Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15971 miejsce

Testament Prezydenta

Wiele zarzucano za życia tragicznie zmarłemu Prezydentowi, większość niesłusznie, na wyrost, krzywdząco, ale nie pamiętam, żeby ktokolwiek próbował oskarżyć go o brak wizji.

Wybory prezydenckie Lech Kaczyński wygrał na fali potrzeby odnowy moralnej, pod hasłem budowy IV RP, ale przecież to tylko chwyt marketingowy, hasło wyborcze, które akurat wtedy poparła większość narodu. Przecież nie o numery chodziło ówczesnemu kandydatowi, ale o swoistą perspektywę przyszłości widzianą przez pryzmat bogatej i chwalebnej przeszłości szlachetnej II Rzeczpospolitej zbudowanej na solidnym gruncie nadludzkiego wysiłku. Nie można bowiem zapomnieć, że odzyskanie niepodległości wtedy, i przed 20 laty, to dwie zupełnie inne drogi do wspólnego celu, których miarą ludzkiego poświęcenia nie wolno porównywać.

Wróć do materiału: 10 kwietnia 2010 roku. Reakcje i relacje dziennikarzy obywatelskich



Można zatem, bez wielkiego ryzyka przyjąć, że pokolenia początku XX w. bez porównania bardziej szanowały wolność, suwerenność, historię i wreszcie ojczyznę jako całość. Tym bardziej można i trzeba odwoływać się do naszej pięknej, choć trudnej historii, również, a może w szczególności, planując nowoczesną i świetlaną przyszłość. Polska dyplomacja dwudziestolecia międzywojennego, pod bacznym okiem Marszałka, robiła co tylko było możliwe, aby Polska, w krytycznym wówczas położeniu, zachowała równowagę między zaborczymi sąsiadami. Dziś wiemy, że to się nie udało, bo nie mogło się udać, ale dziś też jesteśmy dumni z faktu, że nasi przodkowie zachowali ciągłość szlachetności idei, na której zbudowana jest Rzeczpospolita, zachowali honor wbrew fałszywym sojusznikom i zdradzieckim sąsiadom.

Dziś często słyszę "co z tego", ale jak moglibyśmy dziś zachować narodową dumę, stając wtedy po niewłaściwej stronie. Zupełnie odrębną rzeczą jest późniejsze zachowanie „sojuszników”, ale to ich problem, my nie mamy najmniejszych powodów żyć kompleksami. Właśnie to jest, śmiem twierdzić, testament Prezydenta. Nie bać się głośno mówić, co Europa nam zawdzięcza i czym byliśmy w przeszłości skrzywdzeni. I wcale nie chodzi o stawianie tego jako argument w jakichkolwiek negocjacjach, czy stosunkach międzynarodowych, ale o pamięć i dumę z przeszłości, o pielęgnowanie świadomości opinii publicznej, również poza granicami, aby nikt nie śmiał przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości poddawać w wątpliwość mordu w Katyniu, aby żadna zachodnia gazeta nie odważyła się pisać o „polskich obozach zagłady”, aby na paradach zwycięstwa w rocznice zakończenia II Wojny Światowej polscy kombatanci zajmowali zasłużone miejsce czwartej siły w szeregach aliantów. Nie wolno się nad sobą użalać, ale jeśli chcemy zasłużyć na szacunek innych, musimy zacząć szanować siebie, swój kraj, swoją historię.

Taki był cel, oskarżanego o rusofobię, Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.