Facebook Google+ Twitter

T-Mobile Ekstraklasa. Cracovia – Podbeskidzie Bielsko-Biała 4:2

W kolejnym meczu bez udziału kibiców, krakowska drużyna pokonała na swoim stadionie zespół Podbeskidzia aż 4:2. Mimo przegranej, goście pokazali na wyjeździe sportowy charakter.

Czesław Michniewicz, selekcjoner Podbeskidzia Bielsko-Biała podczas meczu z Zagłębiem Lubin, 4 maja br. / Fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-newsObecny sezon piłkarskiej elity nie sprzyja bielskim piłkarzom. Zanim stanęli do konfrontacji z Cracovią, okupowali ostatnie miejsce w ligowej tabeli, z dorobkiem zaledwie ośmiu punktów. W obliczu słabszej dyspozycji Podbeskidzia, selekcjoner „pasów” widzi szansę na kolejne punkty dla swojego zespołu. Przypuszczam, że przyjdzie nam grać atak pozycyjny. Nie rozpaczam jednak z tego powodu, my lubimy tak grać – podkreślał na piątkowej konferencji prasowej Wojciech Stawowy. Prowadzona przez niego drużyna, ze zmiennym szczęściem stara się utrzymać w górnej połowie tabeli Ekstraklasy. Tymczasem, Czesław Michniewicz nie szczędził pochlebnych słów w kierunku rywali - Cracovia ma stabilny skład (...) Sposób gry zespołu jest powtarzalny. Niektórzy z tego stylu kpią, ale ja doceniam to, co robi Wojciech Stawowy. Walka o punkty w niedzielne popołudnie, po raz kolejny odbywała się przy pustych trybunach stadionu przy ulicy Kałuży. To efekt sankcji nałożonej na Cracovię przez wojewodę małopolskiego, za zachowanie kibiców podczas ostatnich derbów Krakowa (m.in. odpalanie rac).

W pierwszych momentach spotkania, „górale“ przeszli do zdecydowanego ataku. W 4. minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, futbolówkę głową sięgnął Telichowski i uderzona przez niego piłka o centymetry minęła się z poprzeczką. Chwilę później, na samotną odpowiedź zdecydował się Nowak, ale sędzia liniowy szybko w jego przypadku dopatrzył się spalonego. Spostrzegawczością wykazał się również główny arbiter, który w 15. minucie wymierzył rzut kany za faul Pietrasiaka na Budzińskim. Bielski obrońca, za tą sytuację został dodatkowo ukarany żółtym kartonikiem. A egzekutorem okazał się Kosanović, który pewnie uderzając przy prawym słupku zapewnił Cracovii prowadzenie. Gospodarze nie długo cieszyli się korzystnym wynikiem. W pozornie prostej do obrony sytuacji, Żytko traci piłkę i ta szybko trafia pod nogi Antona Slobody - słowacki pomocnik nie miał problemu z ograniem Pilarza i wyrównaniem stanu gry.

Dariusz Łatka, z Podbeskidzia Bielsko-Biała podczas ligowego spotkania z Zagłębiem Lubin, 20 września br. / Fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-newsRemis jeszcze bardziej ośmielił zawodników obu zespołów do kolejnych ofensyw. Jagiełło szukał dogodnych sytuacji do strzału, a Budziński bez powodzenia celował w bramkę Rybańskyego. Piłkarze „pasów“ w tym momencie spotkania częściej przebywali na połowie przeciwnika, a nie potrafili postawić w swojej grze kropki nad „i“. Najlepszym na to dowodem była żółta kartka dla Dawida Nowaka, za symulowanie faulu w polu karnym Podbeskidzia. Wynik jednak do przerwy się nie zmienił, a w pierwsze 45 minut nie wskazało jednoznacznego faworyta meczu. „Górale“, pomimo niekorzystnych prognoz grali z „pasami“ jak równy z równym, choć obie bramki padły w dość niespodziewanych okolicznościach (rzut karny i błąd obrony). Drugą odsłonę spotkania od mocnego uderzenia rozpoczęli goście. Podopieczni Czesława Michniewicza potrzebowali minuty od powrotu na murawę, by doprowadzić do prowadzenia. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, piłka trafiła do Rudolfa Urbana, który nie miał problemu z pokonaniem Pilarza.

