Pozycja materiału w rankingach:
Uznawany powszechnie za najlepszy tribute band na świecie, zespół dał 25 stycznia kolejny koncert z nowej trasy Pink Floyd`s "Greatest Hits World Tour 2011".
Kapela, jak sama nazwa wskazuje, grająca utwory legendy rocka Pink Floyd, już czwarty raz odwiedza nasz kraj, gdzie tym razem da 7 koncertów. We wtorek wieczorem cover band po raz trzeci zawitał do Hali Łuczniczka, gdzie i tym razem dał z siebie wszystko. Zobacz także:
Artykuły
(137)
Galerie
(63)
Średnia ocen
(4.18)
Miejscowość: Toruń | Kraj: Polska
O mnie: Więcej niż pasjonatka muzyki. Ja nią żyję. Piszę o niej dla wielu tytułów. Staram się promować młodych utalentowanych muzycznie artystów w sieci, między innymi na Twitterze - http://twitter.com/#!/AgaSays oraz swoim blogu... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
KS 29.01.2011 19:45
To był mój trzeci koncert TAPFS (drugi w Bydgoszczy) i muszę niestety napisać, że najsłabszy. Zespołowi zdecydowanie nie wyszły na dobre zmiany personalne. Nowy gitarzysta (ten z długimi włosami) grał w stylu zupełnie nieprzystającym do muzyki PF. Zbyt ostro, zbyt hard-rockowo. A nowy wokalista, żywcem wyjęty z jakiegoś boys-bandu, to zupełna pomyłka. Facet śpiewał za wysoko i aranżacja niektórych kawałków musiała zostać zmieniona pod jego (nie)możliwości wokalne, co zupełnie położyło na łopatki np. taki "czołg" jak "Wish You Were Here".
Pierwszy mój koncert TAPFS (2009) - ogromne zaskoczenie, że chłopaki grają każdą nutę znanych mi doskonale kawałków. Każdą nutę we właściwym czasie.
Drugi koncert (2010) - potwierdzenie nieprawdopodobnej klasy muzyków.
Trzeci - niestety, w wielu miejscach tylko flojdopodobne granie sprawnej kapeli.
Najmniej ucierpiały chórki. Szkoda, że nie zobaczyliśmy tym razem Oli Bieńkowskiej, ale muszę przyznać, że "Great Gig..." w wykonaniu jej następczyni był chyba najjaśniejszym punktem tego pokazu.
PS. Dla niewtajemniczonych dopiszę, że muzycy, których odejście z TAPFS tak mocno, moim zdaniem, obniżyło klasę zespołu, założyli własne przedsiębiorstwo koncertowe pod nazwą "The British Pink Floyd Show" i po serii koncertów w UK ruszają w drugim półroczu na tournee po Europie. Kto wie, może zobaczymy ich (wraz z Olą) także u nas.
Agnieszka Pawłowska 27.01.2011 15:29
A gdzie pan stał na koncercie? Bo jeżeli na płycie przed sceną to sądze, że nie byłoby aż takiego problemu z dźwiękiem. Ja jestem zawiedzona, że nie było ''High Hopes'' czy ''The Gunner`s Dream''. Cudowne utwory, które powinny znaleźć się w set liście. Cóż może grali je w innych miastach, bo z tego co czytałam na tej trasie mają kilka set list.
