Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5084 miejsce

T-Mobile Ekstraklasa. Cracovia - Legia Warszawa 0:1

Kilka dni po stracie szansy na awans do Ligi Mistrzów, stołeczna Legia pokonała na wyjeździe drużynę Cracovii 0:1. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Miroslav Radović.

Podczas sobotniego spotkania Cracovii z Legią Warszawa / Fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-newsZespół pod wodzą Jana Urbana początku sezonu Ekstraklasy nie może zaliczyć do udanych - pożegnanie się z Ligą Mistrzów na własnym stadionie oraz porażki ligowe z Ruchem i Lechią doskonale uwidaczniają czarną passę legionistów. Tymczasem ich sobotni rywale, nadzwyczaj dobrze prezentują się w rodzimych rozgrywkach, choć podopieczni Wojciecha Stawowego mają na koncie od początku rundy dwie porażki. Legia to w mojej ocenie najmocniejszy kadrowo zespół w Polsce i drużyna, która piłkarsko przewyższa innych w ekstraklasie. Mamy tego świadomość, ale przygotowywaliśmy się do tego meczu tak samo, jak do każdego innego - dodał przed meczem trener „pasów”. Krakowscy piłkarze po cichu liczyli na korzystny rezultat, z wciąż aktualnym mistrzem Polski.

Gospodarze rozpoczęli spotkanie bez kompleksów - Ntibazonkiza czy Jaroszyński bez problemów budowali ataki na połowie rywala. Najpierw w 7. minucie Skaba skutecznie zakończył zamieszanie po rzucie rożnym wykonanym przez Danielewicza, a kilka chwil później tuż za polem karnym spudłował Steblecki. Prawdziwy jęk zawodu na trybunach wywołała zmarnowana stuprocentowa szansa Nowaka i znów Danielewicza. Pierwszy posłał futbolówkę tuż obok słupka, a drugi zbyt szybko wypuścił piłkę w stronę Skaby. Legioniści starali się dotrzymać kroku „pasom”, ale robili to w zdecydowanie mniej efektownym stylu, marnując okazje choćby ze stałych fragmentów gry. Ale to właśnie z rzutu wolnego, Dominik Furman w 27. minucie poważnie wystraszył Pilarza, który ostatecznie sparował uderzenie.

Miroslav Radović, zdobywca jedynej bramki w spotkaniu Cracovii i Legii Warszawa / Fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-newsJednak zaledwie kilka chwil później, podopieczni Jana Urbana objęli prowadzenie, po sprytnej akcji w polu karnym rywali. Piłkę prowadził lewą stroną boiska Ojamaa, który scentrował ją do Kucharczyka, a ten przepuścił futbolówkę do Radovicia - napastnik Legii nie zmarnował tej okazji. Prowadzenie mógł podwyższyć Kucharczyk, ale tym razem uderzył obok słupka. Do szybkiego wyrównania chciał doprowadzić Nowak, ale sędzia liniowy dopatrzył się z jego strony pozycji spalonej. Cracovia bezskutecznie starała się przedrzeć przez coraz mocniejszą obronę gości, a stracona bramka wyraźnie podcięła im skrzydła. „Pasy” na początku pierwszej połowy miały wyraźną przewagę, która runęła jak domek z kart w chwili stracenia bramki. Natomiast Legia konsekwentnie torowała sobie drogę do przewagi i zdołali ją utrzymać do sędziowskiego gwizdka.

Po powrocie na murawę, Legioniści nie spuścili z tonu i zaczęli poważnie zagrażać bramce gospodarzy. W 47. minucie obrońców „pasów” zaskoczył Ojamaa, ale uderzona przez niego futbolówka znalazła się tuż nad poprzeczką. W odpowiedzi Nowak skutecznie uciekł rywalom ale jego dośrodkowanie z lewej strony boiska okazało się zbyt mocne. Jednak warszawiacy w tym momencie meczu skutecznie opanowali sztukę utrzymania się przy piłce i to oni nadawali spotkaniu własne tempo. Podopieczni Wojciecha Stawowego wyraźnie się pogubili, marnując okazje takie jaką miał Ntibazonkiza w 61. minucie. Uderzona przez niego piłka została skutecznie wypiąstkowana przez Skabę. Na odpowiedź przeciwników nie trzeba było długo czekać - Dwaliszwili uderzył głową tuż obok słupka.

Podopieczni Wojciecha Stawowego robili co mogli, by przełamać mozolną obronę Legionistów / Fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-newsNapastnik Legii dał o sobie znać również w 74. minucie, kiedy z rzutu wolnego dośrodkowywał do niego Radović ale i tym razem minimalnie spudłował. Tymczasem, po drugiej stronie boiska zawodził Boljević, pudłując ze stałych fragmentów gry. Również jego pozostali koledzy z drużyny nie mieli pomysłu, jak doprowadzić do wyrównania. W konsekwencji „pasy” nie odzyskały inicjatywy w spotkaniu aż do jego ostatnich minut - legioniści spokojnie trzymali się przy piłce nawet w doliczonym czasie gry. Dzięki temu, podopieczni Jana Urbana wrócą do Warszawy z kompletem punktów, a korzystny bilans ligowy pozwolił im powrócić na fotel lidera Ekstraklasy. Cracovia może tylko żałować niewykorzystanych sytuacji z pierwszej połowy, gdy miała wyraźną przewagę nad gośćmi ze stolicy. Jeśli podopieczni Wojciecha Stawowego chcą się liczyć w grupie mistrzowskiej, nie mogą sobie pozwolić na stratę punktów w kolejnym meczu z Zawiszą Bydgoszcz.

Cracovia - Legia Warszawa 0:1 (0:1)

Bramka: Miroslav Radović (29');

Cracovia Kraków: Krzysztof Pilarz - Adam Marciniak, Mateusz Żytko, Milos Kosanovic, Paweł Jaroszyński (46. Marcin Kuś) - Bartłomiej Dudzic (46. Marcin Budziński), Damian Dąbrowski (75. Vladimir Boljevic), Sebastian Steblecki, Krzysztof Danielewicz, Saidi Ntibazonkiza - Dawid Nowak;

Legia Warszawa: Wojciech Skaba - Łukasz Broź, Jakub Rzeźniczak, Dossa Junior, Jakub Wawrzyniak - Michał Kucharczyk, Ivica Vrdoljak (66. Daniel Łukasik), Dominik Furman (77. Helio Pinto), Miroslav Radovic, Henrik Ojamaa (89. Michał Żyro) - Władimir Dwaliszwili;

Żółte kartki: Paweł Jaroszyński, Milos Kosanović, Sebastian Steblecki, Adam Marciniak - Ivica Vrdoljak, Łukasz Broź;

Sędzia główny: Paweł Gil (Lublin);

Widzów: 13 212 osób.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.