Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

28 miejsce

Terroryści moralnego wymiaru

Terroryzm – to świadome burzenie codzienności wypełnionej normalnością: przewidywalnością zachowań i zdarzeń w obcowaniu z innymi. Terroryzm moralnego wymiaru nie jest spektakularny dla mediów. Ale niszczy normalność równie skutecznie.

 / Fot. Tadeusz WojewódzkiTerroryzm – to świadome burzenie codzienności wypełnionej normalnością. Normalność – to przede wszystkim przewidywalność zachowań i zdarzeń - na najniższym poziomie organizacji naszego życia, jakim jest bezimienne obcowanie z innymi. Na ulicy, w sklepie, w urzędzie, na lotnisku czy w tramwaju… Wiesz, co Cię tutaj może spotkać, wiesz co robić, a czego nie robić. Znasz reguły gry i stosując się do nich funkcjonujesz bezkonfliktowo, przewidywalnie, spokojnie.

Terroryzm zabiera życie: jednostkom, dziesiątkom czy setkom ludzi. Ale jego celem jest nasza codzienność. Pozbawienie nas dotychczasowej normalności. Tej, którą kochamy i na rzecz której pracowały całe pokolenia bliskich nam mentalnie ludzi. Terroryzm burzy spokój i przewidywalność całym społeczeństwom, krajom, kontynentom. Dokładniej – w scenariusz naszej codzienności musimy wpisywać coś, na co się nie godzimy, co obce jest nam mentalnie, kulturowo, cywilizacyjnie. To rodzi bunt i sprzeciw. Bunt wywołuje potrzebę identyfikacji źródła niechcianego i jego eliminacji. Unicestwienia go. Formuła – „niech wraca tam, skąd przyszedł” – jest w tym kontekście oczywista i emocjonalnie najbliższa.
Nasze reakcje na burzenie naszej normalności bywają mocno emocjonalne, ale trudno się temu dziwić. Ta normalność ma różne wymiary, ale jej ranga jest zawsze najwyższa. Dlatego dla pewnych zachowań w polskich realiach obyczajowych skłonny jestem używać formuły terroryzmu obyczajowego. Dla tych zachowań z obszaru naszej codzienności, które łamią umowy prawne i społeczne, gwarantujące nam święty spokój, brak nerwów, przewidywalne życie bez zbędnych stresów.

Aby zilustrować problem posłużę się opisem zdarzenia sprzed kilkunastu dni. Święta Wielkanocne spędzałem w Jastrzębiej Górze. To dobry sposób dla wszystkich, którzy chcą spędzić świąteczny czas z najbliższymi, a zarazem nie skazywać kobiet na spędzanie tego czasu w kuchni: wyjazd całą rodziną. Sądząc po obłożeniu kompleksu, w którym byłem – taka formuła tych akurat świąt /nie mówię o Bożym Narodzeniu/ - ma chyba szansę upowszechnienia. Ale rzecz nie o tym. Kiedy już pewnej nocy rodzicom udało się uśpić rozbrykane maluchy, a i sami pogrążyli się w pierwszym, błogim śnie, w jednym z pokoi na II piętrze /informacja ważna akustyczne/ rozległ się przeraźliwy aplauz. Damsko – męskie głosy wyraziły decybelami, ujętymi w amerykańską formułę WOW – flaszkowo – powitalną radość. A w ślad za nią poszły decybelowo równie imponujące odgłosy, które postawiły wyrwanych z błogiego snu – na równe nogi. Ludzie bronili normalności używając argumentów werbalnych, pozbawionych eufemizmów i używali przy tym tonacji głosu decybelowo konkurującej ze źródłem całego zamieszania.

Ponieważ reakcja była tak gwałtowna, liczna i wielokierunkowa, gdyż zaangażowano w to recepcję hotelową, zrobiło się w miarę - cicho, jak przystało na obowiązującą w tym hotelu ciszę nocną / od 22:00 do 6:00/. Najdziwniejsza w tym wszystkim była reakcja recepcjonistki, która starała się bezskutecznie uciszyć pokój telefonicznie, po czym udała się na II piętro, gdzie trwała już awantura. Chodziło o to, że jedna z pań zamieszkujących pokój obok awanturników była zdania, że ją obudził gość krzyczący na korytarzu, a nie ci, którzy wyrwali ludzi ze snu i wyprowadzili ich na korytarz. Nawiasem mówiąc pani ta była z tej samej rodziny, co źródło nocnego wycia. A dziwne zachowanie recepcjonistki polegało na tym, że po wysłuchaniu racji wspomnianej pani zwróciła się do obecnych na korytarzu i wyglądających przez uchylone drzwi, by zachowali dla siebie nawzajem więcej szacunku. Powiedziała i poszła.

