Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

95319 miejsce

T-ME: pierwsze zwycięstwo Legii, trwa passa bez porażki Zagłębia

Na tle betonowej konstrukcji modernizowanego stadionu, we mgle, błocie, po twardej walce bark w bark legioniści wywalczyli pierwsze trzy punkty na wiosnę. Zagłębie przewagę nad Jagiellonią udokumentowało dopiero w doliczonym czasie gry.

 / Fot. PAP/Jacek BednarczykJan Urban stracił niemało nerwów, ciśnienie Kibu Vicuny skakało do wartości zwiastujących poważne problemy kariologiczne, Jacek Magiera osiwiał jeszcze bardziej - to mógł być mecz-pułapka i długo zanosiło się, że goście w nią wpadną. Podbeskidzie zagrało tak jak można się było spodziewać - z odwagą i determinacją na każdym metrze kwadratowym boiska. Nic nie działa bardziej mobilizująco na polskie kluby niż widmo spadku i mecz z Legią.

Odpowiedzią lidera w pierwszej połowie były sytuacje Ljuboji, Jędrzejczyka (z przewrotki), na początku drugiej mini-rajd Saganowskiego i w końcu bramka, której historia (dobitka po strzele Koseckiego plus heroiczne intwerwencje obrońców) ilustruuje przebieg gry. Zespół Jana Urbana prezentował się lepiej pod względem motorycznym niż w ostatnim meczu z Bełchatowem, ale znowu różnica między krezusem a biedakiem nie była tak duża jak ich budżety.

Sinusoidę grubym markerem kreślił Jakub Wawrzyniak. Fatalnie zachował się przy bramce gości - napierw nie zdążył z kryciem, potem zlekceważył dogranie do Roberta Demjana. Czy to w klubie czy reprezentacji, trudno nie zuważyć u niego tendencji do nieblokowania dośrodkowań.

Jeśli wskazać jednego piłkarza zdecydowanie wyróżniającego się na tle innych, był nim Miroslav Radović. Ze swobodą operował piłką na grząskim boisku, wygrywał indywidualne pojedynki, czarował sztuczkami technicznymi. Małym wygranym może czuć się Bartosz Bereszyński. Po raz pierwszy w meczu o punkty wystawiony na pozycji prawego obrońcy radził sobie więcej niz przyzwoicie o czym najlepiej świadczy to, że Legia zdecydowanie częściej atakowała jego stroną niż Jakuba Koseckiego.

Górale najlepszą okazję do wyrównania mieli po fatalnym wybicu piłki przez nie kogo innego jak Wawrzyniaka (kanon - nigdy nie wybija się piłki do środka pola). Z prezentu skorzystał Cetković, ale spektakularną robinsonadą popisał się Dusan Kuciak.

Powściągliwy zwykle w obecności kamer i mikrofonów Urban nie krył po meczu rozczarowania występem swojego lewego obrońcy. Los bywa przerwotny - gdyby nie Wawrzyniak, Legia prawdopodobnie miałaby dwa punkt mniej.

* * *

To miała byc konfrontacja kreatywnych drugich linii: Pawłowski, Jeż, Małkowski kontra Kupisz, Plizga, Quintana. Co wyszło? 40 strzałów, festwial wybornych okazji (sam Pawłołski mógł ustrzelić hat-tricka), miła dla oka, otwarta gra z obu stron. Gdy nieliczna publicznośc na Dialog Arenie w doliczonym czasie gry zastanawiała się, jak to możliwe, że padły tylko dwie bramki, sprowadzony zima Borys Godal pięknym strzałem głową pokonał bardzo dobrego tego wieczoru Jakuba Słowika.

Jedenym fragmentem meczu, w którym goście dorównywali grającą z godnym uznania rozmachem ekipą Pavla Hapala był początek drugiej połowy. Głownie za sprawą Quintany - to kolejny mecz z serii, w którym Hiszpan zaprezentował nienaganne wyszkolenie i boiskowy zmysł.

Jagiellonia urasta do roli najbardziej przereklamowanej drużyny ekstraklasy. Wygrywała cztery razy - to wynik lepszy tylko od przyszłych spadkowiczów. Tomasz Hajto miesza na treningach metody rodem z Bundesligi i Championship, ale wychodzi z tego zgniły kompromis, do tego dość ostentacyjne publicznie igrnoruje nieobecnego wczoraj Frankowskiego (do spółki z Plizgą nadal jest najlepszym egzekutorem).

Zagłębie nie przegrało od ośmiu kolejek i na razie jest najlepszą drużyną wiosny.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.