
Jak podaje
Życie Warszawy, jedna z ważniejszych stołecznych inwestycji jest zagrożona. Wisła cały czas podmywa filary Mostu Północnego.
Bielański problemKłopot stanowią filary mostu od strony Bielan. To właśnie tam, trzy ogromne słupy stoją na podmywanym fundamencie. Ubiegłoroczna fala powodziowa obniżyła dno rzeki o kilka metrów - to jednak o kilka metrów za dużo, bo obecna głębokość dna w miejscu, w którym stoi fundament, znacznie przekracza margines bezpieczeństwa wyznaczony przez projektanta mostu.
Rzeczniczka Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych Agata Choińska twierdzi jednak, że: "Stabilizowanie dna ukończymy w ciągu kilku najbliższych tygodni". Dodaje także: "Wysypaliśmy już na dno pierwszą warstwę kamienia. Następnie ułożymy tu warstwę z geowłókniny. Tę później znów przykryjemy tzw. narzutem kamiennym w promieniu 20 m od fundamentu". Natomiast kapitan żeglugi śródlądowej Mirosław Kaczyński twierdzi, że prace przy zabezpieczeniu dna wymagają dużo więcej czasu niż zakłada ZMID.
Wszystkiemu winny zły projekt mostu?Mirosław Kaczyński uważa również, że przeprawę zbudowano prostopadle do dna rzeki, ale nie oznacza to, że jest ona również prostopadła do nurtu. Według Kaczyńskiego prąd Wisły biegnie inaczej, bo w miejscu budowy znacznie zwężono jej przepływ, co sprawiło, że woda zaczęła silniej erodować dno, a tym samym podmywać filary. Rzeczniczka ZMID temu zaprzecza. Mówi, że przy projektowaniu most nie doszło do żadnych zaniedbań i błędów.