Facebook Google+ Twitter

T-Mobile Ekstraklasa: Legia 0:0 Polonia. Bezkrólewie w stolicy

Była efektowna oprawa meczowa, był ogłuszający doping fanów, wreszcie był rekord frekwencji. Zabrakło jednak najważniejszego, czyli sytuacji podbramkowych i przede wszystkim goli. Tak w skrócie wyglądały 69. derby Warszawy.

Sonda

Mecz Legia-Polonia był:

Ktoś złośliwy napisałby, że najciekawszymi wydarzeniami z 1. połowy spotkania były: dynamiczny slalom po boisku jednego z kibiców, który jakimś cudem przedarł się przez zasieki stewardów oraz... zaręczyny w przerwie meczu. Zwłaszcza ta swoista "uroczystość", podczas której pewien Arkadiusz oświadczył się pewnej Monice, wzbudziła na trybunach zdecydowanie większe emocje niż poziom piłkarski premierowej odsłony derbów. Przejdźmy jednak do wydarzeń stricte boiskowych. Początek rywalizacji był bardzo obiecujący. Zarówno Legia, jak i Polonia wyglądały na drużyny, które zamierzają grać "otwarty" futbol. W pierwszych 20 minutach gry, gospodarze skonstruowali kilka ciekawych akcji, w których brakowało jednak decydującego podania. Docenić należ zwłaszcza strzał Danijela Ljuboi z około 30 metrów, który obronił bramkarz "Czarnych Koszul", Sebastian Przyrowski.

Niestety, pozory często mylą. Kolejne minuty tej połowy upływały, na przemian na próbach skonstruowania przez oba zespoły akcji, która zakończyłaby się strzałem w światło bramki oraz apelach spikera Legii o kulturalny doping. Zarówno piłkarze, jak i spiker ponieśli jednak porażkę. Dodajmy, że zawodnicy Macieja Skorży starali się wymieniać po kilka czy nawet kilkanaście podań (z których wprawdzie nic nie wychodziło, ale chęci też się liczą). Natomiast goście zadowalali się długimi podaniami w stronę Caniego bądź Dwaliszwilego oraz egzekwowaniem stałych fragmentów gry. Sens ta taktyka może i miała, ale zdecydowanie brakowało jej skuteczności.

W przerwie spotkania obaj trenerzy musieli mocno wstrząsnąć swoimi zespołami, ponieważ pierwsze 10 minut drugiej części gry, toczone było w naprawdę szybkim tempie. "Wojskowi" stwierdzili, że skoro nie idzie im z gry, to może trzeba spróbować ze stałego fragmentu. Ściślej mówiąc, do takiego wniosku doszedł Ljuboja. Serb dwukrotnie próbował pokonać Przyrowskiego strzałem ze stojącej piłki. Były gracz PSG i Stuttgartu, w obu przypadkach przegrał pojedynek z rywalem (w 53. min oraz 62. min; Przyrowski dwukrotnie odbił piłkę poza pole gry).

Czytaj dalej --->


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

KSP
  • KSP
  • 19.03.2012 11:40

Jakim bezkrólewiem? Polonia Warszawa pierwszy swój mecz w poprzedniej rundzie wygrała więc to ona KRÓLUJE w STOLICY!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.