Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10332 miejsce

Test Mitsubishi Lancer. Nocny lot na opuszczone lotnisko

Tego miejsca nie znajdziecie na mapach, a nawigacja pokaże pusty ekran. Na szpiegowski, nocny lot na opuszczone wojskowe lotnisko wybieramy się Mitsubishi Lancerem, którego wlot powietrza w przednim grilu wzorowano na myśliwcach bojowych.

Za pomoc w sesji dziękujemy obsłudze parkingu. / Fot. Mateusz KorsakMitsubishi Lancer Sportback to kompaktowe auto, które w wersji hatchback sprzedało się w ubiegłym roku w liczbie 3638 sztuk. To o 140 proc. procent więcej niż w 2008 r. Nietrudno się dziwić: Lancer ma rozsądnie skalkulowaną cenę i dość bogate wyposażenie w standardzie. Przede wszystkim, w tłumie nudnawych, podobnych do siebie aut z segmentu C jak Volkswagen Golf, Kia 'Ceed czy Toyota Auris, Lancer wyróżnia się atrakcyjnym, sportowym wyglądem

Auto stylistycznie wiele czerpie z lotnictwa - m.in. przedni wlot powietrza zajmujący niemalże cały front auta jak w bojowym myśliwcu czy standardowo montowany spojler nad tylną szybą wielki jak lotka w rejsowym samolocie. W ramach jazdy testowej nie mogliśmy więc Lancera nie zabrać na lotnisko.

Nasz wybór padł na nieczynny, wojskowy obiekt usytuowany na południe od miasta Debrzno, położonego na styku województw pomorskiego i wielkopolskiego. Lotnisko, leżące blisko niegdyś w strategicznej magistrali kolejowej Berlin - Królewiec, jest dziś opuszczone. Przez chwilę znów było o nim głośno, gdy Amerykanie rozważali tam instalację elementów tarczy rakietowej.

Wybieramy współrzędne lotniska pod Debrznem na nawigacji: 53°31'28888″N 17°15'33333″E. Komputer pokładowy w Lancerze pozwala na wiele. Ma wbudowany altimeter, baromter, pokazuje pozycję auta względem satelity, ma wbudowany dysk twardy o pojemności 40 GB oraz wypełnia zeznania podatkowe. Ma polskie mapy, ale nie ma polskiej wersji głosowej. Ustawiamy na aksamitny, damski głos mówiący w języku francuskim. Obieramy kierunek na Bydgoszcz. Do celu 335 km.

Startujemy z dachu parkingu Park&Ride na warszawskiej Hucie. Tuż przed rozpoczęciem "kołowania" wokół auta zbiega się obsługa techniczna, która zajeżdża nam drogę traktorem do odśnieżania śniegu.
- To nowy Lancer Evolution?
Nietrudno się dziwić sympatycznym panom dbającym o parking. Tylko wprawne oko odróżni ospojleprowany, postawiony na osiemnastocalowych felgach, wielkich jak rondo miejskie, egzemplarz w sportowym niebieskim kolorze, od najmocniejszych wersji Railly Art i Evolution. Auto wygląda na co najmniej 240, a nie swoje 140 koni mechanicznych.

 / Fot. Mateusz Korsak Opuszczone wojskowe lotnisko w Debrznie. / Fot. google maps

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.