Telewizyjne seriale idą na wakacje. Ostatnie odcinki zostaną wyemitowane
po 20 czerwca, a przez
lipiec i sierpień będziemy karmieni serialowymi
powtórkami. Wyjątkiem jest Polsat, który przez lato ma nadawać nowe odcinki „Pierwszej miłości” i „Samego życia”.
Z bohaterami serialowego rekordzisty, czyli „M jak miłość”, pożegnamy
się już 20 czerwca. Ale tylko na dwa miesiące. Na początku września
rodzina Mostowiaków wróci na ekrany i będzie przeżywać nowe przygody.

– Pojawią nowi bohaterowie, dotychczasowe wątki bardzo się skomplikują,
ale nic więcej na razie nie mogę zdradzić – mówi Paweł Czajkowski,
rzecznik prasowy „M jak miłość”.
Ślub z przeszkodami
My
możemy zdradzić, że Marek Mostowiak będzie ubiegał się o fotel sołtysa
Grabiny. Jego największym konkurentem zostanie Peter (Radosław Pazura).
W serialu pojawi się kolejna nowa postać. Będzie nią Grażyna, grana
przez warszawską aktorkę Bożenę Stachurę, znaną między innymi z roli
Solange w filmie o Fryderyku Chopinie „Pragnienie miłości”. Grażyna to
szkolna miłość Marka Mostowiaka. Na klasowym spotkaniu uczucie zacznie
powoli odżywać. Oczywiście, wzbudzi to zazdrość Hanki Mostowiak, którą
dalej adorować będzie dyrektor szkoły. Co z tego wyniknie, dowiemy się
jesienią. Wątek Grażyny będzie jednym z ciekawszych w nowych odcinkach
„M jak miłość”.
Nakręcono już ślub Steffena i Elki. Zanim do tego
dojdzie, jego matka nabierze podejrzeń, że dziewczyna wychodzi za jej
syna tylko z wyrachowania. Nie obędzie się też bez emocji na samym
ślubie. Panna młoda będzie się spóźniać, a załamany Steffen pomyśli, że
narzeczona znów porzuci go na ślubnym kobiercu...
Piotr w gipsie, ale Marta nie zginie

Piotr Zduński będzie występował w serialu z nogą w gipsie. To efekt
upadku ze schodów. W ten sposób scenarzyści dostosowali scenariusz do
życia. Grający Piotra Marcin Mroczek złamał nogę w czasie finału
„Showtime” w „Polsacie”, który zresztą wygrał.
Mieszkańcy ul.
Łowickiej będą mieli nowych przyjaciół. To ich tajemniczy sąsiedzi
Marzena (Marietta Żukowska) i Marcin (Marcin Stec). Co ciekawe,
Marcinowi zacznie się bardzo podobać Madzia. Natomiast Kuba (Przemysław
Cypriański) zacznie zerkać w stronę Marzeny...
Paweł Zduński i
Teresa będą mieli spore kłopoty z Agnieszką. Dziewczynka nie może
przystosować się do życia w nowym środowisku. Nie tylko zaczyna palić
papierosy, ale i kradnie.
Pojawiły się plotki, że Marta zginie, a
wychowaniem jej córeczki zajmie się Marysia. Wielbiciele Marty
Mostowiak mogą jednak odetchnąć – grająca tę rolę Dominika Ostałowska
nie zamierza zrezygnować z serialu. – Nic takiego nie nastąpi, mogę
zapewnić, że nie zniknie żaden główny bohater serialu – prostuje Paweł
Czajkowski.
Miłość przetrwa, gdy Kacper w areszcie?
22
czerwca obejrzymy ostatni przed wakacjami odcinek „Klanu”, „Plebanii”,
„Na Wspólnej”, a dzień później „Złotopolskich”. Za to nadal będziemy
śledzić dalsze losy bohaterów „Samego Życia”. Tyle tylko, że zamiast
pięciu odcinków w tygodniu, będą dwa. – Przez wakacje nie pojawią się
nowi bohaterowie – mówi Anna Hajduk, z biura prasowego „Polsatu”. –
Akcje będzie się koncentrować głównie wokół wątku Kacpra i Teresy.
