Facebook Google+ Twitter

The Bedlam in Goliath- powrót The Mars Volty

Oczekiwałem nowego roweru górskiego, dostałem składak. Niby i jedno i drugie jeździ, ale...

Wróć na moment do czasów dzieciństwa. Za niedługo twoje jedenaste urodziny. Oczekujesz z tej okazji na coś specjalnego, prezent, którego będą ci zazdrościć wszystkie dzieciaki z okolicy, za sprawą którego najładniejsza dziewczyna z twojej klasy wreszcie zwróci na ciebie uwagę. Czekasz na mega-wypasiony rower górski z promocji w parę dni temu otwartym supermarkecie. Wreszcie nadchodzi ten dzień, twoi rodzice z uśmiechem w kształcie dojrzałego banana podchodzą do ciebie, prowadzą do drugiego pokoju. Tam widzisz kolorowe serpentyny, rozanielonych członków dalszej i bliższej rodziny, niedawno przywieziony z cukierni tort, błyszczący słodkim lukrem i byle składak kupiony na pobliskim bazarze. Owszem- ma dwa koła, ramę, kierownicę, siodełko, jeździ, no ale...

Właśnie tak jest z nowym albumem formacji The Mars Volta. Owszem, słychać tu kunszt instrumentalny i aranżacyjny z poprzednich albumów zespołu. Owszem, jest jedyna w swoim rodzaju zadziorność, której nie uświadczymy na albumach innych zespołów. Ale jednak... jest tak jak w przypadku taniego roweru kupionego na targu. Odpowiednikiem brakujących przerzutek w tym przypadku jest brak chwytliwości melodii. No bo coś tam gra, coś tam się w tej muzyce dzieje, no ale głowa nie kiwa się w rytm muzyki, nóżki same to tańca się nie rwą, a ucha na czym zawiesić nie ma.

Mimo wszystko jest kilka naprawdę przyjemnych momentów. Wspomnieć należałoby w tym momencie "Goliatha" ,"Ilyenę", "Metatron" czy utwór otwierający całość - "Aberinkula". Po przesłuchaniu tych utworów, jeszcze przed sięgnięciem do całego zestawu, spodziewałem się czegoś na miarę wydanego w 2003 roku "De-Loused in the Comatorium". Niestety, nowemu albumowi Omara Rodrígueza-Lópeza i spółki daleko do tego dzieła.

Większość materiału na tej płycie to - niestety- tylko zabawa kolejnymi efektami, modulacją dźwięku i spektakularne motywy gitarowe, w których brakuje melodii. Jednak wymyślna forma nie zastąpi treści, której tym razem zabrakło.

Jako ubolewający nad takim stanem rzeczy fan formacji, wybaczam zespołowi ten mały wypadek przy pracy i w oczekiwaniu na następnego "długograja" słucham poprzednich jego wydawnictw.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

"Dla mnie muzyka z Vivy nie jest przyjemna." - to dobrze, dla mnie też nie. Także napisałem to ironicznie nieco ;)

A płyta brzmi bardzo intensywnie, gęsto... Faktycznie ciężko się jej słucha, choć - jak już napisałem - coś w sobie ma. Ale trudna strasznie. I przekombinowana, to na pewno.

Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Że nóżki do tańca się nie rwą napisałem raczej ironicznie. Jest na tej płycie parę numerów zupełnie nie zapadających w pamięć, czasami odnoszę wrażenie, że dziwnie się ze sobą zlewają, dla mnie przez brak melodii. Przyjemnych, nieprzęciętnych, po prostu dobrych- zwał jak zwał. Dla mnie muzyka z Vivy nie jest przyjemna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Byłbym zapomniał. Za samą recenzję plus, dobrze, że zwróciłeś uwagę na to wydawnictwo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Odpowiednikiem brakujących przerzutek w tym przypadku jest brak chwytliwości melodii. No bo coś tam gra, coś tam się w tej muzyce dzieje, no ale głowa nie kiwa się w rytm muzyki, nóżki same to tańca się nie rwą, a ucha na czym zawiesić nie ma."

To nie ma być muzyka do tańca.

"Mimo wszystko jest kilka naprawdę przyjemnych momentów."

W muzyce z Vivy jest ich całe mnóstwo. Tu raczej nie o to chodzi.

"Większość materiału na tej płycie to - niestety- tylko zabawa kolejnymi efektami, modulacją dźwięku i spektakularne motywy gitarowe, w których brakuje melodii."

Na moje ucho melodii jest całkiem sporo i to niebanalnych.

Tyle, jeśli chodzi o rozbieżność opinii. Zgodzę się za to z Tobą w punkcie, w którym mówisz o przeroście treści nad formą. Odniosłem podobne wrażenie jeśli o to chodzi. Jestem na świeżo dopiero po kilku przesłuchaniach, więc na razie tyle moich konkluzji. Muszę dać tej płycie trochę więcej czasu, żeby móc się więcej wypowiedzieć. Debiutu na pewno to nie przebija, to już wiadomo. Ale myślę, że ten album ma jednak coś w sobie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.