Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Motoryzacja > Test Mitsubishi Lancer. Nocny lot na opuszczone lotnisko

Pozycja materiału w rankingach:

6086 miejsce

Dział: Motoryzacja

Ocena: 0pkt

Oceń:

Test Mitsubishi Lancer. Nocny lot na opuszczone lotnisko


Tego miejsca nie znajdziecie na mapach, a nawigacja pokaże pusty ekran. Na szpiegowski, nocny lot na opuszczone wojskowe lotnisko wybieramy się Mitsubishi Lancerem, którego wlot powietrza w przednim grilu wzorowano na myśliwcach bojowych.

Za pomoc w sesji dziękujemy obsłudze parkingu. / Fot. Mateusz KorsakMitsubishi Lancer Sportback to kompaktowe auto, które w wersji hatchback sprzedało się w ubiegłym roku w liczbie 3638 sztuk. To o 140 proc. procent więcej niż w 2008 r. Nietrudno się dziwić: Lancer ma rozsądnie skalkulowaną cenę i dość bogate wyposażenie w standardzie. Przede wszystkim, w tłumie nudnawych, podobnych do siebie aut z segmentu C jak Volkswagen Golf, Kia 'Ceed czy Toyota Auris, Lancer wyróżnia się atrakcyjnym, sportowym wyglądem

Auto stylistycznie wiele czerpie z lotnictwa - m.in. przedni wlot powietrza zajmujący niemalże cały front auta jak w bojowym myśliwcu czy standardowo montowany spojler nad tylną szybą wielki jak lotka w rejsowym samolocie. W ramach jazdy testowej nie mogliśmy więc Lancera nie zabrać na lotnisko.

Nasz wybór padł na nieczynny, wojskowy obiekt usytuowany na południe od miasta Debrzno, położonego na styku województw pomorskiego i wielkopolskiego. Lotnisko, leżące blisko niegdyś w strategicznej magistrali kolejowej Berlin - Królewiec, jest dziś opuszczone. Przez chwilę znów było o nim głośno, gdy Amerykanie rozważali tam instalację elementów tarczy rakietowej.

Wybieramy współrzędne lotniska pod Debrznem na nawigacji: 53°31'28888″N 17°15'33333″E. Komputer pokładowy w Lancerze pozwala na wiele. Ma wbudowany altimeter, baromter, pokazuje pozycję auta względem satelity, ma wbudowany dysk twardy o pojemności 40 GB oraz wypełnia zeznania podatkowe. Ma polskie mapy, ale nie ma polskiej wersji głosowej. Ustawiamy na aksamitny, damski głos mówiący w języku francuskim. Obieramy kierunek na Bydgoszcz. Do celu 335 km.

Startujemy z dachu parkingu Park&Ride na warszawskiej Hucie. Tuż przed rozpoczęciem "kołowania" wokół auta zbiega się obsługa techniczna, która zajeżdża nam drogę traktorem do odśnieżania śniegu.
- To nowy Lancer Evolution?
Nietrudno się dziwić sympatycznym panom dbającym o parking. Tylko wprawne oko odróżni ospojleprowany, postawiony na osiemnastocalowych felgach, wielkich jak rondo miejskie, egzemplarz w sportowym niebieskim kolorze, od najmocniejszych wersji Railly Art i Evolution. Auto wygląda na co najmniej 240, a nie swoje 140 koni mechanicznych.

 / Fot. Mateusz Korsak Opuszczone wojskowe lotnisko w Debrznie. / Fot. google maps
Lotnisko już niedaleko. Za kilkaset metrów skręcamy w las. / Fot. Mateusz Korsak Na terenie lotniska nawigacja przestaje pokazywać cokolwiek. To miejsce nie istnieje.. / Fot. Mateusz Korsak Lancer na torze wyścigowym. / Fot. Mateusz Korsak  / Fot. Mateusz Korsak  / Fot. Mateusz Korsak  / Fot. Mateusz Korsak  / Fot. Mateusz Korsak W wieży kontrolnej. / Fot. Mateusz Korsak  / Fot. Mateusz Korsak Zabudowania na lotnisku. / Fot. Mateusz Korsak Brama wjazdowa na pas startowy. / Fot. Mateusz Korsak
Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 0

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.