Facebook Google+ Twitter

The hybryda

Jedną z niewątpliwych atrakcji współczesnego świata jest wszechobecność różnego rodzaju hybryd. Człowiek XXI wieku nie jest już skazany na jazdę zwykłym samochodem, na pstrykanie zdjęć zwykłą cyfrówką, czy na wybór między prawicą a lewicą.

Budki telefoniczne w Londynie. / Fot. Public domainMoże przecież sięgnąć ręką po Toyotę Prius, po Olympusa E-330, i po Samoobronę. Ale – co ciekawsze – może także sięgnąć po ponglish.

Że niby Polacy nie gęsi i swój język mają, prawił poeta cztery wieki temu (cztery z hakiem). Ale dziś musimy przecież mieć flajt (ang. flight – lot) i wysiąść z plejna (ang. plane – samolot) na erporcie (ang. airport – lotnisko). Jak widać, cześć osób już na Heathrow czy Luton posłuży się ponglish (bo przecież kazali podejść do gejtu, a nie jakiejś bramy), inni zaś przerzucą się na polsko – angielską hybrydę po kilku tygodniach obecności w Wielkiej Brytanii.

Czasem, jak samemu autorowi tego tekstu, przyjdzie nam na obczyźnie pracować w hotelu. Tu, wśród szerokiego zakresu obowiązków, znajdzie się klinowanie wszystkich plejsów oraz – dla przykładu - wrzucanie sosydży ze storu do frajera. Któż w XXI wieku chciałby po prostu sprzątać cały hotel i smażyć ohydne kiełbasy?

Sosydże rzecz ważna, lecz sprawą najbardziej kontrowersyjną jest bizi (ang. busy – zajęty, ruchliwy). Mówimy o nim gdy hotel jest pełen gości, a ręce pełne roboty, ale czym dokładnie jest tajemnicze bizi, nie wiadomo. To czasem nasza cecha („jestem bizi”; w wersji rodzinnej: „wszyscy jesteśmy bizi”), czasem niepojęty stan („jest bizi”), czasem zaś nasz pan i władca („w hotelu panuje bizi”).

Gdy już, pomimo wszystkich bizi - przeszkód, wykonamy nasze taski (ang. task – zadanie), możemy myśleć o zbliżającym się keszu (ang. cash – gotówka). Pamiętajmy jednak, że gros (ang. gross income – dochód brutto) trzeba pomniejszyć o taksy (ang. tax – podatek). Potem kolnijmy (ang. call – dzwonić) jeszcze do kumpla i powiedzmy mu, że wracamy do domu tubą (ang. tube – metro), zwaną też sabłejem (ang. subway – metro).

Kumpel świetnie nas zrozumie, więc w ponglish nie może być nic złego. Jeżeli toyota jest ekologiczna, Olympus modny, a Samoobrona miała premiera, to i w językowej hybrydzie musi być coś ujmującego.

Chyba jednak w aucie silnik spalinowy nie może być spartaczony kosztem elektrycznego. A czy w ponglish jeden element nie jest na przegranej pozycji? Są na ten temat różne opinie. Jeżeli jednak w Anglii posługujemy się ponglish w stylu: „I gave you this k***a, so we need k***a a receipt k***a”, to lepiej już dziś zastanówmy się, co będziemy mieli do powiedzenia w Polsce.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Tak to taka uzytkowa nowomowa ktura jest ni to szpanem ni to funkcjonujacym jezykiem. Aczkolwiek spotykalem sie z nia wielokrotnie nie tylko w spotkaniach za nasza granica, ale czesciej w kraju. Niestety, ja sam nie jestem pozbawiony winy, poniewaz w mojej branzy (spedycja miedzynarodowa) uzywamy wielu zapozyczen jezykowych wiec slowa erport, plejn tak sa dosc czestym sformulowaniem jakiego uzywamy. Przepraszam za bra polskich znakow, ale nie mam mozliwosci ich uzywania tutaj. Poprosze o edycje

Komentarz został ukrytyrozwiń

:))) Zdarza mi się w takim slangu prowadzić rozmowy z Kanadą; tym dziwniejsze, że osoba mieszka tam od 20 lat!
Rozumiem, ze cytowałeś młodą emigrację.
Tam jest to niechlujstwo językowe, a tu "szpan"? +/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.