Ludzie wyrwani ze snu i oburzeni opisanym incydentem mieli kłopot z zaśnięciem. Ale jest jeszcze jeden – dużo większy kłopot. Planując spędzenie przyszłych świąt - w podobnych okolicznościach - muszą wpisać w swoje wyobrażenie normalności hotelowej incydent z tymi ryczącymi biesiadnikami. Brak snu, nerwy, konieczność osobistej interwencji i relacji w obronie własnego spokoju, w obronie prawa do snu i ciszy, wypoczynku z najbliższymi – w miłej, świątecznej atmosferze.
W ramach prawa do buntu przeciwko zachowaniom, które nazywam tutaj terroryzmem obyczajowym - zamieszczam ten tekst w nadziei na upowszechnienie przekonania, iż chamstwo, brak dobrych manier i elementarnej kultury – właściwe bolszewickim wzorom zachowań -nie zostaną powtórnie wpisane w obowiązkowy scenariusz naszego życia. Bez względu na skalę publicznych zachowań obecnych dzisiaj w mediach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

symptomatyczne. W rzeczy samej :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Należę do tych, którzy nie pozbyli się telewizora. Ostatnio jest taka moda, a stwierdzenie: "nie mam telewizora" - podobno nobilituje.

Posiadam telewizor i dlatego wiem, że najcichszym kanałem ze wszystkich dostępnych w mojej kablówce ( każdy nadaje z "decybelami" ustawionymi według własnego widzimisię), jest TVP Kultura. Nadaje tak cicho, że z głośnością na maxa, czasami trudno zrozumieć słowa. Symptomatyczne, nieprawdaż..?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dokładnie Marku, nie cierpię współczesnego kina, które zamieniono w miejsce pożerania wielkich ilości prażonej kukurydzy i żłopania całymi wiadrami pepsi.Żeby je zagłuszyć poziom siły dźwięku ustalono na maksa, co dla normalnie słyszących jest autystycznym przeżyciem. Multikono. Gdyby nie Netfix - przyszłość rysowałaby się w czarnych barwach. Konkludując: idziesz do kina na film, który może dostarczyć estetycznych przeżyć, ale wiesz, że jest ryzyko siorbania, mlaskania i dźwięku, jak na dyskotece dla niedosłyszących. Terror komercji. Ale akurat tam - nie muszę chodzić, skoro większości to nie przeszkadza. W końcu to nie tramwaj...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzwoniące telefony w miejscach, gdzie nie powinny dzwonić; zachowywanie się w miejscach publicznych w taki sposób, który ma pokazać, że to my decydujemy tutaj o granicach wszystkiego; palenie papierosów w otoczeniu innych, o których nie wiemy, czy im to przeszkadza bądź nie; itd., itp. To wszystko można zakwalifikować - zgodnie z duchem artykułu - do terroryzmu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrzeju, to są dwa rożne obrazy świata:nasz - obywatelski i medialny. media dzisiaj to głównie sejmowe głowy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Masz Marku rację. Najlepsze są rozwiązania proste i masowe. Jak wartości wyniesione z wychowania

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przykład "kindersztuby" "człowieka zachodu" w Azji:

https://youtu.be/VmCpTzA6SKc?list=PLecf3E7ybgfEeea9rGUAfsHrSimUL1woG&t=56

Komentarz został ukrytyrozwiń

,, zamieszczam ten tekst w nadziei na upowszechnienie przekonania, iż chamstwo, brak dobrych manier i elementarnej kultury – właściwe bolszewickim wzorom zachowań -nie zostaną powtórnie wpisane w obowiązkowy scenariusz naszego życia. Bez względu na skalę publicznych zachowań obecnych dzisiaj w mediach".
Moim zdaniem autor uprawia jakąś dziwną politykę przypisując brak dobrych manier i elementarnej kultury - bolszewickim wzorom zachowań.
Chamstwo i brak kultury nie ma nic wspólnego z ustrojem, epoką, krajem...Oznaki, objawy chamstwa były, są i będą zawsze i wszędzie, pod każdą szerokością geograficzną i w każdym społeczeństwie.
Nawiązując do tezy autora zawartej w ostatnim akapicie zaryzykował bym twierdzenie, że dziś na co dzień w Polsce spotykamy się częściej z objawami chamstwa i jest na to znacznie więcej przyzwolenia i obojętności, niż w czasach minionego ustroju.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Popularna definicja terroryzmu – użycie siły lub przemocy fizycznej przeciwko osobom lub własności z pogwałceniem prawa, mające na celu zastraszenie i wymuszenie na danej grupie ludności lub państwie ustępstw w drodze do realizacji określonych celów.

Należałoby więc redefiniować słowo "terroryzm", bo inaczej cała masa "normalnych" działań innych ludzi można zakwalifikować jako terroryzm wobec nas.

Tekst odbieram jako protest przeciwko przyzwoleniu dla ingerencji wobec autonomii innych osób. Z nim możemy się zgadzać bądź nie, ale warto mieć świadomość, że to zawsze będzie zależne od naszego nastroju. Często zwykłe przestrzeganie kinder sztuby rozwiązywałoby problem, ale z tym jest coraz gorzej...

Komentarz został ukrytyrozwiń

A chcą? Ilu w "masie"?
Przecież cała potężna machina pracuje na to, aby mieli poczucie "wyższości" "zwycięzców".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.