Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

25436 miejsce

"The Book Of Souls" - globalna dominacja Iron Maiden

"The Book Of Souls" trafiło na pierwsze miejsca notowań w 24 krajach, już w pierwszym tygodniu od premiery. Iron Maiden odnosi olbrzymi sukces, który nie jest przypadkowym rockowym triumfem. To świetna płyta.

Okładka LP 'The Book Of Souls' (2015) zespołu Iron Maiden. http://www.geeksofdoom.com/2015/09/11/album-review-iron-maiden-book-souls / Fot. geeksofdoomIron Maiden święci triumfy, wręcz głosi globalną dominację "The Book Of Souls". Sukces potwierdzają zdobyte szczyty list przebojów w 24 krajach. Tyle zdążyła Żelazna Dziewica opanować w pierwszym tygodniu sprzedaży swojej nowej płyty.

"The Book Of Souls" stał się numerem 1 w Argentynie, Austrii, Belgii, Brazylii, Chorwacji, Czechach, Finlandii, Niemczech, Grecji, Hiszpanii, Izraelu, Japonii, Kolumbii, Meksyku, Holandii, Norwegii, Portugalii, Serbii, Słowenii, Szwecji, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, Włoszech i na Węgrzech. W Polsce album dotarł na drugie miejsce Oficjalnej Listy Sprzedaży (OLiS), podobnie w Australii, Danii, Francji, Irlandii, Kanadzie i Nowej Zelandii. Longplay stał się numerem 3 w Turcji, zaś Republika Południowej Afryki i Stany Zjednoczone zapisują krążek pod czwórką, co też należy uważać za znakomity wynik.

Pierwszy podwójny album studyjny w dyskografii Iron Maiden został nagrany w Guillaume Tell Studios w Paryżu pod koniec ubiegłego roku. Maksymalne noty przyznane przez "Kerrang" i "Metal Hammer" potwierdzają, iż zespół prezentuje dzieło wysokiego lotu. Za uznaniem dla "The Book Of Souls" przemawiał już pilotażowy singiel. "Speed Of Light" błyskawicznie wywołał ukontentowanie wśród fanów. Rzec można, że ugruntował pozycję płyty z tytułową prędkością i przyniósł jej aprioryczną ocenę zgodnie z dylatacją czasu. Przynajmniej z punktu słyszenia obserwatora.

Brzmienie wzorcowe w odniesieniu do najznakomitszych dokonań zespołu to również "When The River Runs Deep". Kompozycja, której przyznałbym tytuł singla numer dwa. Wartkie tempo, czytelna melodyka chwytliwego refrenu, popisy instrumentalne i charakterystyczne wokalizy Bruce'a Dickinsona. Śpiew frontmana na tej płycie zwraca uwagę przydaniem subtelnego waloru melancholijno-melodramatycznego. Zarysowanie wymiaru głębszej refleksji w warstwie tekstowej to dodatkowy atut krążka. Ważne o tyle, że heavy rockowa poetyka bywa miałka i infantylna.

Nie brak na "The Book Of Souls" kompozycji dłuższych, bardziej wyrafinowanych, epickich. To drugie oblicze Iron Maiden. Kilkunastominutowe suity mogące stanowić ilustrację dźwiękową dla obrazów filmowych, czy bardziej rozbudowanych form scenicznego przekazu, wyróżniają zespół od zawsze. Już debiutancki LP "Iron Maiden" (1980) przynosił ponad siedmiominutowy utwór "Phantom Of The Opera", uważany przez Steve'a Harrisa za jedno z najważniejszych dokonań zespołu. Najnowsza płyta obfituje w artyzm tego rodzaju. 18-minutowy "Empire Of The Clouds", to najdłuższy kawałek w historii Żelaznej Dziewicy. Dickinson przy pianinie opowiada historię katastrofy R 101, największego brytyjskiego sterowca. Wokalista Iron Maiden znany jest ze swojej pasji do latania, za czym opowieść zyskuje na niekłamanych emocjach. Utwór niezwykle nastrojowy, zamykający album swoim wyciszeniem. Brzmienie budzi miłe skojarzenia z twórczością Marillion z lat 80-tych.

Inny z dłuższych utworów, "The Red And The Black" zaliczyłbym do odrobinę słabszych punktów płyty. Kompozycja, która kryje w sobie olbrzymi potencjał nasuwa skojarzenia z ambitnym tłem muzycznym. Niesamowita motoryka uległa zmiękczeniu za sprawą instrumentów klawiszowych i całość oscyluje niebezpiecznie pomiędzy brzmieniem hard, a soft metalowym przysmęcaniem. No, może trochę subiektywizuję, ale "The Red And The Black" pozostaje w cieniu tytułowej "The Book Of Souls", czy otwierającego "If Eternity Should Fail". Bądź co bądź, jestem nadal trochę sceptyczny w kwestii umiejętnego wykorzystania klawiszy przez Iron Maiden. Niemniej słucha się miło, choć dało się usłyszeć głosy krytyczne utrzymujące opinię o plagiacie "I Hear Voices", cośkolwiek zapomnianej grupy Uriah Heep.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.