Facebook Google+ Twitter

Ten ciemny typ z tyłu kolejki...

Wkrótce będzie można rozpoznać zbiorowe przesądy i fobie poszczególnych krajów europejskich – po kolejkach na lotniskach.

Profilers – psycholodzy w służbie policji specjalizujący się w śledzeniu seryjnych morderców, są coraz częstszymi bohaterami amerykańskich tasiemców. Ale już wkrótce my wszyscy staniemy się takimi profilerami i zaczniemy oceniać naszych towarzyszy podróży według pewnych zewnętrznych znamion wiarygodności. I tym samym będziemy zdradzać nasze stereotypy, przesądy i fobie wobec innych. Stanie się tak na skutek udaremnionych przez władze angielskie zamachów na transatlantyckie loty.

 

Plany tych zamachów pokazały bowiem, że możliwości, aby porwać samolot i go wysadzić w powietrze jest tak dużo, że nie ma już sensu prowadzić kontroli niebezpiecznych przedmiotów. Niebezpieczne może być wszystko: butelka mleka, pasta do zębów, nie mówiąc o laptopach i telefonach komórkowych. Nie jest to nic nowego. Już przed niedoszłymi zamachami zastanawiałem się często, dlaczego przy bramkach do sali odlotów odbierają mi nożyczki do paznokci, jeśli potem mogę sobie kupić butelkę wina (w sklepie wolnocłowym albo nawet w samym samolocie), rozbić ją i uzyskać w ten sposób broń, która jest bardziej niebezpieczna niż wszystko, co mieli porywacze 11. września do dyspozycji?

 

Teraz to się zmienia. Udaremnione zamachy w Londynie uświadomiły wszystkim, że filtrowanie niebezpiecznych przedmiotów jest bez sensu, jeśli wszystko może być niebezpieczne. Lepiej filtrować niebezpieczne osoby. Ale jak ustalić, że ktoś może być niebezpieczny? W pierwszych dniach po ujawnieniu spisku kontrolowano wszystkich: Młode angielskie matki z niemowlętami tak samo jak 80-letnie babcie z kroplami do oczu. „Political correctness” – krzyczeli jedni, pytając, kiedy ostatni raz „biała, anglosaska kobieta z dzieckiem” wysadziła samolot. Kontrolować trzeba ciemnoskórych dwudziestolatków o azjatyckim lub arabskim wyglądzie, którzy podróżują samotnie. To dyskryminacja muzułmanów, droga do jawnego apartheidu na lotniskach, pod pozorem troski o bezpieczeństwa, odpowiedzieli drudzy. Białe kobiety o „słusznych paszportach i słusznej religii” (albo ateistki) będą przepuszczane bez kolejki, podczas gdy muzułmanie z dalekiego wschodu, każdy nie-biały będzie musiał kilka godzin wcześniej przybyć na lotnisko, bo będą go czekały długie i żmudne procedury prześwietlenia, przesłuchania i przeszukiwania. Tymczasem zarówno wśród dotychczasowych zamachowców, jak i wśród podejrzanych o zamach w Londynie byli konwertyci – Brytyjczycy i Francuzi z krwi i kości, wyglądający na tuzinkowych turystów, którzy wcześniej przeszli na Islam i stali się radykałami. Zarówno osławiony „shoebomber” Richard Reid, który ukrył bombę w bucie, jak i francuski rzeźnik, oskarżony o planowanie zamachu na ambasadę Stanów Zjednoczonych w Paryżu przeszliby takie „profiling” bez problemu. Tysiące lojalnych obywateli Wielkiej Brytanii pochodzenia pakistańskiego, tureckiego, hinduskiego musiałoby stać w długich kolejkach i dać się prześwietlić.

 

Eksperci od bezpieczeństwa zaproponowali więc inteligentne "profiling” – nie tylko na podstawie pochodzenia, paszportu i wyglądu, ale i trasy, zwyczajów, informacji od władz i linii lotniczych. Azjatycki biznesmen w pierwszej klasie, który ma kartę „frequent flyer”, nie był karany i robi tę samą trasę co miesiąc, przejdzie wtedy tylko rutynową kontrolę, podczas gdy 26-letni brytyjski student, wcześniej karany, który na stałe mieszka w Belfaście, samotnie podróżujący na nielogicznej trasie, będzie miał trochę dłuższe rozmowy z oficerami służb bezpieczeństwa.

 

Problem polega na tym, że tę metodę trzeba stosować wszędzie; inaczej członkowie Hezbollahu będą po prostu w Hiszpanii wsiadać do samolotu, gdzie władze są bardziej wyczulone na członków ETA niż na islamskich terrorystów. Ale policjanci na lotniskach też mają swoje przesądy i fobie. To zaś oznacza, że ludzie o ciemnej skórze z miejscami zamieszkania w Kaukazie będą dłużej stali w kolejce w Moskwie niż w Londynie. W Polsce, gdzie nie było jeszcze żadnego czeczeńskiego zamachu zaś będą najszybciej odprawieni.

Bo nawet najbardziej naukowe i statystycznie umotywowane kryteria prześwietlenia zawsze zawierają elementy subiektywne. Niedawno pasażerowie wymusili na władzach bezpieczeństwa usunięcie z samolotu dwóch podejrzanie się zachowujących, ale całkowicie niewinnych pasażerów. „Podejrzane zachowanie” polegało głównie na noszeniu ciepłych kurtek w upalny dzień, ciemnej karnacji i mówieniu niezrozumiałym, przypominającym arabski językiem.

 

Wkrótce policjanci na lotniskach w ten sposób będą „profilować” pasażerów. I my, podróżni, za nimi zaczyniemy się przyglądać naszym towarzyszom podróży: Ten ciemny facet z tyłu, który pali papieros za papierosem, ciągle patrzy na zegarek i nosi takie grube buty zimowe, mimo, że jest lato – czy nie powinniśmy poprosić, aby go dokładnie przeszukano? W końcu to my musimy z nim lecieć, nie ci policjanci przy bramce.

 

W ten sposób „zderzenie cywilizacji” zagości w naszych umysłach. I stanie się samospełniającą się przepowiednią.

Klaus Bachmann

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 01.09.2006 22:09

jakie te fakty są paskudne .....fuj
jakie to rasistowskie twierdzić ,że w USA to czarni popełniają najwięcej przestępstw.
sorry ....afroamerykanie

jakież wredne uprzedzenia trzeba mieć skoro się twierdzi ,że arabowie wysadzają samoloty w powietrze
jeśli fakty nie są politycznie poprawne - tym gorzej dla faktów

autorowi polecam "wycieczkę" nowojorskim metrem w towarzystwie samych "afroamerykanów"
napewno się poczuje bezpiecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetnie pisze o psychozie strachu Żakowski w ostatniej Polityce. Nie tędy droga!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.