Facebook Google+ Twitter

Tfu! Nie nadążam

Od kilku lat staram się zrozumieć zjawiska, o których się w czasach mej młodości nie śniło, a które wchodzą powoli do kanonu zachowań.

Mam tu na myśli pewne trendy w obrębie Sztuki przez duże S, nie przystające jednakże do pojęcia o sztuce przeciętnego zjadacza chleba. Ponieważ to doniesienie jest czytane, ale pozostaje na chwilę obecną bez komentarza, być może moje trzy grosze jakąkolwiek reakcję czytelników sprowokują.

Nie jestem znawcą sztuki. Nie bywam na wielkomiejskich wystawach, salonach, nie oglądam performance wybitnych artystów i nie jestem na bieżąco z tak zwanymi trendami. Doniesienia o nowościach znam z drugiej ręki, jak większość przeciętnych obywateli naszego kraju.

Pojecie sztuki pierwotnie kojarzyło mi się z czymś pięknym. Z biegiem lat przyszła znajomość wielkiego malarstwa - kilka zaliczonych muzeów, obiektów wypełnionych działami światowej klasy, reprodukcje w albumach spowodowały, że moje dziecięce pojmowanie piękna, ewoluowało w kierunku zachwytu nad Salvatorem Dali czy doskonałością Beksinskiego.
 / Fot. www.bild.de
Unowocześniłam i skorygowałam swoje poczucie estetyki na tyle, że nie byłam w stanie zrozumieć widza, który w dramatyczny sposób zademonstrował swoje oburzenie rzeźbą włoskiego twórcy, który przywalił kamieniem upadającego Jana Pawła. Miał prawo JPII upadać pod ciężarem obowiązków, miał prawo artysta wyrazić to w taki właśnie symboliczny sposób.

Ale już kolejne dzieło, które pobudziło do nadzwyczajnych działań kręgi katolickie - słynny wieloletnim procesem krzyż z genitaliami - wydało mi się przesadą; rozumiem, że genitalia były "skrótem myślowym" artystki, niemniej jednak skręciło to w stronę perwersji. I jeśli miało widzów zaszokować - zaszokowało, ze wszystkimi tego dla artystki skutkami. Dla mnie osobiście, bez żadnych odniesień do wiary czy niewiary, nie było to dziełem sztuki, lecz mało estetyczną prowokacją.

Wspomniany na początku tych moich rozmyślań "seks performance" przekracza jednak moje zdolności adaptacyjne i wszelkie wyobrażenia o najszerzej pojętej sztuce. Aczkolwiek autorka jest postacią bardzo znaną, jak wynika chociażby z ilości haseł w Googlach, to jednak służąc swoim sfatygowanym ciałem i ginekologicznym seansem publicznie, jest dla mnie zwyczajnie postacią obrzydliwą.

Równie obrzydliwą jak tak zwany performance w jej wykonaniu. Przecież idąc dalej tym tropem - można zainstalować kamerę w jakimkolwiek gabinecie ginekologicznym i puścić obraz na bilbordy. Czemu nie? "Sztuka" stanie się dostępna dla mas, które akurat owej damy, o zwyrodniałym poczuciu estetyki, etyki i sztuki - na żywo oglądać okazji nie mają. Czy następnym "dziełem" owej pani będzie publiczny pokaz jej kiszki stolcowej uzyskany przy pomocy rektoskopu? Nie wykluczałabym takiego rozwinięcia twórczości.

Nie jestem nowoczesna, nie nadążam, nie mam zamiaru wyrażać się ani poprawnie, ani trendy na temat tak pojętej "sztuki", jestem zwyczajnym człowiekiem, który na dodatek z powodów czysto zawodowych szanował ludzkie ciało - dlatego mówię zwyczajnie: tfu!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (27):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 18.12.2008 22:01

Co to jest talent, już nie śmiem zapytać jaki to jest od bozi :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+)
Jeżeli Bozia talentu nie dała to, trzeba wywołać skandal i dorobić do tego ideologię. Doskonale działa. Reklama jest darmowa, autor..(ka) zaczynają być znani.
Szarlataneria górą ! A zresztą wszystko już było. Wystarczy przeczytać manifest Marinettiego.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.12.2008 12:55

Tak na poważnie, to sztuka ma właśnie ten problem, że nie potrafi zaistnieć, i ima się wszelkich sposobów czasem nie trafionych, aby być zauważona.
Nie odnoszę się tutaj do tego konkretnego , sam to przyznaje, skrajnego przypadku ( jednak go nie potępiam, mogę go ignorować), ale do wywołanej dyskusji.
Gdzie zmierzasz sztuko?
Masz się podobać wszystkim czyli nikomu ?
Czy jesteś dla wybranych ? Jak tak to dla których?
Mnie osobiście martwią tylko głosy, potępienia, dla działań twórczych z gruntu.
Zadziwia mnie pogląd na temat artystów, że to nieroby, zboczeńcy, idioci, bo jak może w ich głowach powstać coś , czego zwykły zjadacz chleba nie może zrozumieć.
To świadczy źle o zjadaczu, nie o sztuce.
Sztuka sięga dna, bo tacy właśnie zjadacze decydują w gabinetach nad jedyną słuszną droga, jakby sztuka dała się uporządkować w jakieś wzorce.
Pan, który odmawia artyście dofinansowania pracowni, bo po co on maluje te bohomazy, w rozmowie telefonicznej zachwyca się tandetnym kolażem z Klimta zakupionym prze jego żonę w markecie.
Ręce opadają.
Sztuka nie jest dla wszystkich. Tak jak i diamenty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

pluciem nie bede sie tutaj zajmował, bo podchwyciłem sugestie z dyskusji i zapodałem odrebny artykuł.

