Facebook Google+ Twitter

T-ME: Legia najlepsza jest... Mimo problemów i dziury w budżecie

To miał być sezon na przetrwanie - kryzys już nie puka, ale wali do drzwi. Problemy finansowe toczą zespoły od góry do dołu tabeli, a zaległości w wypłatach weszły do stałego elementu ligowego krajobrazu. Ale przynajmniej część klubów, z Legią na czele, znalazła sposób na odnalezienie się w trudnej rzeczywistości.

 / Fot. Kamil Korbik/CC-BY-SA-3.0,2.5,2.0,1.0Po pełnych perturbacji dwóch latach kadencji Macieja Skorży zarząd klubu wrócił do duetu Jan Urban - Kibu Vicuna, na dyrektora sportowego mianowano Jacka Mazurka, szefa działającej przy klubie Akademii Piłkarskiej. Z rocznika 1990 i następnych jesienią wystąpiło siedmiu zawodników, najbardziej uzdolniony Rafał Wolski na boisko nie wybiegł z powodu kontuzji. Dziś trudno wyobrazić sobie Legię bez Łukasika, Furmana, Koseckiego, mimo że to ich debiutancka rudna spędzona z pierwszą drużyną na całej długości.

Wchodząc drugi raz do tej samej rzeki Urban wiedział, że potencjał zespołu jest większy niż przed trzema laty, gdy rozstawał się z Legią, ale równocześnie czeka na niego więcej problemów - nie ma środków na transfery, a gdy pojawi się intratna oferta za któregoś z piłkarzy, to decyzja będzie szybka. Spodziewać się niespodziewanego. przewidywać nieprzewidywalne - w takich okolicznościach przyszło mu działać.

Na każdą ewentualność miał przygotowane kilka wariantów (roszady w obronie, w środku pomocy, na szydłach). Przypadkowi, nieodłącznemu przecież towarzyszowi futbolu, pozostawił najwęższy z możliwych marginesów. Na początku sezonu Legia dysponowała dwoma 34-letnimi napastnikami, z których jeden w połowie rundy przerwał treningi. Chaos? Problemy ze stworzeniem sytuacji bramkowych? Nic z tych rzeczy, bo Legia miała pisać swoją fabułę. To od nas zależy, to my musimy - powtarzał trener, oswajając zespół z rola faworyta.

Fakt, że Urban ma swój precyzyjny plan, nie znaczy, że jest dyktatorem, który narzuca go bez akceptacji drużyny. Konsultuje, uzgadnia, pyta o zdanie zawodników. Umiejętność komunikacji - szczególnie na tę cechę zwracają uwagę piłkarze opowiadając o swoim opiekunie.

Siłą Legii było przezwyciężenie kryzysów -wygrała pięć meczów, w których pierwsza traciła bramkę, gonitwy za wynikiem nadawały widowisku spektakularności i dramaturgii. Pierwsza część rundy to koncert wspomnianych Danijela Ljuboji i Marka Saganowskiego, druga - przede wszystkim popis Jakuba Koseckiego. Jeśli skauci przybywający na Łazienkowską nie mieli w notesie jego nazwiska, to musieli zweryfikować swoje plany. Żaden piłkarz ekstraklasy nie zanotował takiego skoku jakościowego. Gdyby jego bramkę z Widzewem wkleić do skrótów ligi hiszpańskiej, nikt nie zauważyłby różnicy.

Deficyt w budżecie sięgający kilku milionów złotych - to fakt. Dążenie do jego zbilansowania jeszcze nie znaczy, że każda oferta będzie przyjmowana z pocałowaniem ręki. Modelem, jaki zdaje się przyjęto już w klubie, jest sprzedaż jednego zawodnika za konkretne pieniądze zamiast kilku za drobne kwoty. Oprócz Ljuboji - wydaje się - nie ma ludzi niezastąpionych.

Jeśli wiosną legioniści utrzymają tempo z jesieni, z wyłonieniem mistrza nie trzeba będzie czekać do ostatniej kolejki, a portret Urbana w maju zawiśnie na ścianie klubowego muzeum.

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.