Facebook Google+ Twitter

They still mean Acid !- Recenzja nowej płyty Acid Drinkers

“La part du diable” to tytuł najnowszej płyty metalowego zespołu Acid Drinkers. Grupa po 4 latach powróciła z nowym, premierowym materiałem w starym, sprawdzonym stylu.

Okładka recenzowanej płyty. (Nazwisko autorki zaczerpnięte z wkładki do płyty) / Fot. fot: Materiał promocyjny, Aleksandra SpanowiczMuzycznie album ten kojarzy mi się głównie z pierwszą płytą „Kwasożłopów” (Are you a rebel ?) a także z Verses of Steel ( wydaną w 2008 roku). „Kill the Gringo” to otwierający płytę wymiatacz w którym momentami słyszałem jeden z riffów „Barmy army”. W roli agresywnego nośnika pierwszego wrażenia „Kill the Gringo” spisuje się bardzo dobrze. a przynajmniej lepiej niż „Fuel of my soul” z ostatniej „nie-coverowej” płyty.

Na szczególną uwagę zasługują również piosenki „The Payback” i „The Trick”. Na pierwszy rzut oka wydały mi się mocno podobne do siebie. Oba kawałki są bardzo dobrze wyważone muzycznie. Słuchanie ich przywołuje na myśl jakiś szybki ruch. W przypadku tricka jest to ucieczka przed wspomnianym w tekście "Stalkerem". Payback z drugiej strony bardziej kojarzy mi się z morderczą szarżą, a linia wokalna w zwrotkach tej piosenki przypomina cięższą wersję „I mean acid–do ya like it”. Wszystkie piosenki na nowej płycie oprócz „Andrew`s strategy” brzmią odrobinę zbyt „klasycznie”. Z jednej strony jest tutaj szybkość, jest czad i jest kwas. Z drugiej brakuje trochę eksperymentów i oryginalności, z których słynęły poprzednie płyty. Solówki gitarowe są jak zwykle bardzo dobre, ale przydałoby im się trochę więcej udziwnień i efektów.

Teksty na „La part du diable” są dosyć nietypowe jak na Acidów. Wiele jest tutaj odwołań historycznych, publicystyki i komentarzy rzeczywistości niekoniecznie lokalnej. Lider zespołu Tomasz „Titus” Pukacki podjął się tutaj takich tematów jak śmierć, dzieje kilku seryjnych zabójców, Unia Europejska, południowoamerykańska "bandyterka", Zombie-apokalipsa (prawdziwa albo metaforyczna) i in. Takiego eklektyzmu tematów utworów w tym zespole chyba jeszcze nie było. W sferze tekstowej najbardziej przypadły mi do gustu wcześniej wymienione „The Trick” I „the Payback”. Wydają się być najbardziej wieloznaczne i najbliższe słowom poprzednich płyt.

Partie wokalne mieszczące się na „La part du diable” brzmią bardzo dobrze. W porównaniu do dwóch poprzednich płyt są mniej skrzeczące i bardziej pomysłowe. Bardzo oryginalnie zaśpiewane „Andrew`s strategy” i „Dance semi macabre” są tego najlepszym przykładem. Momentami jednak trudno mi było odróżnić głos Titusa od wokalu Jankiela (Wojciech Moryto - gitara rytmiczna). Uważam, że w tym zespole brakuje obecnie wyrazistego, drugiego wokalisty takiego jak Litza (Robert Friedrich, w zespole od 1986 do 1998 r.), czy świętej pamięci Olass (Aleksander Mendyk w grupie od 2004 do 2008 r.).

Na koniec chciałbym dodać, że płyta „La part du diable” stanowi produkt warty polecenia każdemu fanowi ciężkiego grania. Mogłaby być odrobinę bardziej zaskakująca i progresywna. Niemniej jednak pozostawia wrażenie porządnej i rzeczowej płyty metalowej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Mimo tego, że album ma być powrotem w wielkim stylu to moim zdaniem nie powtórzy covera Fishdick Zwei. Nawet te towarzyszące mu wielkie przesłania z Breivikiem w tle nie odegnają ciągnącego się na kilometr smrodku zalatującego od kilku utworów Mettalicą. Posłuchajcie Kill the gringo czy Bundy's DNA. Ten drugi kawałek brzmi na początku jak jakaś parodia Mettaliki.

Przywołany tu The Trick wyszedł Acid Drinkers trochę w stylu Slayera. Jednak tylko prawie. Płyta i owszem może się podobać. Jednak Acid miewali lepsze kawałki.

Mnie się szczególnie spodobał Old Sparky. Czemu? Daje w zęby i urywa łeb. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.