Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12650 miejsce

Ten okropny Timmermans

– Nie ma napięć pomiędzy Polską a Unią Europejską. Nie ma napięć pomiędzy Polską a Komisją – powiedział Witold Waszczykowski. W jego rozmowie z POLITICO trudno znaleźć potwierdzenie tej tezy.

– Nie ma napięć pomiędzy Polską a Unią Europejską. Nie ma napięć pomiędzy Polską a Komisją – powiedział Waszczykowski, w rozmowie przeprowadzonej podczas konferencji Globsec w Bratysławie. Są napięcia między Polską a jednym przykrym osobnikiem, Franciscusem Cornelisem Gerardusem Marią (Fransem) Timmermansem, aktualnie niestety pierwszym zastępcą przewodniczącego Komisji Europejskiej, a równocześnie komisarzem do spraw lepszej regulacji, rządów prawa i Karty Praw Podstawowych. W dodatku tak się złożyło, że ówże Timmermans nadzoruje unijną procedurę oceny praworządności w Polsce wdrożoną 13 stycznia 2016 roku. Tymczasem - zdaniem naszego ministra - prowadzi on przeciw Polsce osobistą krucjatę, stygmatyzuje Polskę, stwarza złą atmosferę wokół Polski. Zupełnie bez powodu, „ponieważ sprawy, o które on nas oskarża, zostały dawno temu naprawione przez Sejm“. Według polskiego rządu, zmiany dotyczące funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego są zgodne ze standardami europejskimi i "w sposób kompleksowy i ostateczny" regulują problematykę ustroju i funkcjonowania TK.


Nie ma napięć z Komisją Europejską? W rozmowie z Matthew Karnitschnigiem z POLITICO trudno znaleźć potwierdzenie tej śmiałej tezy ministra Waszczykowskiego, można natomiast znaleźć fragmenty świadczące, że jest wprost przeciwnie. „Niestety, krytycyzm Timmermansa jest typowy dla KE, która w ocenie Polski daleko przekroczyła granice swojego mandatu“ – ubolewał Waszczykowski, dodając, że musi się ona do tego pilnie odnieść, jeśli chce zachować wiarygodność wśród obywateli [naszego] regionu. Na razie mamy do czynienia po prostu z grupą urzędników, która kontroluje, wydaje polecenia i zarządza państwami członkowskimi. “Nie możemy zaakceptować tego, że organ składający się z biurokratów monitoruje i poucza państwo członkowskie“ - protestuje w wywiadzie dla POLITICO Waszczykowski i pyta: „Jaką Komisja ma legitymację?“ I odpowiada: „Komisja nie ma żadnej demokratycznej legitymacji. Jej członkowie nie są wybierani, ale wskazywani przez rządy. Nie mają oni legitymacji demokratycznej. Nie są wybierani przez obywateli“.

Co z tego wynika dla ministra suwerennej Polski? Witold Waszczukowski wyjaśnił to już 3 stycznia 2016 roku, na samym początku dialogu z brukselskimi biurokratami, kiedy to w internetowym wydaniu niemieckiego "Bilda" skarżył się na natarczywość tego okropnego Timmermansa, zgłaszającego w listach do polskich ministrów spraw zagranicznych i sprawiedliwości różne zastrzeżenia co do kierunku energicznie zapoczątkowanej „dobrej zamiany“ w Polsce. "Urzędnik UE, który objął urząd dzięki politycznym stosunkom, pisze do demokratycznie wybranego rządu. Skąd rości sobie do tego prawo?" - dziwił się minister Waszczykowski. A żeby wszystko było jasne, dodawał: "Pan Timmermans nie jest dla mnie uprawnionym partnerem".

Ze swoim, jak widać, dobrze ugruntowanym poglądem na naturę relacji między urzędnikami Unii a ministrami suwerennych krajów członkowskich Waszczykowski do tej pory jednak nie przebił się do świadomości partnerów toczącego się od półtora roku dialogu na temat praworządności. Z jego wywodami w POLITICO stanowczo nie zgodził się rzecznik KE Margaritas Schinas, który na wywiad polskiego ministra zareagował następującym oświadczeniem:„Zapoznaliśmy się z komentarzem ministra spraw zagranicznych Polski dotyczącym pierwszego wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa i roli Komisji. Żałujemy, że minister nie rozumie roli, struktury i kompetencji Komisji“. A na zwołanej z tej okazji konferencji prasowej wyjaśniał, że Komisja jest ciałem kolegialnym i wszystkie decyzje są podejmowane przez kolegium komisarzy. Komisja jako całość oraz jej członkowie indywidualnie otrzymali wotum zaufania od wybranych w bezpośrednich wyborach członków Parlamentu Europejskiego. „Bylibyśmy wdzięczni, gdyby wszyscy przedstawiciele rządów krajowych, wychodząc z komentarzami na temat naszej roli, brali pod uwagę te fakty“ – poprosił na zakończenie rzecznik KE.
Pytany, dlaczego tym razem zdecydował się na komentowanie wyrażonych opinii, choć zazwyczaj tego nie robi, a dziennikarze o to nie pytali odpowiedział: "To prawda skłania nas do komentowania takich rzeczy jak te". Do tego dość enigmatycznego stwierdzenia dodał tylko, że Komisja jest bezstronna i pozostaje otwarta na dialog z Polską.

Na to nasz niezłomny MSZ - swoje. W oświadczeniu z 29 maja „wyraził zdziwienie, że bezstronny urzędnik, jakim powinien być rzecznik KE, publicznie komentuje i recenzuje wypowiedzi polityka państwa członkowskiego UE”. Stwierdził, ze reakcja rzecznika Schinasa potwierdza zarzuty o upolitycznieniu Komisji Europejskiej oraz trafność opinii ministra Waszczykowskiego, że "nie możemy zgodzić się na to, że grupa urzędników kontroluje, wydaje polecenia i zarządza państwami członkowskimi". W wersji umieszczonej na stronie MSZ pozostał jednak tylko fragment, że reakcja Komisji Europejskiej potwierdza opinie o politycznych przesłankach jej działań.

Polski MSZ i jego szef mają powody denerwować się ostatnimi wypowiedziami Fransa Timmermansa, którego oceny praworządności w Polsce diametralnie różnią się od wizji Witolda Waszczykowskiego. W wywiadzie dla tygodnika „Die Zeit” z 3 maja powiedział, że to, co się w Polsce dzieje, „stanowi fundamentalne zagrożenie dla państwa prawa“; że „demokracja używana jest obecnie do osłabiania państwa prawa“. Sposób, w jaki w Polsce traktowani są sędziowie, jest „absolutnie niedopuszczalny”. Zapewnił też, że "nie odpuści" - nie zrezygnuje "naszych" [KE] postulatów. Sposób, w jaki w Polsce traktowani są sędziowie, jest absolutnie niedopuszczalny - podkreślił. Dziewiętnastego maja, w rozmowie z „Newsweekiem“, upierał się, że w Polsce zagrożona jest niezależność sądów „i to jest bardzo poważny problem“. Jego obowiązkiem, jako urzędnika KE, jasno o tym mówić. W UE obowiązują rządy prawa – powtarzał.

Od początku rządów prawicy stosunki Polski z Unią Europejska znajdowały się na kolizyjnym kursie. Wypowiedzi cytowanych polityków wskazują, że idziemy na zderzenie czołowe. Nie wiemy, kiedy to nastąpi, ale jest to nieuniknione. Obie strony nie cofną się z zajętych pozycji - nawet gdyby chciały, to nie mogą. Sprawy zaszły tak daleko, że ustępstwo równałoby się zaprzeczeniu samym sobie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.