Facebook Google+ Twitter

T-Mobile Ekstraklasa: Legia wymęczyła zwycięstwo w Bielsku-Białej

Nie było powtórki z rundy jesiennej - Legia zagrała w pełni skoncentrowana i postawiła twarde warunki piłkarzom Podbeskidzia. Bramkę na wagę trzech punktów strzelił po błyskotliwej akcji Rafał Wolski.

Przedmeczowe prognozy co do nowej taktyki Legii nie okazały się trafne. Danijel Ljuboja znowu był jedynym napastnikiem, awizowany przez media w wyjściowym składzie Ismael Blanco całe spotkanie oglądał bowiem z ławki rezerwowych. Wśród gospodarzy zabrakło kontuzjowanego Izraelczyka Cohena, którego zastąpił Maciej Rogalski.

Goście, chcąc mieć pewien komfort w przygotowaniach do meczu, przyjechali do Bielska-Białej już w czwartek. Od pierwszych minut było widać, że odczuwają wagę tego meczu - bezpiecznie konstruowali akcje, wymieniali dziesiątki podań, nie wychodzili do przodu dużą ilością zawodników. Gospodarze, dopingowi po raz pierwszy w sezonie przez komplet publiczności, przeciwstawili się ambicją, wysokim pressingiem wybijali rywali z rytmu. Niespodziewanie to właśnie "Górale" byli bliżsi objęcia prowadzenia po strzale zza pola karnego Dariusza Łatki, ale fantastyczną robinsonadą popisał się Dusan Kuciak.

Gdy wydawało się, że pierwsze 45 minut zakończy się bez bramek, rzut wolny z około 40 m wykonywali gospodarze. Po złym dośrodkowaniu piłkę z okolic linii pola karnego Legii wybijał na oślep Michał Kucharczyk, a ta trafiła między Rafała Wolskiego i Łukasza Mierzejewskiego. Pomocnik Legii wygrał przebitkę na środku boiska i popędził na bramkę Zajaca. Bramkarz Podbeskidzia wyszedł daleko za pole karne, ale Wolski sprytnie przerzucił piłkę, następnie w ten sam sposób uporał się z wracającym Jurajem Dancikiem i odwrócony tyłem do bramki wysokim lobem wykończył indywidualną akcję. To czwarta bramka w lidze młodego zawodnika Legii. Trener Podbeskidzia Ryszard Kasperczyk przyznał, że był przerażony okolicznościami, w jakich jego drużyna straciła gola.

Gol do szatni ustawił dalszy przebieg meczu. "Wojskowi" nadal częściej utrzymywali się przy piłce (w całym meczu 60%), nie forsowali tempa. Bardzo pewny występ zaliczyła czwórka defensorów, która nie siliła się na niekonwencjonalne zagrania, tylko pewnie ekspediowała piłkę jak najdalej od własnej bramki. Widowisko traciło tym na atrakcyjności, ale styl był sprawą drugorzędną. Zawodnicy Podbeskidzia nie mieli pomysłu na stwarzanie sytuacji, liczne dośrodkowania padały łupem Kuciaka. Obrazu gry nie zmieniło wejście Adriana Sikory i przejście na ustawienie z dwójką napastników.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.