Niekorzystny dla swojej drużyny wynik spotkania, szybko chciał poprawić Stebleski. Mocne uderzenie z 12. metra, nie zdekoncentrowało golkipera „górali“ - odbita przez niego futbolówka nie znalazła jednak adresata. Tymczasem, goście z Beskidu Śląskiego nie spoczywali na laurach. W 56. minucie sytuacji „sam na sam“ nie wykorzystał Bartlewski, trafiając obok słupka bramki gospodarzy. Z podobnym skutkiem, zakończył się strzał Boljevića, ale tym razem zza pola karnego. Na brak pracy podczas niedzielnego spotkania, nie mógł narzekać Pilarz. W 65. minucie, Frank Adu dwukrotnie trafił prosto w bramkarza „pasów“, który tym razem wyszedł z trudniej opresji bez szwanku.

Saidi Ntibazonkiza podczas ligowego spotkania ze Śląskiem Wrocław, 26 września br. / Fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-newsPrawdziwe emocje rozpoczęły się jednak kilka chwil później. Najpierw, uderzeniem z 30 metrów Boljević skutecznie położył na łopatki Rybańskyego, doprowadzając do wyrównania. A minutę później, szarżujący Ntibazonkiza jeszcze ładniejszym strzałem pokonuje bramkarza gości. W ciągu 120 sekund „pasy“ nadrobiły straty i z przegranej pozycji, wróciły do walki o trzy punkty. Spore straty, poniesione w tak krótkim czasie nie zdemotywowały zawodników Podbeskidzia. W 80. minucie kapitalnie uderzył w stronę bramki rywali Wodecki - doskonale ustawiony Pilarz zdołał jednak oddali zagrożenie. Kilka chwil wcześniej, blisko zdobycia kolejnego trafienia był znów Ntibazonkiza oraz Steblecki - zabrakło jednak szczęścia.

W miarę zbliżania się końcowego gwizdka sędziego, obrona Cracovii stawała się coraz bardziej nerwowa, co bez skrupułów starali się wykorzystać „górale“. Wciąż jednak nie brakowało gorących momentów pod bramką Rybańskyego. W 87. minucie Ntibazonkiza podawał do Boljevića, który po raz kolejny stanął oko w oko z wizją zdobycia bramki - czarnogórski pomocnik nie zdołał jednak podwyższyć prowadzenia. Wynik niedzielnej konfrontacji ustalił, debiutujący w ligowym składzie „pasów“ Przemysław Kita. W doliczonym czasie gry, główką wbił wbił do siatki rywali. W ostatecznej ocenie, to Cracovia okazała się lepszą drużyną od Podbeskidzia, ale również podopieczni Wojciecha Stawowego pozwolili sobie na stratę prowadzenia w 46. minucie. Gospodarze znów w ligowych rozgrywkach zdobyli komplet punktów, a goście wracają do Bielska Białej wciąż okupując ostatnie miejsce w tabeli Ekstraklasy.

Cracovia - Podbeskidzie Bielsko-Biała 4:2 (1:1)
Bramki: 1:0 Kosanović 15'-k.,1:1 Sloboda 23', 1:2 Urban 46', 2:2 Boljević 67', 3:2 Ntibazonkiza 68', 4:2 - Kita 90';
Cracovia: Pilarz - Szeliga, Żytko, Kosanović, Marciniak - Štraus (60. Kita), Dąbrowski, Budziński (53. Boljević) - Ntibazonkiza (90. Dudzic), Nowak, Steblecki;
Podbeskidzie: Rybansky - Górkiewicz, Pietrasiak, Konieczny, Telichowski, Jagiełło (75. Wodecki), Łatka, Sloboda, Urban (75. Chrapek), Kwame, Bartlewski;
Żółte kartki: Nowak (Cracovia) oraz Pietrasiak, Konieczny (Podbeskidzie);
Sędzia główny: Marcin Borski (Warszawa);
Widzów: 0 (zamknięcie stadionu dla publiczności).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.