Co do sztuki.
Hmmmm...jak widac, wszystko bez wyjatku może "robic za sztukę" ( a więc chyba nawet słynna peerelowska "sztukamięs" ).
Od dawna zauważam, że w tego rodzaju "sztuce" specjalizują się obywatele USA. Pęd do kariery, sukcesu, medialnej chwili i pieniędzy przybiera tam groteskowe formy. Te wszystkie cudaczne happeningi made in usa są dla mnie dziełem cwaniaków, którzy próbuja zarobić jakąs kase, bazując wyłącznie na szokowaniu widza.Kieruje nim jedno hasło: wymyslić coś tak cudacznego i dziwnego, by jakieś media to zauważyły.
Potem zwołuje się grono znajomych, robiących za tłumek, prezentuje "dzieło sztuki" i załatwione.
Pomyłów na dalsze jest bez liku.np publiczna eutanazja poprzez ścięcie glowy złotym toporem na pieńku pomalowanym na różowo, równoczesne zrobienie kup przez 30 osób na wielką taflę szklaną z napisem Freedom itp..itd..

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dewiacja i profanacja ,a nie żadna sztuka w wykonaniu owej kobiety.
Dużym bledem XX wieku była rezygnacja z definicji sztuki ,bo wtedy otwarły sie drzwi dla różnych karykatur niemających z sztuka nic wspólnego.
Ja zdecydowanie nie chce nadążać i zmieniach swoich doznań estetycznych.Dla mnie np. mistrzem sztuki pięknej jest Bazyli Albiczuk ,którego obrazy nazywa sie teraz naiwnymi ,a dlaczego ? Bo są piękne ,malowane przez samouka czy dlatego ,ze nie malował watroby wywalonej na wierzch ?
Albo taki William-Adolphe Bouguereau ,ktory malowal nagie ciala ,ale az chce sie na nie patrzec .

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.12.2008 08:07

Jadwigo, nie poszedłbym w towarzystwie dzieci, tak samo , jak bardzo często nie zabierałem córki do teatru czy na wystawę, wszystko jest dla kogoś, nawet w kinie jest sugerowany wiek odbiorcy.
To argument raczej nie trafiony.
Co do oglądania przez zainteresowanych, to masz całkowitą rację, prosektorium, podręcznik, burdel to dobre miejsca, ale i.... to przedstawienie także.

Komentarz został ukrytyrozwiń

tomfish - Twoja granica odczuc estetycznych sięga o wiele dalej, niż moja - dlatego też napisałam "nie nadążam" - i przyznam szczerze, nie chcę nadążać.
Efekt tej "pracy artystycznej" jak powiadasz każdy zainteresowany może poznać doglębnie 1. w prosektorium
2. w podręcznikach anatomii, 3. w burdelu dla ludzi o specyficznych wymaganiach.

Ps. Czy poszedłbyś na ten performans w towarzystwie swoich dzieci, żeby pooglądac jej reakcję?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.12.2008 22:02

Sztuka nie musi sie podobać, ma intrygować, prowokować do działań, być może ją unicestwiających, Wasze obrzydzenie, to właśnie efekt "pracy artystycznej".
Swoją drogą to śmieszą mnie takie protest songi jak ten artykuł i komentarze pod nim.
Jak się nie podoba to się nie ogląda.
To tak jak z pornosami w kioskach, nic nie widać a najbardziej oburzają tych co to nie czytają , a wiedzą najlepiej co jest w środku.

Profanacja rzeźby z papieżem to skrajny przykład hołoty i niewiedzy .
Krzyż Niesnalskiej, to super performance i prowokacja. Ma drugie dno, bo pokazuje jak w imię czegoś tam, zamykają się przed artystką drzwi mecenatu.
Lepiej nie podpadać, po co ją promować, taka polska „wyrozumiałość” „chroniąca” godność i wiarę przodków – zaściankowa głupota.
Temat tego artykułu, no cóż , nie jest mi z nim po drodze, nie mam zamiaru zaglądać w otchłanie tej pani, ale z zainteresowaniem pooglądałbym reakcje zaglądaczy i ich mimiczne zaangażowanie. Mili Państwo nieco dystansu.
Tekstem i komentarzami szczerze się ubawiłem, oczywiście plus !

Komentarz został ukrytyrozwiń

po pierwesze primo tfu tfu tfu "tfu tfu tfu

po drugie primo tfu tfu tfu "tfu tfu tfu

po trzecie primo tfu tfu tfu "tfu tfu tfu

jak być może mówiłby J. Gajos

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.