Facebook Google+ Twitter

T-Mobile Ekstraklasa. Wisła Kraków - Widzew Łódź 1:0

Patryk Małecki, który wykorzystał błąd w obronie Widzewa, zapewnił swojej drużynie trzy punkty w ligowym spotkaniu z łódzkim klubem. Wisła wygrała, choć przez prawie całą drugą połowę grała w osłabieniu.

Na zdjęciu selekcjoner Wisły Kraków, Tomasz Kulawik podczas meczu z Widzewem Łódź / Fot. x-news/T-Mobile EkstraklasaNie dało się ukryć, że piątkowe spotkanie Wisły Kraków z Widzewem Łódź było czystą grą o przysłowiową pietruszkę. "Biała gwiazda", jeszcze kilka tygodni temu miała apetyt na znacznie smaczniejszy kąsek, jakim byłby awans do finału Pucharu Polski. Podopieczni Tomasza Kulawika musieli jednak obejść się smakiem, po gorzkiej przegranej ze Śląskiem Wrocław. Drugą stroną medalu jest fakt, że w tych trudnych sytuacjach pokazaliśmy, iż jesteśmy drużyną z charakterem, zespołem,który walczy do końca - podkreślał selekcjoner krakowskiego zespołu, podczas przedmeczowego spotkania z dziennikarzami. Obecne wyniki Wisły doprowadziły do tego, że spotkanie z Widzewem było konfrontacją klasyfikowanych obok siebie drużyn w ligowej tabeli drużyn. Nie mało kontrowersji przed rozpoczęciem piątkowego meczu, wywołała decyzja małopolskiego wojewody o zamknięciu trybuny gości na stadionie przy ul. Reymonta 22 (argumentowano ją zatrzymaniami po ostatnim spotkaniu Wisły z Legią). Nie mogę zrozumieć tej decyzji. Jeśli na meczu nie będzie naszych kibiców, to będzie bardzo źle - mówił przed wyjazdem do grodu Kraka trener Widzewa, Radosław Mroczkowski.

Kluczowym momentem spotkania okazała się niespodziewanie 50 minuta, kiedy rozstrzygnął się wynik meczu. Dino Gavrić na tyle niefortunnie zagrał piłkę do Macieja Mielcarza, że Patryk Małecki nie mógł obok takiej szansy przejść obojętnie. Pewnym uderzeniem zapewnił swojej drużynie prowadzenie. Nim jednak padła decydująca bramka, bardzo dziwnych okolicznościach odbyła się pierwsza połowa. Dlaczego? Głównie przez kibiców "białej gwiazdy", którzy nie dopingowali swoich ulubieńców w proteście przeciwko decyzji małopolskiego wojewody. Równocześnie, przed krakowskim stadionem kilkaset fanów Widzewa "oglądało" mecz, w nadziei na możliwość wejścia na obiekt. Piłkarze obu zespołów przez pierwsze 45 minut także nie porwali. W 32 minucie Sarki z lewej strony podał do Małeckiego, który minął się z futbolówką zaledwie o kilka centymetrów. Rywale z Łodzi szczęścia próbowali znacznie wcześniej, bo w 7. minucie. Wtedy piłka trafiła Kaczmarka - piłkarz Widzewa uderzył z przysłowiowego "woleja" ale skończyło się wysoko nad bramką strzeżoną przez Miśkiewicza. Pierwsza połowa nie miała bohatera, ponieważ Wiśle zabrakło kropki nad i w kluczowych sytuacjach, a goście z Łodzi również nie wykazywali wielkiej inicjatywy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.