Facebook Google+ Twitter

"The Knot", czyli nowatorskie potraktowanie sztuki w przestrzeni

Książka "The Knot" wydana dopiero co przez Jovis, opowiada historię pewnej artystycznej prowokacji, która przez kilka miesięcy "podróżowała" po trzech europejskich miastach: Berlinie, Bukareszcie i Warszawie.

 / Fot. okładka książkiNi to książka, ni to esej, ni to album, a do tego - płyta DVD z zapisem wydarzeń, które w przestrzeni enigmatycznie i wieloznacznie nazwanej "The Knot" miały miejsce. Podtytuł "Eksperyment ze współpracą w sztuce w przestrzeniach miejskich" (to tylko moje tłumaczenie, które nota bene można by rozegrać na kilka sposobów i już z tego zdania wyłuskać kilka ciekawych sensów) wskazuje na charakter owych zdarzeń.

The Knot był projektem artystycznym - jednym z najbardziej zaawansowanych i logistycznie skomplikowanych - wplecionym w repertuar przedsięwzięcia występującego pod nazwą "The Promised City". Grupa artystów stworzyła instalację (tak można chyba nazwać Knota?) i podróżowała z nią po kilku miejscach w miastach, o których wspominałam powyżej. Stacjonowali więc chociażby na Pradze czy w Mariannenenplatz i Parku Karola, rozpakowując i rozdmuchując wielkie, kolorowe obiekty, w których dziać się miała sztuka.

Książka "The Knot" to bardzo udany dokument opisujący ten czas. W klimat wprowadzają nas słowa-klucze, pojawiające się w przedmowie Dr Martina Walde i Tomasza Dąbrowskiego: "niedokończona przygoda" zaczerpnięta z Baumana, "równoczesność i interakcja", "tymczasowość", "alternatywne formy", "Brak kontroli" czy wreszcie "wymiana kulturowa". Ten nastrój podtrzymują dalej artyści wypowiadający się dla Stefanie Peter: Raluca Voinea, Oliver Baurhenn, Kuba Szreder i Markus Bader: opisują miejsca, miasta, biurokratyczne potyczki i odbiór w tych trzech różnych miejscach - dla jednych faktycznie zupełnie innych, dla drugich - europejsko podobnych. Rozmowa próbuje przejść na tematy socjologiczne, badać społeczności, zadawać diagnostyczne pytania, i faktycznie wypada to niezwykle interesująco. Szczególnie jako aperitif przed kilkudziesięcioma stronami, na których zdjęcia portretują wydarzenia z Knota. Bardzo z resztą artystycznie odpowiednie fotografie, pełne życia manifestacje setek różnych koncepcji, które nie wyczerpują - ale raczej sygnalizują - możliwości przestrzeni miejskiej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 24.09.2011 10:10

Knotowa ekipa była w Warszawie, oprócz Pragi to też na Polu Mokotowskim i Służewcu. Instalacja, jak ją określiłaś, wokół której wszystko się działo i ona też określała teren Knota, wyrwany z codziennej przestrzeni miejskiej, nazywaliśmy po prostu słoniami, choć prawdopodobnie każdemu z czym innym te namioty się kojarzą:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.