Facebook Google+ Twitter

Tkanina i guziczki, czyli Ja w Krainie Czarów

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2012-03-20 10:16
  • Creative Commons

''Kiedy byłam mała, jeszcze w okresie beztroskich czasów dzieciństwa moją jedyną miłością był Pan Krawiec, którego bardzo często odwiedzałam z moją mamą i babcią'' - czyli kilka słów o tym, w jaki sposób przenieść się do Krainy Czarów.

Kiedy byłam mała, jeszcze w okresie beztroskich czasów dzieciństwa moją jedyną miłością był Pan Krawiec, którego bardzo często odwiedzałam z moją babcią i mamą. Pamiętam, że oprócz jego niesamowitej urody i świetnego humoru - miał niesamowity talent, potrafił ze skrawków materiału stwarzać niesamowite ubrania, na miarę obrazów Leonarda da Vinci!

Kiedy wchodziłam do jego pracowni, czułam, jakby to miejsce stworzone było z myślą o mnie! Znajdowała się tam ogromna ilość przeróżnych guziczków, w które zapatrywałam się godzinami, (podczas gdy moje towarzyszki ustalały krój nowej sukienki), każdy z tych guzików miał jakąś swoją historię, a raczej wiadomość, którą chciał mi bardzo przekazać... Byliśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi, ba, nawet obdarzaliśmy się ogromnym uczuciem; one cieszyły się, że mają kogoś do towarzystwa, a ja byłam wniebowzięta, że odkrywały przede mną tajemnice tego zakątka.. W pamięci utkwiły mi również trzy maszyny do szycia, choć z początku nie wiedziałam za bardzo, co to takiego, to przemiły Pan zawsze mi wytłumaczył, o co z tym chodzi. Zresztą widział, że bardzo chciałam wszystkiego dotknąć, byłam ciekawa świata, dlatego też zawsze wyłączał wszystko z prądu, chował ostre rzeczy, a szkoda, bo może by się okazało, że to właśnie JA jestem następczynią słynnej Coco Channel i Karl Lagerfeld przy mnie może się jedynie schować! :))

Naprzeciwko maszyn leżały ogromne rolki materiałów i przyznam się bez bicia, że z tym to zawsze nabałaganiłam, a to przypadkiem ubrudziłam, zaciągnęłam, rozwinęłam to jak rolkę papieru, ale odbywało się to bez zbędnych krzyków, a raczej z ogromną ilością przeprosin z mojej strony, które zazwyczaj kończyły się obdarowaniem mnie cukierkiem, (który miał mnie ''zapchać i zająć''), choć mi na pewno bardziej pomógłby ''misio-przytulasio''..:))
(Marta Kamińska)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.