Facebook Google+ Twitter

Też jadałem szczaw...

Wypowiedź posła Stefana Niesiołowskiego została zredukowana do szczawiu i mirabelek. Moim zdaniem zbyt pochopnie poddano go krytyce.

Stefan Niesiołowski po raz kolejny wywołał medialną burzę. Zakładam,
że wcale tego nie planował ani też nie spodziewał się aż takich reperkusji swoich słów. Wypowiedział je bowiem w ferworze dyskusji z dziennikarką, a że, (jak już kiedyś wspomniałem) szybciej mówi niż myśli - no to znowu stał się obiektem ataków i drwin.

Osobiście nie zamierzam atakować posła Niesiołowskiego. Powiem więcej – w pewnym sensie chcę go bronić. Przede wszystkim dlatego, że podobnie jak on, nie wierzę w to, że w Polsce głoduje 800 tysięcy dzieci. Te dane są wzięte z sufitu, gdyż tak naprawdę badania objęły losową próbę na ośmiuset osobach. Potem ktoś zastosował jakiś dziwny przelicznik, no i wyszła ogromna liczba.

Co do szczawiu i ulęgałek to mam podobne wspomnienia jak poseł Niesiołowski, choć jestem od niego sporo młodszy. Faktycznie, w latach szczenięcych podjadało się wszystko to, co było w zasięgu ręki. Nie wynikało to jednak wyłącznie z powodu braku jedzenia w domu, choć i takie przypadki się zdarzały. Częściej jednak było tak, że nikomu nie chciało się przerywać zabawy czy gry w piłkę. A że młody organizm potrzebuje sporo składników odżywczych, więc jadło się to, co rosło w najbliższej okolicy. Czasami były to czereśnie czy jabłka sąsiada, a czasami wspomniane przez posła PO ulęgałki lub dziko rosnący szczaw.

Wiadomo, że w wielu rodzinach nie przelewa się. Jednak niedostatek a głód to dwie różne sprawy. Współcześnie występuje bowiem problem marnotrawstwa żywności a nie jej braku. To właśnie
podkreślał Stefan Niesiołowski w rozmowie z Moniką Olejnik. Oczywiście media wychwyciły z całego wywodu tylko ten nieszczęsny szczaw, no i jest jak jest…

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (36):

Sortuj komentarze:

Janinę Ochojską trudno jest posądzić o stronniczość, a ona wypowiedziała się ostatnio że w Polsce głodu nie ma. Jest niedożywienie, ale to jest co innego.
Głód to jest np w Etiopii, gdzie ludzie nie mają w ogóle dostępu do jedzenia przez dłuższy czas. U nas w biednych rejonach kraju dzieci nie głodują tylko są niedożywione.
Dodała jeszcze, że jej zdaniem państwo powinno zrobić wszędzie rozeznanie i w ubogich rejonach kraju zorganizować darmowe "porządne" obiady w szkołach. Chodzi o to żeby to nie było byle co, ale posiłek dostarczający wszelkich niezbędnych do prawidłowego rośnięcia składników. I myślę, że spokojnie można się z nią zgodzić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To prawda, że raczej nie ma w Polsce głodu w skali o jakiej każdy z nas myśli, słysząc slowo głód. Jedanak ubóstwo, które dotyka coraz więcej naszych rodaków ma wieloraki obraz: raz będzie to głód, raz wielopokoleniowe wykluczenie, a innym razem nimożność rozwoju, a skala śmierci z zamarznięcia jest elementem kluczowym dla obrazu polskiej cywilizacji, podobnie jak stan opieki na najmłodszym pokoleniem. To jeden wielki GŁÓD!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Ireneuszu!
Szczaw to tylko przykład biedy w PRLu podanej przez posła Niesiołowskiego. To dlatego pisze Pan, tak samo jak Niesiołowski że, "niedostatek a głód, to dwie różne sprawy"? Głód jest jednak nierozłącznie sprzężony z niedostatkiem, a skala głodu zależy tylko od skali tego niedostatku. Nieraz takie dziecko jest głodne jeden dzień, a nieraz "ma ciągły apetyt" chociaż na bułkę. Ale przecież istotą tego "szczawiu" jest to, że wypowiada to polski poseł który nie dostrzega problemow społecznych.

