Facebook Google+ Twitter

Timor Wschodni. Cmentarz Santa Cruz w Dili - tu narodziła się myśl o wolności

Cmentarz Świętego Krzyża w stolicy Timoru Wschodniego Dili jest miejscem dla Timorczyków symbolicznym. To właśnie tutaj we krwi przelanej 19 lat temu zakiełkowała niepodległość kraju, który jako pierwszy otrzymał ją w tym tysiącleciu.

Klasyczne nagrobki w Dili. / Fot. Piotr ŚmieszekSą święta, które należy świętować, święta, które należy przeżywać, lecz są też i takie, które skłaniają do zadumy i refleksji. Nie ma wątpliwości, że do takich właśnie zaliczyć należy nadchodzące dni poświęcone pamięci zmarłych i Wszystkich Świętych. Obchodzimy je szczególnie uroczyście i wymownie nad Wisłą i może stąd patriotyczna, choć nie całkiem polska refleksja o zmarłych.

27 października 1991 roku w Dili, we wschodniej części Timoru, żołnierze ABRI (Armii Republiki Indonezji) zastrzelili modlącego się w kościele świętego Antoniego 18-latka Sebastio Gomes Rangela. Tego samego dnia po południu zastrzelono na ulicy również innego młodego Timorczyka.

Timor, a ściślej wschodnia jego część od 16 lat znajdował się pod kontrolą Republiki Indonezji, a od 15 lat stanowił formalnie jej 27 prowincję. Nikt wówczas nie przypuszczał, iż te wydarzenia, a w ich następstwie tak zwana „Masakra na cmentarzu katolickim Santa Cruz”, staną się początkiem końca indonezyjskiej hegemonii w Timorze Wschodnim.

Część wojskowa - Seroja - cmentarza Santa Cruz / Fot. Piotr ŚmieszekCeremonie pogrzebowe obu październikowych ofiar miały się odbyć dopiero na początku listopada. Ostatecznie przyjęto, iż obaj młodzi Timorczycy zostaną pochowani 12 listopada, na miejskiej nekropolii Santa Cruz (Cmentarz Świętego Krzyża). Od dziesięciu lat dążenia wolnościowe wyspy były niemal zamrożone, by nie powiedzieć zapomniane. Były co prawda niedobitki partyzantów Fretilin (Rewolucyjny Front Niepodległościowy Timoru), gdzieś w górach, dokąd skryły się po śmierci swojego przywódcy Nicolau Dos Reis Loboto w grudniu 1978 roku.
Zajęte jednak były bardziej „walką o trwanie” niż o niepodległość.

Był również orędownik i ambasador „tułacz” sprawy tomirskiej, dobijający się u wielkich tego
świata o pochylenie się nad losem swego małego kraju, obecny prezydent DRTL Jose Ramos Horta.

Była też jednak smutna rzeczywistość, która świadczyła o tym, iż Indonezja osiągnęła ostatecznie cel inwazji z 1975 roku i całkowicie podporządkowała sobie kraj. Dowodem tego pewnego czucia się okupanta jest chociażby fakt, iż w latach 80. otworzono prowincję dla turystów zagranicznych, uznając ją za całkowicie bezpieczną.

Tym większe więc było zaskoczenie, gdy 12 listopada ulicami miasta Dili w stronę cmentarza ruszył wielotysięczny tłum patriotycznie nastawionych mieszkańców. Niesione transparenty i flagi niepodległego Timoru Wschodniego zaskoczyły i rozwścieczyły stacjonujących w Dili indonezyjskich żołnierzy. Na drodze wiodącej do miejsca pochówku, na cmentarzu komunalnym Santa Cruz, obok wojskowej nekropoli Seroja z roku 1975, otworzono ogień z broni ostrej do konduktu żałobników.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Świetna relacja, która pokazuje jak długą drogę musiał przejść Timor Wschodni w drodze do niepodległości ! 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wspaniała historyczna relacja, przeczytałam z ciekawością. Rzeczywiście to miejsce ma duże znaczenie dla niepodległości kraju.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.