Facebook Google+ Twitter

T-Mobile Ekstraklasa. Cracovia - Piast Gliwice 2:3

Emocji nie brakowało do ostatnich minut spotkania, ale ostatecznie nową przygodę z Ekstraklasą Cracovia rozpoczęła od porażki. "Pasom" zabrakło szczęścia i skuteczności w starciu z dobrze rozegranym rywalem.

 / Fot. PAP/Stanisław RozpędzikPodopieczni Marcina Brosza podeszli do spotkania z krakowskim zespołem zaledwie kilka dni po przegranym meczu eliminacji Ligi Europy z Karabach Agdam. - W piłce liczy się tylko to, co przed nami - mówił po klęsce w Azerbejdżanie szkoleniowiec Piasta. Czwarta drużyna poprzedniego sezonu Ekstraklasy, w pierwszej kolejce zmierzyła się z Cracovią, która po ponad roku przerwy wraca do tych rozgrywek. „Beniaminek” został wzmocniony m.in. Rokiem Straussem czy Saidi Ntibazonkizem, którzy wyleczyli swoje kontuzje. Janusz Filipiak, właściciel i prezes Cracovii podtrzymuje nadzieję, że jego zespół nie tylko utrzyma się w Ekstraklasie, ale i znajdzie się w pierwszej ósemce. Zadbać o to ma Wojciech Stawowy, który po awansie z I Ligii pozostał na stanowisku selekcjonera "pasów”.

Już na początku spotkania spore zamieszanie w polu karnym gospodarzy chcieli przekuć na bramkę piłkarze Piasta - Podgórki jednak oddał zbyt łatwy strzał jak na Pilarza. Na zdecydowaną odpowiedz „pasów” nie trzeba było długo czekać. W 14. minucie Steblecki przedarł się przez obrońców gości i zdołał oddać strzał, który sparował Szumski ale po chwili futbolówkę wbił do siatki Danielewicz. W ten sposób Cracovia, przy krzykliwym akompaniamencie kilku tysięcy swoich fanów, zdobyła pierwszą bramkę na powrót do Ekstraklasy. Podopieczni Marcina Brosza zachowawczo konstruowali kontrataki - na czystej pozycji w 21. minucie znalazł się Ruben Fernandez ale kilka metrów przed bramką spudłował. Wyrównanie jednak pojawiło się w dość niespodziewanym momencie, gdy po dośrodkowaniu Cicmana piłkę w bramce „pasów” umieścił hiszpański napastnik. Pilarz, po zamieszaniu w polu karnym nie miał szans na obronę.

Gliwiczanie zmarnowali świetną okazję do zdobycia prowadzenia w 34. minucie, gdy Cicman stając twarzą w twarz z Pilarzem chybił i golkiper „pasów” zdołał wybił piłkę ręką. Po wyrównaniu, goście wyraźnie nabrali wiatru w żagle, ale podopieczni Wojciecha Stawowego również szukali szansy do prowadzenia. W 40. minucie Bernhardt w drodze do bramki Piasta został uprzedzony przez obrońców, a kilka chwil później Kosanović uderzył obok poprzeczki. Pierwsza część spotkania wypadła zdecydowanie na remis - najpierw przewagę wykorzystali Krakowianie, by potem stracić inicjatywę i prowadzenia na rzecz Piasta. Od mocnego uderzenie kolejną odsłonę spotkania rozpoczęli gospodarze – w 48. minucie kilka metrów od bramki Gliwiczan Danielewicz trafia zaledwie w słupek. Kilka chwil wcześniej, Lazdins w podobny sposób spudłował na połowie rywali.

Rosnąca z każdą akcją przewaga gości, znalazła swoje potwierdzenie w trafieniu Damiana Zbozienia. W 59. minucie po dośrodkowaniu w pole karne, obrońca Piasta mocnym uderzeniem umieścił fubtolówkę w siatce. Kilkadziesiąt kibiców śląskiej drużyny, którzy pojawili się w Krakowie wpadli w euforie radości. Natomiast przecierający oczy ze zdumienia Wojciech Stawowy, zza linii rezerwowej dopingował swoich podopiecznych do bardziej zdecydowanej gry w ataku. Jego rady nie trafiły jednak chyba do adresatów, bo w 65. minucie Piast miał już na koncie trzecią bramkę. Zbozień wręcz w identycznych okolicznościach niż poprzedni gol zdobywa kolejne trafienia. Wraz z pojawieniem się na murawie Ntibazonkiza, w szeregach „pasów” odżyła nowa nadzieja na odrobienie strat. Ale jak wiadomo „jedna jaskółka wiosny nie czyni” i gra gospodarzy nie zmierzała w dobrą stronę. W 77. minicie napastnik z Burundi nie zdążył przejąć futbolówki, tuż przed bramą rywali.

Nieoczekiwanie, zła karta zaczęła się od „pasów” odwracać. Na dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry, Kosanović przejął futbolówkę po rzucie rożnym i silnym uderzeniem umieścił piłkę tuż pod poprzeczką. Cracovia starała się doprowadzić do remisu, ale marnowała kolejne dobre okazje. Zawodnicy Piasta skupili się natomiast na obronie wypracowanego wyniku. Jeszcze w doliczonym czasie meczu, emocji nie zabrakło. Nowak trafił tuż obok poprzeczki, kilka chwil później podobnie postąpił Bernhardt. Piastowi udało się dotrzymać zwycięstwo do końca i wyjechać z Krakowa trzema punktami. „Pasy” w swoim debiucie w Ekstraklasie zaprezentowały się od dobrej strony, ale zabrakło szczęścia i skuteczności w kluczowych momentach.

Cracovia Kraków - Piast Gliwice 2:3 (1:1)
Bramki: 1:0 Krzysztof Danielewicz (14), 1:1 Ruben Jurado (26-głową), 1:2 Damian Zbozień (57), 1:3 Damian Zbozień (65-głową), 2:3 Milos Kosanovic (80);
Cracovia: Krzysztof Pilarz - Marcin Kuś, Mateusz Żytko, Milos Kosanovic, Adam Marciniak - Edgar Bernhardt, Damian Dąbrowski, Krzysztof Danielewicz, Rok Straus (71. Saidi Ntibazonkiza), Sebastian Steblecki (68. Dawid Nowak) - Vladimir Boljevic (68. Bartłomiej Dudzic);
Piast Gliwice: Jakub Szumski - Damian Zbozień, Csaba Horvath, Jan Polak, Krzysztof Król - Pavol Cicman (86. Adrian Klepczyński), Carles Embuena (57. Mateusz Matras), Artis Lazdins, Tomasz Podgórski - Tomas Docekal, Ruben Jurado (68. Radosław Murawski);
Żółte kartki - Cracovia: Mateusz Żytko, Damian Dąbrowski, Adam Marciniak, Krzysztof Danielewicz;
Sędzia: Tomasz Radkiewicz (Łódź);
Widzów: 10 118 osób.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.