Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

95476 miejsce

T-ME: Polonia rozpłynęła się w Wiśle

W spotkaniu dwóch zespołów pogrążonych w kryzysie - w przypadku gospodarzy o charakterze organizacyjno-finansowym, w przypadku gości - sportowym, lepsza okazała się Wisła.

 / Fot. PAP/Bartłomiej ZborowskiNie można było zainaugurować piłkarskiej wiosny z niższego pułapu niż Biała Gwiazda - przez 180 minut nie potrafiła pokonać bramkarzy Bełchatowa i Podbeskidzia. Trudno oprzeć się wrażeniu, że przy Reymonta sezon został spisany na straty i najbliższe miesiące będą okresem przejściowym. Latem prezes Cupiał zapowiedział kolejną (którą to już?) ofensywę transferową.

Pawełek, Pazio, Todorovski, Piątek - w przypadku Polonii tylko te nazwiska (z wyjściowej jedenastki) powtarzają się w protokołach meczowych obu konfrontacji z Wisłą. Piotr Stokowiec zimą stracił całą defensywę i linię ataku, niewykluczane są kolejne osłabienia, bo rozwiązania kontraktu ma domagać się ostatni z wymienionych. To symboliczna sytuacja - jeśli do opuszczenia klubu przymierza się jego wychowanek, to znaczy, że wszelkie normy zostały przekroczone.

Polonia szybko objęła prowadzenia po błędzie Gordona Bunozy, który udowodnił tezę, że w ekstraklasie obunożność jest zjawiskiem wręcz niespotykanym. Ale nietaktem byłoby pominięcie determinacji Miłosza Przybeckiego, krok po kroku wyrastającego na najjaśniejszą postać Polonii. Szybki, zdecydowany - stylem gry przypomina Jakuba Koseckiego. Brak oddanego do Lecha Teodorczyka może się okazać najmniej odczuwalnym osłabieniem.

Tyle że po strzeleniu bramki ekipa Stokowca oddała pole rywalom. Wisła atakowała głównie stroną Daniela Gołębiewskiego, grającego najpierw na lewej pomocy, po kontuzji Pazia na lewej obronie. Na efekty nie trzeba było długo czekać - po dograniu bardzo aktywnego Ivicy Ilieva mocny strzałem Mariusza Pawełka pokonał Cezary Wilk, na początku drugiej połowy z bliskiej odległości trafił Michał Chrapek (bramka nr 1 w ekstraklasie), dla którego było to jeden z nielicznych udanych kontaktów z piłką.

Polonia nie miała argumentów na odwrócenie wyniku. Na placu gry zameldował się Paweł Wszołek, który po fatalnym występie w Poznaniu i rozharataniu nogi gwoździem wystającym z łóżka, po raz pierwszy w sezonie zaczął mecz na ławce. Do bardziej zdecydowanych ataków gospodarze ruszyli dopiero w końcówce, ale oddanie trzech celnych strzałów przez 90 minut mówi samo za siebie. Wisła, o czym świadczy pojawienie się na boisku Daniela Sikorskiego (ponad 30 meczów bez bramki), postawiła na obronę wyniku. -Zagraliśmy za mało odważnie - przyznał po meczu trener Polonii.

Dopiero po raz trzeci (!) w sezonie Wisła strzeliła więcej niż jedną bramkę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.