Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

178129 miejsce

Testosteron. Z kogo się śmiejemy?

Siedząc w kinowej sali na "Testosteronie" można było usłyszeć salwy śmiechu. Gdybyśmy jednak zapytali widzów, co ten film wyśmiewa, odpowiedzi byłyby różne.

"Testosteron" pierwotnie był sztuką teatralną wystawianą w Warszawie. Postanowiono jednak przenieść ją na ekran dodając kilka efektów specjalnych i nowych wątków. W efekcie powstał jednak film statyczny, ale jednocześnie treść nie gubi się w natłoku zdarzeń i przygód głównych bohaterów.

Akcja dzieje się w knajpie gdzieś pod miastem. Kelnerem jest tam Tytus (Borys Szyc). Oprócz niego w restauracji pracuje tylko kelnerka, sprzątaczka i wiecznie pijany kucharz. Trwają przygotowania do wesela. Przyjeżdża czwórka gości: ojciec (Krzysztof Stelmaszyk) i kolega z pracy (Tomasz Kot) pana młodego, gitarzysta w zespole panny młodej (Tomasz Karolak) oraz zakrwawiony mężczyzna (Maciej Stuhr). Szybko okazuje się, że do ślubu nie doszło, panna młoda uciekła sprzed ołtarza twierdząc, że kocha innego, po czym wybuchła bitwa między niedoszłymi gośćmi wesela. O bycie tym drugim podejrzewany jest pobity i przerażony jegomość. Wkrótce zjawiają się również uderzony gromnicą pan młody (Piotr Adamczyk) oraz jego brat (Cezary Kosiński). Przy ogromnych ilościach wódki i skromnej ilości jedzenia przedstawiają swoje wersje wydarzeń i rozmawiają o kobietach.

Pozornie to film obrażający i wyśmiewający płeć piękną. Wszyscy faceci zostali zranieni: zdradzeni, porzuceni, potraktowani jako element promocyjny płyty. Ale czy do końca? Ojciec pana młodego, z pochodzenia Grek, niepoprawny Casanova, pierwszy nazywa niedoszłą synową "suką", choć sam nigdy nie był wierny i ożenił się z konieczności. Widzimy bezradność nawet najsilniejszych facetów wobec kobiet i ich niezdolność do zrozumienia nas i naszych czynów. Scena udawanej rozmowy Janisa z żoną pokazuje, że żaden z nich tak naprawdę nie umie rozmawiać. Rzeczywiście, większość ich rozmów ogranicza się do opisywania wyglądu partnerek i pożycia seksualnego. Pan młody i jego kolega, jako biologowie, usiłują wyjaśnić wszystko hormonami i zachowaniami innych zwierząt.

Gdy oglądałam "Testosteron", słyszałam głównie śmiech kobiet. Czy jest to jednak komedia ośmieszająca mężczyzn? Sądzę, że nie. Na gogolowskie pytanie "z czego się śmiejecie", odpowiedź brzmi wciąż "z samych siebie się śmiejecie".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

+ Dodam jeszcze od siebie, że dużą zaletą tego filmu jest to, że nie zapomina się o nim od razu po wyjściu z kina :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.