Facebook Google+ Twitter

T-Mobile Ekstraklasa. Wisła Kraków – Jagiellonia Białystok 1:1

Na własnym obiekcie, podopieczni Franciszka Smudy zdołali tylko zremisować z białostocką drużyną. Wisła straciła prowadzenie w ostatniej minucie spotkania.

Podczas piątkowego spotkania Wisły Kraków z Jagiellonią Białystok / Fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-newsEmocje przed spotkaniem obu zespołów na boisku przy ul. Reymonta, podgrzał trener Jagiellonii, Piotr Stokowiec. Na kilka dni przed meczem miał powiedzieć, że z "Wisły została już tylko nazwa". Jednocześnie podkreślił zadowolenie z postawy swoich piłkarzy i wyraził sporą nadzieję na korzystny wynik w Krakowie. Franciszek Smuda na te słowa zareagował z uśmiechem - To jest dla nas dobra motywacja. Jeśli moi piłkarze to usłyszeli, to Stokowiec idealnie na nich podziałał. Krakowski klub, tym razem pierwszy raz bez Cezarego Wilka, przed pierwszym gwizdkiem sędziego znajdował się o trzy miejsca niżej niż zespół z Białegostoku. Jednak z postawy w pierwszych kolejkach sezonu T-Mobile Ekstraklasy zadowolony jest prezes Wisły, Bogusław Cupiał, który czeka na rozwój sytuacji w klubie.

Jako pierwsi, próbę zdobycia bramki rywala podjęła Jagiellonia - wymiana piłki pomiędzy Gajosem a Plizgą, przyniosła tylko niecelny strzał z dystansu. Ale w następnych minutach, to gospodarze zdecydowanie przeważali i byli bardzo blisko zdobycia upragnionego prowadzenia. Futbolówka znalazła się nawet w siatce, dzięki fantastycznej akcji Chrakpa i wracającego do składy Wisły Brożka. Arbiter liniowy dopatrzył się jednak w zagraniu napastnika "białej gwiazdy" spalonego. Od dobrej strony pokazał się również Bunoza oraz Małecki ale ich akcje w porę odczytywał golkiper Jagiellonii. O tym, że nie wykorzystane sytuacje się mszczą, podopieczni Franciszka Smudy mogli przekonać się w 38. minucie, kiedy piłka uderzona przez Plizgę i odbita od muru piłkarzy o włos minęła bramkę Michała Miśkiewicza. W pierwszej połowie spotkania nie brakowało niczego, poza zdobyciem prowadzenia przez jedną z drużyn.

Podczas piątkowego meczu pomiędzy Wisłą Kraków a Jagiellonią Białystok / Fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-newsRozstrzygnięcie w piątkowym spotkaniu przyniosła dopiero druga połowa. A ta, rozpoczęła się od groźnych akcji "białej gwiazdy". Najpierw Chrapek z rzutu wolnego strzelił na poprzeczką, a potem Garguła trafił piłką wprost w rękawice Jakuba Słowika. Swoją obecność na murawie zaznaczył także Michał Nalepa, który na boisku zastąpił Ostoję Stjepanovića - jego mocny strzał z dystansu mógł zaskoczyć bramkarza gości. Kropkę na "i" postawił dopiero w 76. minucie Patryk Małecki. Futbolówkę ze środka boiska wyprowadził Sarki, który zagrał prawą stroną do Brożka a ten "głową" podał do świetnie ustawionego pomocnika Wisły. Małeckiemu nie zostało nic, tylko umieścić piłkę w siatce rywali.

Strata wyraźnie obudziła piłkarzy Jagiellonii, którzy pośpiesznie przystąpili do odrabiania strat. Mateusz Piątkowski zaryzykował i lewą nogą uderzył piłkę, która ostatecznie trafiła tylko pomiędzy słupkiem a poprzeczką. Ale co ciekawe, faul na tym zawodniku rozpoczął drogę Białostocczan do wyrównania. Tuż zza pola karnego, rzut wolny wyegzekwował Bekim Balaj i zdołał przełamać obronę Miśkiewicza. I w ten sposób na minutę przed końcem spotkania, goście zapewnili sobie podział ligowych punktów. Bardzo załuję, że nie zdobyliśmy kompletu punktów. Byliśmy tego blisko, niestety popełnione błędy przez zawodników takich jak Chavez, (...) który nie może w ciągu 5 minut faulować trzy razy przed własną bramką - podkreślał po meczu Franciszek Smuda. Podopieczni Piotra Stokowca wracają na Podlasie z trzecim miejscem w T-Mobile Ekstraklasie, podczas gdy Krakowianie okupują piątą pozycję. Teraz piłkarzy czeka przerwa, gdyż następna, 5. kolejka odbędzie się dopiero w terminie 23-26 sierpnia.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.