Facebook Google+ Twitter

Temida jest ślepa? Otwórzmy jej oczy. Na siłę

Jeśli mojemu sąsiadowi przyjdzie do głowy, że „poczucie sprawiedliwości społecznej” wymaga, bym mu oddał mój dom, to czy będę mógł ufać temu państwu, że mnie obroni? Czy owo „poczucie sprawiedliwości” ważniejsze już będzie od prawa?

Od jakiegoś czasu przy każdej rocznicy wprowadzenia stanu wojennego powraca dyskusja dotycząca degradacji generała Jaruzelskiego. Ostatnio owa dyskusja jest mocno ożywiona, co nie powinno dziwić, bo ster władzy dzierżą dzisiaj ci, którzy sięgali po nią pod sztandarami rozliczenia niechlubnych wątków naszej przeszłości. Przysłuchuję się więc tej dyskusji zarówno z zainteresowaniem, jak i narastającym przerażeniem.

Właśnie z uczuciem przerażenia przeczytałem propozycję Jerzego Jachowicza, który w swoim blogu (http://jerzyjachowicz.salon24.pl/2793,index.html) opublikował tekst pt. „Szeregowiec Jaruzelski”. Jachowicz proponuje, by za jednym zamachem rozwiązać cały problem i pozbawić Jaruzelskiego przywilejów wojskowych i „prezydenckich”, na mocy specjalnej uchwały Sejmu, która „byłaby wyrazem uszanowania elementarnego poczucia sprawiedliwości”.

Z punktu widzenia owego „poczucia sprawiedliwości” pomysł jest godzien uznania. Ale już z punktu widzenia funkcjonowania państwa prawa, ten sam pomysł zasługuje na największe potępienie. Pomijam przy tym dość istotny „drobiazg”, jakim jest fakt, że uchwała Sejmu jest w porządku prawnym aktem niższej rangi, niż ustawa, na mocy której Jaruzelski ze swoich praw korzysta. To akurat jest w tym wypadku sprawą marginalną.

Przerażeniem za to napawa fakt, że w tak zwanym demokratycznym państwie prawa pojawiają się pomysły tworzenia alternatywnego porządku prawnego, służącego załatwianiu doraźnych celów. Ponieważ być może trudno nam z odpowiednim dystansem dyskutować o sprawach dla nas bolesnych i trudnych, zastanówmy się nad jakimś innym przykładem.

Historia świata zna zapewne wiele przypadków zbrodni niewyjaśnionych, bo ich sprawcy bądź włożyli wiele trudu w zatarcie śladów, bądź skierowali śledczych na manowce, albo w końcu sami śledczy nie wykazali się wystarczającą determinacją w wyjaśnianiu tych spraw. Zapewne też wielu podejrzanych nigdy nie zostało ostatecznie skazanych, bo w większości cywilizowanych krajów świata funkcjonuje instytucja domniemania niewinności, gdzie trzeba ponad wszelką wątpliwość udowodnić winę oskarżonego, by móc zasądzić wyrok skazujący. W wielu zapewne przypadkach „elementarnemu poczuciu sprawiedliwości” nie uczyniono zadość.

 

Wyobraźmy sobie więc sytuację, w której państwo postanawia, że poczucie sprawiedliwości jest ważniejsze, niż sama sprawiedliwość i na mocy jednej uchwały uznaje wszystkich podejrzanych w równym stopniu winnymi zarzucanych im czynów. Pojęcie „państwo prawa” stanie się pustym frazesem.

Wracając do sprawy degradacji Jaruzelskiego. Jachowicz przytacza wiele argumentów za taką formą uczynienia zadość społecznemu poczuciu sprawiedliwości:
„Mając w pamięci mizerne rezultaty dotychczasowych procesów (…)”.
„Nie możemy doczekać się skazującego wyroku w sprawie krwawej pacyfikacji kopalni"Wujek" z 16 grudnia 1981 r. gdzie głównym oskarżonym jest gen. Czesław Kiszczak (…)”.
„Nie ma ciągle(…) winnych śmiertelnego pobicia Grzegorza Przemyka”.
„Nikt z najwyższego szefostwa MSW (…) nie został ukarany za śmierć ks. Jerzego Popiełuszki”.
„Od wielu lat, bez rezultatu, toczy się proces w sprawie wypadków w grudniu 1970 r. na Wybrzeżu (…)”.

Podobnych argumentów można wyliczać wiele. Kłopot tylko w tym, że nie są to argumenty przemawiające za winą Jaruzelskiego, ale raczej za bezsilnością naszego wymiaru sprawiedliwości. Przyznaje to zresztą sam autor, mówiąc: „nie tylko brak skuteczności działania naszego wymiaru sprawiedliwości, skłania mnie do pominięcia tej drogi w pozbawieniu Jaruzelskiego stopnia generała”.

Dochodzimy więc do przedziwnego paradoksu. Nie mogąc udowodnić winy, należy człowieka skazać za niemożliwość udowodnienia mu winy. Jak to będzie wyglądało w owej uchwale Sejmu? „W obliczu poczucia sprawiedliwości społecznej i z powodu bezsilności wymiaru sprawiedliwości w IV RP, który nie może uznać Pana za winnego w prawomocnym procesie, przyjmujemy dla świętego spokoju, że jest Pan winny i degradujemy do stopnia szeregowca”.

Zastanawiam się dlaczego garstka rolników z Włodowa siedzi teraz na ławie oskarżonych i usiłuje dowieść, że zabijając Józefa C. nie przekroczyli granic obrony koniecznej? Po co prawnicy szukają okoliczności łagodzących? Przecież poczucie sprawiedliwości społecznej nakazywałoby ich odznaczyć medalem. Ale żyjemy w państwie prawa i (niestety) nie zawsze to, co wydaje nam się słuszne i sprawiedliwe, jest takie w rzeczywistości.


Nie zamierzam tym samym bronić generała. Nie trzeba mnie przekonywać do tego, że jest co najmniej współwinny wielu zbrodniom i krzywdom wyrządzonym ludziom w stanie wojennym.

Ale nie zgodzę się z tym, by władza mojego kraju anarchizowała prawo. Nie zgodzę się na to, by załatwiać doraźne, często populistyczne cele, usprawiedliwiać bezprawie „poczuciem sprawiedliwości”.

A jeśli mojemu sąsiadowi przyjdzie do głowy, że „poczucie sprawiedliwości społecznej” wymaga, bym mu oddał mój dom i samochód, to będę mógł ufać temu państwu, że mnie obroni? Czy przyzna mu rację, bo owo „poczucie” ważniejsze już będzie od prawa?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.