Facebook Google+ Twitter

T-Mobile Ekstraklasa. Wisła Kraków – Legia Warszawa 1:2

Podopieczni Tomasza Kulawika ulegli stołecznej Legii 1:2. Goście zapewnili sobie zwycięstwo w już po kwadransie gry. To pierwsze od 15 lat zwycięstwo warszawskiej drużyny na stadionie Wisły.

Podczas meczu Wisła Kraków - Legia Warszawa / Fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-newsMecz z Legią jest zawsze prestiżowym. Nie muszę motywować dodatkowo moich zawodników na to spotkanie. Wiedzą dokładnie przeciwko komu grają - podkreślał przed sobotnim meczem selekcjoner „białej gwiazdy”. Tomasz Kulawik i jego podopieczni doskonale zdawali sobie sprawę, w jak niekorzystnym położeniu znalazła się Wisła Kraków. Ligowa przegrana 1:2 z Piastem Gliwice na własnym stadionie oraz porażka w pierwszym meczu półfinału Pucharu Polski ze Śląskiem Wrocław, najlepiej obrazuje sportowy kryzys w szeregach Krakowian. Natomiast goście z Warszawy, pewnie zmierzający po mistrzostwo kraju, w ciągu ostatniego 15-lecia nie byli w stanie pokonać Wisły na wyjeździe. Poza tym, konfrontacje obu drużyn często miała waży wpływ, kto w ostatniej kolejce rozgrywek sięgnie po zwycięstwo w Ekstraklasie. Spodziewamy się dużo walki ze strony krakowskiego zespołu. Ostatnio jednak Wisła gra bardzo nierówno - mówił trener Legii, Jan Urban.

Gospodarze, od pierwszych chwil meczu napierali na pole karne gości - w 2. minucie Małecki czujne dośrodkował do Boguskiego, ale uderzona przez niego futbolówka bez problemów obronił Kuciak. Arbiter główny spotkania równie szybko był zmuszony pokazać pierwszy żółty kartonik – otrzymał ją Vrdoljak, za faul na Sobolewskim. Fani stołecznej Legii, którzy po brzegi wypełnili trybunę dla gości krakowskiego stadionu, już w 13. minucie cieszyli się z prowadzenia. Dwaliszwilemu w zdobyciu bramki sporo pomógł sędzia, który zamiast zatrzymać grę po wyjściu piłki zza linię boiska, kontynuował ją dalej. Napastnik Legii idealnie wykorzystał podanie od Jędrzejczyka i strzałem w prawy róg pokonał Pareiko. Zanim jeszcze „biała gwiazda” zdołała realnie odpowiedzieć na prowadzenie liderów Ekstraklasy, już było 0:2. Asystujący kilka chwil wcześniej Jędrzejczyk, sam wpisał się na listę strzelców - wystarczyło lekkie uderzenie, by estoński golkiper po prostu skapitulował.

Pogrążona w porażce Wisła w 23. minucie nogami Boguskiego szukała szansy na trafienie, ale Dusan Kuciak czuwał na posterunku. Kolejna dogodna sytuacja dla podopiecznych Tomasza Kulawika, nadarzyła się po dośrodkowaniu Małeckiego - przyjmujący po wślizgu Boguski posłał piłkę na linię końcową boiska. Goście ze stolicy brutalnie wykorzystywali błędy zawodników „białej gwiazdy”, ale po zdobyciu pewnego prowadzenia nie konstruowali tak groźnych sytuacji, jak gospodarze. Spokojna gra w obronie i łut szczęścia złożyły się na sukces podopiecznych Jana Urbana, w pierwszej połowie spotkania. Jeszcze doliczonym czasie gry, doszło do przepychanki między piłkarzami obu drużyn, po faulu Paeriko na Koseckim. Gospodarze przez 45 minut mogli z pewnością zapewnić sobie wyrównanie, skończyło się tylko dobrych chęciach nie popartych skutecznością.

Podczas meczu Wisła Kraków - Legia Warszawa / Fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-newsDruga odsłona szlagierowego spotkania rozpoczęła się podobnie jak pierwsza, znów piłkarze Wisły przejęli inicjatywę. Mimo to, Małecki czy Boguski nie wyciągnęli wniosków z błędów a ich ataki nie sprowadzały do niczego konstruktywnego. Rosnąca z każdą minutą pozycja podopiecznych Tomasza Kulawika, na połowie rywala nie miała jednak przełożenia na wynik spotkania. W 60. minucie Kosowski podał do Garguły, a ten oddał bardzo poważny strzał, w trudnościami obroniony przez Kuciaka. Legioniści długo nie mogli obudzić się z kontrataków gospodarzy. W 80. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Ljuboja ale futbolówka znalazła się ponad bramką Paeriko. Sędzia główny spotkania znów wywołał natomiast kontrowersje, gdy ręką zagrał jeden z Legionistów - niewzruszony arbiter wskazał tylko na rzut… rożny.

Fani „białej gwiazdy” trafienia swoich ulubieńców doczekali się dopiero w 87. minucie. Biegnący lewą stroną Sarki dośrodkował do Sikorskiego, a ten klasycznym „szczupakiem” pokonał Kuciaka. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że właśnie w tym momencie tak naprawdę zaczęła się gra o punkty. Do ostatnich chwil spotkania, gospodarze szukali sytuacji do wyrównania. Jeszcze w regulaminowym czasie gry, Małecki nie trafił do pustej bramki, po kolejnym podaniu Sarkiego. Sam napastnik „białej gwiazdy” w 95. minucie meczu doznał kontuzji. Wysiłki Wiślaków zdały się na marne, ponieważ tablica wyników niewzruszona pokazywała zwycięstwo gości. Podopieczni Jana Urbana zagrali w sobotę mniej efektowy futbol, który nadrabiali skutecznością bramkową. W przeciwieństwie do rywali, którym zabrakło wykończenia kontrataków i odrobiny szczęścia na połowie piłkarzy ze stolicy.

Wisła Kraków - Legia Warszawa 1:2 (0:2)
Bramki: 0:1 - Dwaliszwili 13'; 0:2 - Jędrzejczyk 16' ; 1:2 - Sikorski 87'
Wisła Kraków: Pareiko - Burliga, Głowacki (46' Chrapek), Chavez, Bunoza - Wilk, Sobolewski - Małecki, Garguła, Kosowski (77' Sikorski) - Boguski (64' Sarki).
Legia Warszawa: Kuciak - Jędrzejczyk, Jodłowiec, Choto (58' Żewłakow), Wawrzyniak - Kosecki (72' Kucharczyk), Vrdoljak, Łukasik (83' Furman), Radović - Ljuboja - Dwaliszwili. Żółte kartki: Głowacki, Burliga (Wisła) oraz Vrdoljak, Jędrzejczyk, Kosecki (Wisła).
Sędzia: Hubert Siejewicz (Białystok).
Widzów: 24 665 osób

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.