Facebook Google+ Twitter

Ten, który pędzi....

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-02-14 17:59

Zalało mi mieszkanie. Zapach dziwnie znajomy. Rzucam się w stronę barku. Puste szkło kaleczy wzrok. Nieufnie rozglądam się wokoło. Liszaje zacieków przykuwają uwagę. Niepokoją. Zwiastują kłopoty. Z sufitu cieknie już strużka cieczy...

Jesteśmy nadal społeczeństwem stanowym
- z przewagą stanu nietrzeźwego.
St. Jerzy Lec

Zalało mi mieszkanie. Zapach dziwnie znajomy. Rzucam się w stronę barku. Puste szkło kaleczy wzrok. Nieufnie rozglądam się wokoło. Liszaje zacieków przykuwają uwagę. Niepokoją. Zwiastują kłopoty. Z sufitu cieknie już strużka cieczy. Zbieram palcem krople. Smakuję na języku... Na wszelki wypadek podstawiam wiadro.

Na korytarzu wpadam na sąsiada z góry. Rozmowa w biegu:
- Gdzie pan pędzi?
- W łazience...
- Nie, pan mnie źle zrozumiał. Dokąd pan tak pędzi?
- Dokąd dzielnicowy mnie nie nakryje...

Przed paru dniami Marczakowa z trzeciego piętra wyżalała mi się, że pan inżynier z drugiego stał się monotematyczny ostatnio. Trudno się z nim dogadać. Marczakowa zrzędziła, że któregoś dnia sąsiad wysadzi nas wszystkich w powietrze. Od dawna chodziły słuchy w rurach, że pan Zdzisław przerabia kaloryfery na chłodnice, żeby mu się lepiej skraplało. Dokonuje inwestycji w mieszkaniu. Fakt faktem, cała kamienica przesiąknięta jest alkoholem jak gąbka. Widać coś w instalacji szwankuje. Podobno cieć tak przyssał się do ściany, że żona sama musiała postawić pół litra na stół. Dopiero wtedy mu przeszło. Zauważyłem, że po 16-tej gwałtownie spada ciśnienie gazu. Marczakowa podpowiada, że to wina inżyniera, bo „leci na cztery palniki”.

Mówię o zacieku i robimy wizję lokalną. Sąsiad zaprasza do mieszkania. Zegar na ścianie wypił właśnie dwudziestą. Kątem oka dostrzegam, że skacowana kukułka ma mętny wzrok i łeb obwiązany ręcznikiem.

- Czy zauważył pan, że tylko u mnie nie ma mrówek faraona; karaluchów też pan nie uświadczy - zwierza się gospodarz, - Kota miałem, ale zdechł. Klimat mu nie służył. Tylko zwierzęta padają, bo ludzie panie, ludzie się do mnie garną...
Pakuję się do pokoju. Widzę - dzieci inżyniera puszczają stateczki z papieru. W łazience aparatura. Wanna zajęta pod zacier.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (22):

Sortuj komentarze:

za poczucie humoru

Komentarz został ukrytyrozwiń

No tak, wszelka żywina wyginęła w takim środowisku, człowiek się ostał ino... I ma się dobrze?:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.03.2009 14:54

zdrowia Panie Marku

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ha, ha, ha!!! Najśmieszniejsze jest w tym jednak to, że ta farsa odbita w krzywym zwierciadle jest tak naprawdę lekko tylko zdeformowanym odbiciem małomiasteczkowej, polskiej rzeczywistości. (Choć czy na pewno małomiasteczkowej? Akcja serialu "Alternatywy 4" toczyła się przecież na Warszawskim Ursynowie...).

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.02.2009 18:03

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ ) Dobre, ale myślę że co najmniej 40 procent nie zrozumie tego artykułu. Już zacierają ręce i nalewają se do szkła kontaktowego, tego swojego panaceum na delirium, i nie spoczną nim nie osiągną dna. A nad ranem zbudzi ich łopot skrzydeł motyli. I kroki tupiących dżdżownic. A nie głos wewnętrzny.
Oj, chyba wpadłem w korkociąg ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+)!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Coraz częściej wyrzucam sobie zgorzkniałość. Bo mnie dopadają takie myśli, że w naszej najjaśniejszej ludziom trzeźwo patrzącym na rzeczywistość wydaje się, żę są nie dzisiejsi, że za bardzo odstają od reszty. No i... dla polepszenia nastroju, zalewają sobie"robaka". Jak - poza dnem - nic innego nie mogą dojrzeć, to co im pozostaje?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 19.02.2009 08:50

Fajny tekst. Plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.