Poseł Niesiołowski to mój rocznik 1944 i do szkoły podstawowej musiał chodzić w latach 1951-1958, a więc w okresie gdy cieszyliśmy się taką wolnością jak była dopiero 6-13 lat. Ja widziałem może tylko troszkę więcej od Pana ponieważ widziałem w jakim stanie były te miasta i wioski po przetoczeniu się w te i wewte frontów. Jest chyba różnicą pomiędzy tamtą a tą biedą.
Tak biedny poseł ukończył jednak (i to w terminie studia), ponieważ nie wiem czy Pan wie że wtenczas dzieci z terenów wiejskich mieli punkty za pochodzenie.
Na jakiej więc podstawie pan poseł tak opluwa to co nie zawsze było tak złe?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czytam te wszystkie komentarze pod moim tekstem i dochodzę do smutnego wniosku, że ich autorzy często zapominają o czym pisałem. Wracanie do czasów PRL, mówienie o wyplataniu koszyków czy o zamarzaniu ludzi na pewno nie było przesłaniem mojego materiału. Powiem więc jeszcze raz w ogromnym skrócie to, co chciałem przekazać: Bieda czy niedostatek nie są równoważne z głodem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ gra K
Jeszcze niedawno słyszałem, że ekonomia w PRLu, to była księżycowa ekonomia. Teraz słyszę, że co roku wydajemy około 1 mld. zł. na aktywne zwalczanie bezrobocia - a bezrobocie rośnie. LOT ma długi więc państwo sfinansuje, kopalnie mają długi to udzieli pomocy publicznej (chyba składka od tych pań) itd.
Skąd ten rząd na to bierze skoro jest kryzys? Lecz to właśnie jest wielka tajemnica wiary w sukces Tuska.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.03.2013 12:11

@Leszek Worobiej, taki eksportowy koszyk nabyłam we wspomnianej hurtowni i stąd wiem, że plecenie wikliny ciągle trwa.
Sprzedających owoce runa leśnego też widuję na poboczach szos i wiem, że nie robią tego dla sportu.
Wspieramy rodziny najbiedniejsze czym możemy, stąd też wiem, że najbiedniejsi nie obnoszą się ze swoją biedą, tylko znoszą ją w milczeniu. Trzeba mieć oczy i uszy otwarte, by pomóc w miarę własnych możliwości.

Informacje o nadużyciach w organizacjach charytatywnych dołują obie strony: pomagających i potrzebujących tej pomocy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ gra K
Biedni byli i w PRLu i są teraz. Temu który jest biedny przez swoją głupotę (np. alkohol) jakoś nie potrafię współczuć, lecz jak widzę kogoś, kto chce uczciwie pracować i nie ma takiej możliwości to mnie szlak trafia.
Praca to przecież podstawa godności człowieka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ gra K
Wyplatają koszyki a handlarze wysyłaj na zachód, bo tam są modne. Rodziny zbierają grzyby, jagody i borówki i sprzedają koło dróg, co jak kiedyś ściga teraz policja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No i jak Pani Elżbieto?
Odsłuchała Pani? No i co TERAZ Pani powie?
Jak Pani nie znalazła to podaję link http://www.tvn24.pl/kropka-nad-i,3,m/listy-do-walesy-to-poziom-napisow-w-toaletach,310123.html#autoplay

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.03.2013 19:39

@Robercie, nie wiem, czy ktoś jeszcze wyplata, czy nie, choć na targowiskach widuję stosy koszyków, a nieopodal mojego domu jest hurtownia skupująca koszyki od indywidualnych producentów.
Nie jestem już czynna zawodowo, a zatem mój kontakt z życiem od podszewki mocno poluzował się. Ale widzę, że nie ma rodziny, która by nie zubożała o co najmniej jednego swojego członka.
Wyjechał.

Idąc przez miasto smuci mnie widok wszechobecnej starości nawet popołudniami, które przecież są wolne od szkoły oraz pracy.
Fabryki świecą pustymi oczodołami albo służą za hurtownie odzieży używanej.
W czasie zimowych ferii oraz wakacji gros dzieci się nudzi, gdyż dzisiaj zimowiska, kolonie i obozy są pełnopłatne i dla wielu rodzin zbyt kosztowne.

Poza tym pamiętajmy, że prawdziwi biedacy nie chwalą się swoją biedą i nie proszą o pomoc.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.