Czy seria zamachów w tureckich ośrodkach wypoczynkowych zwróci uwagę opinii miedzynarodowej na sytuacje tureckich Kurdów?
W 5 lat po spektakularnym zamachu na WTC, w mediach pełno podsumowań i komentarzy na temat wojny z terroryzmem. Wiele miejsca zajmują spekulacje, czy katastrofy można było uniknąć. Komentarze po ostatnich zamachach w Turcji pokazują jak niewiele się przez te ostatnie lata nauczyliśmy. Wystarczy rzut oka na okoliczności zamachów w Turcji, by przekonać się, że były one jedynie kwestia czasu.
W Kurdystanie, krainie położonej na terytorium Turcji, Syrii, Iranu i Iraku,
mieszka ponad 25 milionów ludzi. Kurdowie są największym narodem, który nie posiada własnego państwa.
Pomimo odrębności językowej i kulturowej, od wieków systematycznie odmawia sie im
prawa do niepodległości. Stanowiąc 1/5 populacji Turcji, do niedawna
pozbawieni byli możliwości kultywowania tradycji, a nawet posługiwania się własnym
językiem. Dopiero w efekcie starań Turcji o członkostwo w UE, restrykcje te zostały złagodzone.
Podobnie jak w przypadku rzezi Ormian z lat 1915-1917, rząd turecki nie chce
przyznać się do krzywd, jakie przez lata wyrządził Kurdom. Konsekwentnie odmawia też utworzenia niepodległego Kurdystanu. Nic dziwnego, że kurdyjską reakcją na te działania było powstanie dwóch partii w których celach jest walka o niepodległość: Partii Pracujących
Kurdystanu oraz Demokratycznej Partia Kurdystanu.
Metody, jakimi posługuje sie PKK, doprowadzily do wpisania jej na miedzynarodowa liste organizacji terrorystycznych Słuchając wstrząsających
doniesień o zdetonowaniu w centrum nadmorskiego kurortu ładunku wybuchowego ciężko
się z taka oceną nie zgodzić. Oburzenie i panika, wywołane tym incydentem
pokazuje jednak jak elastyczna potrafi być nasza moralność.
Założyciel i przywódca stojącej za ostatnimi zamachami PKK, Abdullah Ocalan, został skazany w kontrowersyjnym procesie na karę śmierci, zamienioną po interwencji organizacji humanitarnych na dożywotnie więzienie. Czy przy całym naszym sprzeciwie dla przelewania krwi niewinnych ludzi, powinniśmy potępiać człowieka za desperacką walkę o jego i jego narodu prawa? W Turcji, podobnie jak w Czeczenii, większy odzew wywołuje śmierć kilku osób w centrum kurortu, niż zabicie dziesiątek tysięcy mieszkańców Kaukazu.
Nie łudźmy się, że filozofia pod tytułem "najlepszą obroną jest atak", realizowana przez
rząd amerykański, uchroni nas przed kolejnymi zamachami. Czy nie czas zacząć
słuchać tych, których nazywamy terrorystami? PKK
z pewnością brak charyzmatycznego lidera na miarę Mahatmy Gandhiego, jednak w celach jakie sobie stawia nie ma agresji i przemocy. Być może jeśli zacznie się z nimi rozmawiać, zaprzestaną przemocy.
Dyskryminowane i dręczone grupy etniczne i religijne w wielu zakątkach świata,
są potencjalnym punktem zapalnym dla kolejnych zamachów, którymi chcą otworzyć oczy
opinii publicznej. Efektem jednego z takich właśnie nierozwiązanych
konfliktów jest śmierć dziesiątków tysięcy Turków i Kurdów.
Mordując kilkunastu zagranicznych turystów, PKK ma nadzieje na to, że presja z zewnątrz zmusi rząd turecki do zmiany stanowiska w sprawie niepodległości. Na próżno - zamiast oczekiwanej zmiany, Kurdowie moga spodziewac sie jedynie nasilenia represji.
Z pewnością po militarnej akcji armii tureckiej nastąpi odpowiedź Kurdów. Kolejne zamachy znów wywołają oburzenie, po czym podobnie jak po doniesieniach o incydentach w Bagdadzie, świat przejdzie i nad tym do porządku dziennego. Wiara w to, że spełnienie żądań terrorystów na zawsze uwolniłoby nas od strachu przed kolejnymi atakami jest złudą. Równie wielką naiwnością jest jednak oczekiwanie cudów po całkowitym braku dialogu.
smsZobacz także:
Artykuły
(9)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(4.90)
Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Maciek Kowalski 13.09.2006 14:52
Dziekuje slicznie za blyskawiczna reakcje :-)
Tomasz Kowalski 13.09.2006 14:36
Dziękujemy za zwrócenie uwagi. Mam nadzieję, że teraz tekst odpowiada już pierwotnym założeniom.
Maciek Kowalski 13.09.2006 14:28
Rozumiem, ze redakcja ma prawo do zmian stylistycznych, jezykowych, nawet wtedy, gdy skromnym zdaniem autora, sa to zmiany na gorsze. Ciezko mi jednak zaakceptowac drastyczna zmiane merytoryczna, jakiej, zapewne nieswiadomie, dopuscil sie redaktor. Demokratyczna Partia Kurdystanu NIE JEST uznawana za organizacje terrorystyczna, a wobec okolicznosci, w jakich dane jest im egzystowac, ciezko miec powazne zastrzezenia do ich metod dzialania. "Metody, jakimi obydwie partie się posługują, doprowadziły do wpisania PKK na międzynarodową listę organizacji terrorystycznych." - naturalnie prosze w myslach zamienic na "Metody, jakimi posluguje sie PKK, doprowadzily do wpisania jej na miedzynarodowa liste organizacji terrorystycznych".