Marek Sosiński 27.01.2011 13:35
Koncert był bardzo głośny-w takim przypadku musi być idealna akustyka i idealna separacja dźwięku. A taka nie była przez co odbiór muzyki był trochę męczący.Myślę , że jakby było szczyptę ciszej to odbiór byłby lepszy. Tym bardziej ,ze oryginalni Pink Floyd byli w sprawie dźwięku pedantami.Ale może w tej hali nie da się lepiej. Repertuar w I części dość kontrowersyjny .Większość numerów z wyjątkiem pierwszego Shine On Your Crazy Diamond mniej znana , albo raczej mniej popularna przez co mogło tej części koncertu towarzyszyć lekkie uczucie niedosytu. No nie były to hiciory z pierwszej linii. Nadrobili to w II części. Być może tak był ułożony repertuar bo to był ich trzeci występ w Bydgoszczy i nie chcieli się w 100% powtarzać. Dlatego bardzo byłem rozżalony gdy po Money nie przeszli łagodnie w przepiękną balladę Us And Them. Jesteśmy tak przyzwyczajeni do tego ,że niektóre utwory występowały zawsze w pewnej sekwencji ,że dla mnie to był cios,że tego nie zrobili , a zagrali kilka utworów bez których ten koncert mógł się obyć. W ogóle Dark Side Of The Moon jest takim majstersztykiem , że zawsze traktuje się go jako całość więc powinien być grany po kolei ,bo tak wrył się w pamięć wszystkim fanom, a nie lecimy pierwszą stronę potem nie wiedzieć czemu gramy jakieś 2 numery, a potem wracamy do Money no i opuszczamy Us And Them na koniec. No ale ja byłem pierwszy raz na nich , nie widziałem poprzednich występów więc miałem jakieś tam swoje oczekiwania. No i wokal- to chyba ich najsłabszy punkt. Nie wiem jak brzmią studyjnie , ale tu kilka razy wokal odstawał od instrumentalistów na szczęście był dobry chórek , który wszystko ładnie wygładzał.Reasumując grają bardzo sprawnie , dość wiernie ale zła akustyka sali może zabrać dużo z przyjemności- lasery i światła to rzecz gustu. Ja wolę bardziej stabilnie i nastrojowo , ale wielu młodych woli światła dynamiczne i takie też były.
janusz nowakowski 27.01.2011 01:04
bylem na wszystkich trzech koncertach w BYDGOSZCZY i mam wrazenie ze pierwszy w 2009 byl najlepszy, byl lepszy kontakt z publicznoscia,nie oszczedzano na oswietleniu, pieknie podswietlona perkusja W 2010 odnioslem wrazenie ze bylo przeglosnione i nie zamontowano wszystkich swiatel i efektów Koncert który mamy niestety za soba byl swietny , muzyka PINK FLOYD jest ponadczasowa i broni sie sama Australijczycy sa swietni w tym co robia NAJPOWAZNIEJSZY mankament to zapowiadanego tak mocno wszedzie efektu 3D nie widzialem byc moze jest to wina tego ze siedzialem z boku sceny , no i oczywiscie cena biletów przesadzona w koncu to cover band No i sprawa równie wazna nie bylo problemów z parkingiem bo zabraklo na szczescie pomyslodawcy aby snieg z polowy miasta skladowac przy luczniczce DZIEKUJE I POZDRAWIAM WSZYSTKICH FANów PINK FLOYD W SZCZEGULNOSCI MARKA WALCZAKA ktury zaszczepil we mnie ta muzykie
Łukasz Gojke 26.01.2011 20:17
Byłem wczoraj wraz z żoną na koncercie TAPFS w Bydgoszczy w Hali Łuczniczki i stwierdzam, ze kapela jest świetna. Jak się zamykało oczy to prawie słyszało się oryginał bezwzględu na to jaki kawałek grali. Technikę opanowali do perfekcji a i wkładanego serca w grę nie żałowali, co szczególnie było czuć przy Shine On You Crazy Diamond. Otrzymane owacje słusznie się zespołowi należały, za co odpłacili słuchaczom potrujnym bisem. Efekty wizualne również oceniam bardzo wysoko. A kwadrofoniczny dźwięk przy muzyce tego typu robi niesamowite wrażenie. Jak następnym razem przyjadą do Polski to również pójdziemy z żoną naq ich koncert. Naprawdę warto i gorąco polecam. Pozdrawiam fanów zarówno oryginału czli Pink Floid jak i super kopistów TAPFS.
Koncert Krzysztofa Myszkowskiego w Lisiej Górze - Śmignie [Zdjęcia]
(odsłon: +2362)