Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

98516 miejsce

T-Mobile Ekstraklasa. Goście górą, Lech wiceliderem!

Słabą skutecznością "popisali się" piłkarze w pierwszych dwóch meczach 11. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. W piątek Lechia pokonała w Chorzowie tamtejszy Ruch 1:0, a Widzew po słabym meczu przegrał z Lechem Poznań 0:1.

Piłkarze Lechii Gdańsk pojechali na stadion przy ul. Cichej do Chorzowa, jako jeden z zespołów najlepiej spisujących się w tym sezonie na wyjazdach. Z poprzednich pięciu meczów, wygrali aż cztery.

Pierwsza połowa tego spotkania tylko to potwierdziła - drużyna Bobo Kaczmarka miała przewagę i oddała kilka groźnych strzałów, ale to Grzegorz Kuświk z Ruchu tuż przed końcem pierwszej połowy strzelił gola dla Niebieskich - sędzia jednak słusznie tej bramki nie uznał, bo zawodnik był na ewidentnym spalonym.

Druga połowa to już lepsza gra gospodarzy, którą znacznie rozruszał wprowadzony po przerwie Arkadiusz Piech. Jednak to goście wykazali się lepszą skutecznością w końcówce i w 86. min 17-letni Kacper Łazaj po znakomitym rajdzie Brazylijczyka Deleu, wpakował piłkę do pustej bramki i dał Lechii piąte zwycięstwo na wyjeździe. Gdańszczanie spotkanie wygrali zasłużenie i awansowali na 6. miejsce w tabeli.

W drugim piątkowym spotkaniu Lech Poznań, podobnie jak Lechia, odniósł już 5. zwycięstwo na wyjeździe w tym sezonie po golu Rafała Murawskiego w 80. minucie. Tym bardziej jest ono cenne, że odniesione po 15 latach przerwy. Trudno w to uwierzyć, ale Kolejorz ostatnie zwycięstwo przy al. Piłsudskiego odniósł w 1997 roku!

Lech do tego spotkania przystępował osłabiony brakiem kontuzjowanego najlepszego strzelca zespołu, a więc Bartosza Ślusarskiego, oraz powołanego na mecz Polska - Urugwaj Łukasza Trałki, który nie mógł zagrać z powodu nadmiaru żółtych kartek. Do końca nie był również pewny występ popularnego "Gulasza", a więc Węgra Lovrencicsa.

Spotkanie nie przyniosło wielu emocji, o pierwszej połowie można tylko tyle powiedzieć że się odbyła. Druga to już więcej sytuacji podbramkowych - m.in. w poprzeczkę trafił Lovrencics oraz Ben Difallah. Zwycięstwo poznaniakom dał w 80. minucie Rafał Murawski. W tej sytuacji błąd popełnił bramkarz Widzewa, który nie złapał piłki po akcji Ubiparipa (zawodnik Lecha lekko kopnął Dragojevica, co utrudniło interwencję bramkarza).

Widzew przegrał już trzecie z rzędu spotkanie na własnym boisku i po rewelacyjnym początku sezonu, spada w dół tabeli. Lech natomiast po tej wygranej awansował na pozycję wicelidera T-Mobile Ekstraklasy.

Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.