Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14940 miejsce

Test gimnazjalny: CKE pomoże, ale nie powtórzy

Awantury wokół egzaminu gimnazjalnego ciąg dalszy. CKE łagodnieje i zapowiada wsparcie dla pokrzywdzonych uczniów. Tyle tylko, że wcale nie zamierza powtarzać dla nich egzaminu i nie wiadomo, na czym wspomniana pomoc ma polegać.

Egzamin w Lubinie. / Fot. Anna Marszewska http://www.flickr.com/photos/zslubin/2434075940/Jeszcze w poniedziałek pojawiło się światełko nadziei dla protestujących gimnazjalistów. „Po analizie prawnej możliwych rozwiązań, zostaną podjęte odpowiednie działania, by pomóc uczniom” – głosił komunikat dyrektora CKE, Marka Legutko. Przypomnijmy, że chodzi o osoby, które nie omawiały w szkole dwóch lektur – „Kamieni na szaniec” oraz „Syzyfowych prac” – jakie pojawiły się w części humanistycznej egzaminu gimnazjalnego.

Jednak już w środę MEN wykluczyło jedno z postulowanych rozwiązań, czyli powtórkę całego testu. „Egzamin został przeprowadzony zgodnie z obowiązującym prawem i brak jest podstaw do rozważania jego unieważnienia” – czytamy w oficjalnym komunikacie. Stanowisko resortu potwierdza wiceminister Zbigniew Marciniak: – Nie ma powodów, by powtarzać egzamin – twierdzi w rozmowie z TVN24.

Bardzo możliwe, że wpływ na tak zdecydowane stanowisko miał list wystosowany przez Stowarzyszenie Nauczycieli Polonistów. Jego autorzy uważają, że egzamin został przygotowany prawidłowo. – CKE w teście wymieniło konkretną lekturę, o co poloniści upominali się od dawna i próbuje się z właściwej decyzji CKE zrobić aferę, łącznie z powtarzaniem egzaminu – przekonują. W liście napisano też, że zbyt ogólne zadania z poprzednich lat doprowadziły do sytuacji, w której uczniowie nie czytają lektur, a nauczyciele wielu z nich nie omawiają.

Feralne zadanie 32 z części humanistycznej, które wywołało tyle kontrowersji... / Fot. screen z arkusza egzaminacyjnego

Zamieszanie wokół standardów


Na dobrą sprawę, cała dyskusja sprowadza się do tzw. standardów egzaminacyjnych, ustalonych kilka lat temu przez MEN. Wiele osób – w tym rodzice pokrzywdzonych uczniów – uważa, że tegoroczny egzamin nie był zgodny z tymi standardami – nie ma w nich bowiem żadnej wzmianki o znajomości konkretnych lektur. Ale tu dochodzimy do różnicy zdań – ministerstwo broni testu ułożonego przez CKE i argumentuje, że standardów wcale nie złamano.

„Standardy wymagań (...) mówią, że uczeń analizuje, porównuje, porządkuje i syntetyzuje informacje zawarte w tekstach kultury” – napisano we wspomnianym już oświadczeniu. Podkreślono też, że obydwie lektury znajdują się w podstawie programowej dla gimnazjum, a więc mogą zostać uznane za „teksty kultury”, o których mowa w standardach.

...i lista kompetencji, które zadanie 32 miało sprawdzać. Wiele komentarzy wywołuje fakt, że nie ma w nim ani słowa o znajomości lektur - podobnie jak w standardach egzaminacyjnych. / Fot. screen z PDF http://slimak.onet.pl/_m/matury/gimnazjum/Co_sprawdzano_a.pdf

Pomoc będzie. Tylko jaka?


Nadal jednak kontrowersje wzbudza pytanie, czy nie wymagano wiedzy zbyt szczegółowej – innymi słowy, czy feralne zadanie 32 z części humanistycznej nie było po prostu za trudne. Co istotne, takie wątpliwości mają nie tylko osoby, które w ogóle nie poznały obydwu lektur. Zastrzeżenia zgłaszają także uczniowie, którzy wprawdzie je omawiali, ale na egzaminie nie pamiętali ich treści na tyle szczegółowo, by dobrze wykonać zadanie. Na przykład 15-letnia Ania Stepnowska początkowo tak się zestresowała, że chwilę czasu zajęło jej, by przypomnieć sobie nazwisko odpowiedniego bohatera.

– Egzaminatorzy powinni pytać o znajomość lektur, ale w tym przypadku temat był zbyt narzucony – mówi Ania po paru dniach od egzaminu. Przyznaje, że nie poszło jej rewelacyjnie, gdyż nie pamiętała zbyt dokładnie cech poszczególnych postaci z powieści. Jej zdaniem egzaminatorzy postawili poprzeczkę zbyt wysoko: – Nie było jeszcze przypadku, by wymagano aż tak dokładnej znajomości lektur.

MEN i CKE pozostają jednak obojętne na podobne głosy i zapowiadają pomoc jedynie dla tych, którzy „Kamieni na szaniec” oraz „Syzyfowych prac” nie analizowali w ogóle. Ze wstępnych ustaleń wynika, że chodzi o około tysiąc uczniów z kilkudziesięciu szkół w całej Polsce. Ale i oni nie mogą liczyć na zbyt wiele. Wsparcie dla nich prawdopodobnie ograniczy się do pomocy przy przejściu procesu rekrutacyjnego do szkół ponadgimnazjalnych, jaką mają zapewnić kuratorzy oświaty. Na razie nie wiadomo, na czym dokładnie taka pomoc będzie polegać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Skrzywdzeni "kałamarze", będą teraz pod specjalnym nadzorem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uważam, że powtarzanie egzaminu skrzywdziłoby uczniów.
Natoamiast zapewnienia ministerstwa o pomocy tez bym nie wzięła poważnie, gdyż oglądając wczorajsze wypowiedzi odniosłam wrażenie, że oni sami nie wiedzą, na czym ta pomoc miałaby polegać. Moim zdaniem było to zagranie medialne, aby uciszyć sprawę. No chyba, ze rodzice uczniów i nauczyciele bedą nadal domagać się rozwiązania, to może jeszcze coś z tego wyjdzie.
Śmieszą mnie natomast głosy, aby ukarani zostali nauczyciele, którzy tych lektur nie przerobili. Przy takim wykazie lektur do omówienia mogli się nie wyrobić i nie jest to czymś nowym, bo odkąd pamiętam zawsze było tak, że rzeczy do przerobienia mnóstwo, a czasu brak - tylko jakoś MEN tego nie zauważa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.