbelki w oranżadzie, również odwracał uwagę.

Ostatecznie cała warstwa wizualna zostało przeestetyzowana do granic absurdalnego żartu, który niestety nie miał pointy.

Zadaniem publiczności w takiej sytuacji stało się nie tyle słuchanie i odczuwanie energii płynącej z muzyki lecz głównie reagowanie na bodźce: kolorowe światło, ciepło. Bodźce, które wytwarzały poczucie bezpieczeństwa.

Zupełnie jak w teletubisiach. W zasadzie gdyby Flaming Lips pojawili się w strojach przygłupawych ludzików, to nie sprawiłoby to większej różnicy.

The Flaming Lips mógł świecić własnym światłem, a nie sztucznym, odbitym od innych. Niestety, w takiej formie nie był gwiazdą OFF festival, a co najwyżej jego księżycem. Na tle energetycznych i niepowtarzalnych koncertów innych zespołów, ich występ, który sami nazwali widowiskiem na pograniczu snu i jawy, był co najwyżej nocną polucją.

Zobacz także:

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.