Facebook Google+ Twitter

Telewizyjne perypetie historyczne

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-08-13 19:35

Na wołowej skórze bym nie spisał wszystkich upokorzeń, bezeceństw i przemilczanych szantaży, jakich dopuszczali się wobec twórców mocodawcy z gmachu przy ul. Woronicza 17. Jeśli o tym mówię, to z wiarą, że powoli odchodzi to w przeszłość.

Fot. AKPA Osiemdziesiąt lat temu kapitan pilot Bolesław Orliński wrócił z rekordowego rajdu lotniczego na trasie Warszawa – Tokio – Warszawa. To wymarzona okazja do popularyzacji dziejów polskiej awiacji. Zaproponowaliśmy w telewizji publicznej realizację filmu o bohaterze, który został przez cesarza Japonii uhonorowany dyplomem i Orderem Wschodzącego Słońca. Oczywiście temat nie zainteresował nikogo, co w pewien sposób dowodzi stylu myślenia i działania ludzi mianowanych na merytoryczne stanowiska w gmachu przy ulicy Woronicza. Gdyby zdarzyła się tu programowa omyłka, to mógłbym nie uwierzyć w złą wolę, cynizm i bezduszność. Tymczasem jest to tylko element całej serii odrzucanych, niezwykle istotnych dla historii Polski tematów.

Zgłoszona do telewizyjnego systemu komputerowego propozycja reportażu filmowego o uroczystości ku czci spadochroniarzy gen. Sosabowskiego przepadła z kretesem. Z początku pomyślałem, że to błąd głupiej, bezmyślnej maszynerii, którą rządzi napisany przez człowieka program. Holendrzy ufundowli wielki monument, zorganizowali wielkie święto, a tu w kraju żal wysupłać trochę pieniędzy na uwiecznienie tego faktu?...

Staram się zawsze myśleć pozytywnie i usprawiedliwiać najbardziej idiotyczne decyzje moich rodaków. Nie chciałem dopuszczać myśli o cynizmie decydujących o wszystkim redaktorów oceniających nadesłane projekty filmowe. Co więcej, przeprowadziłem z pracującymi na Woronicza historykami rozmowę o ewentualnych możliwościach realizacji tego typu programów w nowym kanale tematycznym pod dumną nazwą Historia. Usłyszałem, że praca w tym dziale jest już zarezerwowana dla innych (czytaj znajomych Królika). Ja na to, że płacę abonament, a TVP S.A. nie jest własnością prywatną dyrektorów pracujących przy ul. Woronicza 17. Usłyszałem, że jeżeli będę upierał się przy swoich poglądach, to w końcu zostanie mi nawet odebrana przepustka do tego gmachu.

Pozazdrościć wiary, energii, ale i naiwności w działaniach, które nie uwzględniają bezduszności partnerów, z jakimi jesteśmy zmuszeni codziennie obcować walcząc o realizację swoich projektów. To oczywiście niemożliwe, żeby Szkoła Orląt w Dęblinie pogrążyła się w niebycie. Kłamstwem są rewelacje o nieprzystosowaniu, wręcz niezdolności polskich adeptów lotnictwa wojskowego do eksploatacji nowoczesnych F16. Ani te wspaniałości zza oceanu nie są tak rewelacyjne, jak rozpisują się o nich branżowe pisma, ani też absolwentom z Dęblina nie brakuje werwy, sił i kwalifikacji do pilotowania amerykańskich maszyn. Na naszych oczach rozgrywa się kolejna, bezlitosna batalia. Stawką jest wielki kontrakt dla najbardziej bezwzględnego gracza.

Nie odmawiam prawa uczestniczenia w przetargach nikomu, kto szanuje racje drugiej strony. Ja właśnie jestem po drugiej stronie tego biznesu. Mnie interesuje los polskiej awiacji, która nie może zniknąć z pola widzenia polityków i działaczy aeroklubów. To nieprawda, że wolny rynek usprawiedliwia wszystko, co się dzieje w państwie. Bez wyobraźni, wizji polskich skrzydeł nie można podejmować dyskusji i wygłaszać opinii, które poddają w wątpliwość osiągnięcia Asów polskiego lotnictwa i wszystkie dotychczasowe sukcesy.

Ostatni film poświęciłem właśnie Szkole Orląt, która obchodziła swoje 80-lecie, ale w rzeczonej Telewizji (nomen omen publicznej) nie znalazł się żaden chętny do wyemitowania materiału. Umieściłem go w sieci, podobnie, jak wiele wcześniejszych monografii asów lotnictwa polskiego (http://video.google.pl/videosearch?q=80-lecie+Szko%C5%82y+Orl%C4%85t). Wydaje mi się, że dzisiaj ten typ kontaktu jest najwłaściwszy. Uniezależnia od samowoli ludzi bez cienia wątpliwości skreślających wszystko, co kłóci się z ich dogmatem. Staram się je rozwiewać i zasiać wiarę w sens podtrzymywania tradycji, bo to na dłuższą metę opłaca się.

Czasami przypominamy maksymę zasłużonych dla Polski antenatów, którzy ze szlachetną skromnością przyznawali, że są jedynie karłami siedzącymi na ramionach olbrzymów. Jeżeli pozbędziemy się pamięci należnej tym wielkim postaciom zasłużymy na opinię skarlałego prowincjusza Europy. Przecież to nie ja mówiłem o konieczności uszanowania własnych bohaterów i historii, bo nikt inny nas nie uszanuje, a niedługo nikt już za nas tego nie uczyni. Tak jest, tak będzie. Naprawdę

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 16.08.2006 23:57

Sęk w tym, że w tej instytucji nie ma tzw. zwykłych pracowników. W okresie minionego ćwierćwiecza byłem świadkiem nagłej śmierci cywilnej osób doskonale radzących sobie w branży i równie błyskawicznych karier ludzi zaledwie tolerowanych przez dziennikarzy. Kryterium kompetencji i kwalifikacji zawodowych nigdy nie było pierwszorzędnym w żadnym z telewizyjnych osrodków regionalnych, na Woronicza, ani na Placu Powstańców. Odpisując Pani w ten sposób czuję tylko smutek i bezsilność, bo wywołane tymi faktami emocje dawno już mnie opuściły.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To chyba zależu od funkcji jaka pełni. Wraz z kazda nowa ekipa przychodza nowi dyrektorzy itp. ale nuie mozan zarzucic braku niezaleznosci zwyklym pracownikom. Moze dlatego, że na nic istotnego nie maja wplywu. Moja mama pracuje w TV juz 30 lat. Przetrwala więc wiele ekip.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Zbigniewie! Z pańskiej fotografii wnoszę, że obaj młodzi byliśmy kiedyś. Jak dawno temu? Ba! któż by to zliczył, a nade wszystko w jakim celu owe liczenie prowadzić! Tak czy inaczej żyjemy zbyt długo, żeby nie wiedzieć jakimi prawami rządzi się telewizja. Nie ma też najmniejszego znaczenia znaczenia kto na jej czele stoi. Sokorski musiał mieć swoich ludzi. Urban i Wildstein też. O niezależności szefa telewizji mówić nawet nie wypada. O niezależności jakiegokolwiek pracownika telewizji również. (wiem co mówię - pracowałem w TV).Czemu zaś ma służyć oposane przez Pana żonglowanie prawdą historyczną? Dalibóg nie wiem, choć przyznam się do wielkiej ciekawości w tym względzie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.