Facebook Google+ Twitter

T-Mobile Ekstraklasa. Wisła Kraków – Lech Poznań 0:1

Wyprawa do grodu Kraka, piłkarzom Lecha Poznań wyszła bardzo udanie. Choć zdobyli tylko jedną bramkę, to zdecydowanie wystarczyło im to, by pokonać Wisłę. Jedyną bramkę zdobył Szymon Drewniak.

Piłkę (poza kadrem) wykopuje Manuel Arboleda (P) z Lecha Poznań przed Maorem Meliksonem (L) z miejscowej Wisły w meczu T-Mobile Ekstraklasy, rozegranym w Krakowie. / Fot. PAP/Jacek BednarczykWisła to mocny klub, zawsze mecze z nią są szlagierami. Stać nas jednak na zdobycie trzech punktów, a ja jestem gotowy do gry. Każdy z nas czeka na ten piątkowy mecz, by zrehabilitować się za porażkę z Jagiellonią i zmazać plamę przed kibicami – podkreślał przed meczem w Krakowie Bartosz Bereszyński, napastnik Lecha Poznań.

Goście z Wielkopolski, jeszcze przed pierwszym gwizdkiem w piątkowym meczu, głośno pukali do drzwi podium krajowych rozgrywek (4. miejsce z 17 punktami). Pomimo tak dobrej pozycji, akcje Lecha zdecydowanie spadły po porażkach z Zagłębiem Lubin (0:1) i Jagiellonią Białystok (0:2).

Natomiast podopieczni Tomasza Kulawika od początku tego sezonu zdołali dotychczas wygrać tylko trzy spotkania, co jak na stawiany w roli faworytów całej ligi zespół dość średni wynik. Po każdym zwycięstwie jesteśmy mocniejsi i widać u nas większy spokój. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z siły Lecha. To mocny zespół, choć ostatnio przydarzyła mu się porażka – tak samopoczucie w zespole przed ważnym meczem podsumował Cezary Wilk, jeden z asów krakowskiej Wisły.

Grający w piątkowy wieczór, wyjątkowo w czarnych koszulach, goście z Wielkopolski tuż po pierwszym gwizdku arbitra zdobyli panowanie nad futbolówką. Odpowiedz gospodarzy? W 9. minucie Rafał Bogucki po ładnym dryblingu na linii pola karnego, oddał strzał na bramkę rywali – uderzenie w prawy róg bramki jednak nie zagroziło pozycji Bruicia. Zderzenie Arkadiusza Głowackiego z Bartoszem Bereszyńskim, choć wyglądało groźne, nieprzyjemnie zakończyło się tylko dla pierwszego. Dostał on od sędziego żółty kartonik (co go eliminuje w najbliższym spotkaniu „białej gwiazdy”) i na dodatek opuścił plac gry (zmienił go Jan Frederiksen).

Choć obie drużyny skrupulatnie szukały klucza do bramki rywala, to podopieczni Tomasza Kulawika w pięknym stylu mogli sobie zapewnić prowadzenie. W 30. minucie po fantastycznym dośrodkowaniu Wilka, Melikson zmarnował czystą pozycję i w sytuacji sam na sam z Buriciem trafił prosto w rękawice golkipera. Jęk zawodu na stadionie im. Reymana nie zmniejszył nawet fakt dwóch żółtych kartek dla „kolejarza” (Łukasz Trałka i Szymon Drewniak).

Do przełamania stanu meczu doszło dopiero w 36. minucie spotkania, kiedy po stracie piłki przez Frederiksena do głosu doszli pomocnicy Lecha. Drewniak w dobry sposób odczytał podanie kolegi z drużyny, wyprzedzając Wilka i pakując z łatwością do bramki strzeżonej przez Pareiko futbolówkę. „Biała gwiazda” chciała szybko odwdzięczyć się rywalom, ale Sobolewski skutecznie został zatrzymany przez obrońców „kolejarza”. Choć Lechici do końca pierwszej połowy nie powtórzyli sukcesu sprzed kilku minut, to zdecydowanie blokowali gospodarzom możliwości odrobienia strat. A strzały Sobolewskiego i Garguły okazały się zbyt słabym argumentem dla pokonania Jasmina Buricia. Do szatni goście z Wielkopolski schodzili dodatkowo z kolejną żółtą kartą – tym razem za faul na Meliksonie otrzymał ją Tonev.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.