
Czy już w Londynie spełni nasze oczekiwania? Przekonamy się o tym za pół roku, a tymczasem zawodniczka Wybrzeża Gdańsk zgodziła się odpowiedzieć portalowi
http://www.tylkoigrzyska.pl na kilka pytań odnośnie jej planów, przygotowań i roku 2011.
Paweł Bielik, Dominik Mąka: Na samym początku chciałbym pogratulować Pani zwycięstwa w konkursie Fundusz Pasji. Mam nadzieje, że ta nagroda pomoże Pani w uzyskaniu kwalifikacji olimpijskiej. Wierzyła Pani w zwycięstwo ? Co daje Pani wygrana w konkursie?
Daria Pogorzelec: Dziękuję bardzo, nagroda jeszcze nie wpłynęła, mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni i jeszcze raz dziękuję za oddane głosy. Wrażenia oczywiście maksymalnie pozytywne. Co prawda jeszcze nie dostałam nagrody ale sama atmosfera głosowania była jednym z fajniejszych doświadczeń w moim życiu. Nigdy tego nie zapomnę.
DM: Jak ocenia Pani ten mijający już rok 2011. Z jednej strony zdobyła Pani aż 4 medale Pucharów Świata, a z drugiej - strata do 14. zawodniczki rankingu olimpijskiego wzrosła do prawie stu punktów (83.)?
DP: Rok 2011 mógł być zdecydowanie lepszy, niestety pierwsze pół roku borykałam się z kontuzjami, a w drugim ominęło mnie wiele turniejów z różnych przyczyn (np. nie zdążyli wyrobić mi wizy), ale zdobyłam 4 medale - mogę powiedzieć, że i tak jestem z siebie zadowolona.
DM: Którą walkę w tym roku uważa Pani za najlepszą w swoim wykonaniu, a z której jest Pani najbardziej niezadowolona?
DP: Zdecydowanie moja najlepsza walka to pojedynek z Maryną Pryshchepą w Mongolii. W zeszłym roku dziewczyna wygrała ze mną w 15 sekund (dwa razy rzuciła: na waza-ari i ippon), w końcu jej się odgryzłam. Prowadziłam na yuko, ale ostatecznie pokonałam ją w parterze, który nie jest moją najmocniejszą stroną. Najmniej zadowolona jestem z półfinału w Mińsku. Przegrałam na wskazówki, właściwie na własne życzenie, gdybym bardziej się postarała, to prawdopodobnie kwalifikowałabym się teraz na Igrzyska w Londynie...