Kacper Szpunar znalazł się teraz w areszcie, ale jego ukochana
obiecała, że będzie na niego czekać. Przez wakacje losy tego bohatera,
dzięki pomocy przyjaciół, zostaną wyprostowane i już we wrześniu można
się spodziewać ślubu zakochanej pary. Z serialu zniknie za to
prawdopodobnie postać Leszka, którego gra Bartek Świderski. Leszek (ale
nie Bartek) wyjechał do Londynu i chyba już z niego nie powróci.
Bohaterowie są zmęczeni, lecz nadal pracują
To, że nie ma nowych odcinków, nie oznacza, że aktorzy nie pracują na
planie. Najlepiej mają bohaterowie „Klanu”, którzy są na urlopie od
końca maja. Kolejne odcinki serialu będą kręcili dopiero w sierpniu.
Dla aktorów „M jak miłość” urlopy zaczną się w ostatnich dniach
czerwca. Wolny będą mieli lipiec, a do pracy wrócą w sierpniu.
–
Urlop bardzo mi się przyda – mówi Teresa Lipowska, grająca w „M jak
miłość” seniorkę rodu Mostowiaków. – Na planie pracujemy ostro przez
cały rok, a ja jestem już na emeryturze, więc dla mnie jest jeszcze
ostrzej. A poza tym dubbinguję, gram jeszcze w teatrze i radiu. Jestem
więc już bardzo zmęczona.
Aktorka nie planuje egzotycznego
urlopu. Z powodów osobistych nie może wyjechać daleko od Warszawy.
Dlatego ma zamiar dojeżdżać na swoją podwarszawską działkę. – Mam tam
mały domek, w którym można schronić się przed deszczem i wypocząć –
dodaje aktorka.
Proboszcz nie może doczekać się urlopu
Aktorzy grający w „Plebanii” na urlopy pójdą dopiero 8 lipca. Zdjęcia
do nowych odcinków rozpoczną się pod koniec sierpnia. Włodzimierz
Matuszak grający w tej telenoweli proboszcza Antoniego, już nie może
się doczekać urlopu.
– Cztery odcinki w tygodniu to bardzo dużo,
zrobiła się z tego fabryka – mówi aktor. – Wszyscy pracujący na planie
są już zmęczeni. To widać, i ja też odczuwam zmęczenie. Wystarczy już
tej intensywnej pracy, jakiś odpoczynek mi się należy. Tyle że pewnie
będę miał przerwy w urlopie. Szykuje się bowiem kontynuacja „Pitbulla”,
w którym gram komendanta stołecznej policji, a zdjęcia planowane są w
wakacje.
Włodzimierz Matuszak nie wybiera się w tym roku na urlop
do jakiegoś egzotycznego kraju. Spędzi go w swoim domu na Pomorzu
Zachodnim. – Mam taki swój mały azyl – opowiada. – Może wybiorę się na
ryby? Jest gdzie łowić, sprzęt też mam, tylko nieużywany od lat. Na
pewno będę pracował na działce, hodował warzywa, a potem gotował z nich
posiłki.
Dom aktora znajduje się osiem kilometrów od morza, więc na pewno nieraz wybierze się na nadmorskie spacery.
– Może uda mi się też wyjechać z rodziną na kilka dni do Wiednia – dodaje Włodzimierz Matuszak.
Najbardziej pracowite wakacje ma ekipa „Samego życia”. Zdjęcia potrwają
przez cały lipiec. Na urlop mogą liczyć dopiero w sierpniu.
– Ja
w sierpniu mam akurat spektakle w teatrze, więc mój urlop będzie w tym
roku jeszcze krótszy – mówi Monika Krzywkowska, czyli Teresa z „Samego
życia”. – Nawet nie wiem, gdzie w tym roku wyjadę.
Tymczasem
serialowi fani już nie mogą doczekać się września, żeby dowiedzieć się,
jak potoczą się losy ich serialowych ulubieńców.
Anna Gronczewska, Dziennik Łódzki