Facebook Google+ Twitter

T-Mobile Ekstraklasa. Wisła Kraków - Widzew Łódź 3:0

Konfrontacja zespołów z dwóch biegunów ligowej tabeli, zakończyła się na korzyść gospodarzy. Wisła, bramkami Brożka i Guerriera, zapewniła sobie kolejne ligowe zwycięstwo.

Paweł Brożek pokonuje Macieja Mielcarza / Fot. PAP/Stanisław RozpędzikWtorkowe spotkanie krakowskiej Wisły i łódzkiego Widzewa, było swoistym pojedynkiem mistrza z uczniem. Rafał Pawlak, który od ponad dwóch tygodni jest oficjalnie selekcjonerem "czerwonych", miał okazję grać jako zawodnik w zespole prowadzonym przez Franciszka Smudę. To fachowiec wysokiej klasy. Zawsze wszystko musiało być poukładane i dopięte na ostatni guzik. Nic w jego działaniu nie było przypadkowe - podkreślał trener Widzewa, przed wyjazdem na ligowy mecz do Krakowa. Przed pierwszym gwizdkiem sędziego, statystyki dla gości były jednak nieubłagane. Z "białą gwiazdą" Łodzianie nie zwyciężyli od ponad 13 lat, a ostatni raz dokonali tego pod wodzą... Franciszka Smudy. Selekcjoner krakowskiej drużyny, pomimo dobrej dyspozycji swoich podopiecznych, studził emocje - Nie możemy więc wszystkiego wygrywać. Zresztą mnie zawsze interesują trzy punkty, nie ważne w jakim stylu wywalczone.

Pierwsza połowa rozpoczęła się w sposób wymarzony dla gospodarzy. W 11. minucie pomocnicy Wisły rozegrali ofensywę, która przyniosła im prowadzenie. Boguski zagrał do Garguły, który w stronę pola karnego rywali wyłożył piłkę Guerrierowi. Haitański piłkarz pokonał obronę Widzewa i strzałem po ziemi położył Mielcarza. Wcześniej, "czerwoni" starali się zaznaczyć swoją obecność na boisku, w postaci indywidualnych ataków Bartovica czy Fryca - bez rezultatu. Po stracie, podopieczni Rafała Pawlaka szukali szans na wyrównania stanu gry. Jednak uderzenie z dystansu Krystiana Nowaka, czy szarżujący w powietrzu Visnakovs, nie było w stanie przełamać nie do końca szczelną obronę "białej gwiazdy". Tymczasem, widzewskiego golkipera czekała kolejna niemiła niespodzianka, jaką sprawili mu zawodnicy pod wodzą Franciszka Smudy.

W 27. minucie, Chrapek bezlitośnie wykorzystał błąd w obronie gości i w błyskawicznym tempie przerzucił futbolówkę z środka boiska do pola karnego przeciwników. Tam, na podanie czekał Brożek, który jak udowodnił już nie raz w tym sezonie nie zwykł marnować takich okazji. Kilka minut później, piłka po raz trzeci zatrzepotała by w bramce "czerwonych", ale tym razem krakowski snajper w identycznych warunkach, trafił prosto w broniącego Mielcarza. Natomiast 31. minucie, Visnakovs został ukarany żółtym kartonikiem za wymuszanie faulu w polu karnym "białej gwiazdy". Ofensywę Widzewa starał się ratować Patryk Fryc, ale brakowało mu na połowie rywali kompanów do konstruktywnej akcji. Nim sędzie główny zakończył tą część spotkania, Perez za zbyt mocne przerwanie kontry Guerriery zobaczył czerwoną kartkę.

Krakowianie kończyli pierwsze 45 minut z dwubramkową przewagą, która jednak nie przekładała się na całkowitą dominację na boisku. Goście starali się dotrzymać kroku rywalom, ale strata hiszpańskiego obrońcy przed kolejną połową nie zwiastowała przełomu w tej dziedzinie. Powrót na murawę mocnym akcentem mogli zaznaczyć Łodzianie, ale Lafrance uderzył z rzutu wolnego ponad bramką Miśkiewicza. Pomimo mocnej ofensywy na początku, w miarę upływu czasu Widzew zaczął tracić inicjatywę na rzecz gospodarzy. W 62. minucie, oko w oko z Mielcarzem stanął Garguła, który przejęciu piłki od Brożka zdołał tylko trafić prosto w golkipera "czerwonych". Zaledwie 60 sekund później, kolejną "setkę" zmarnował tym razem "Brozio", uderzając głową z 11 metra.

Kilka minut później, goście starali się zrewanżować rywalom atakiem Visnakovsa. Jednak uderzenie po ziemi zza pola karnego, nie wyprowadziło z równowagi pewnego Miśkiewicza. W miarę zbliżania się do gwizdka kończącego spotkanie, wiślacka szarża stawała się coraz groźniejsza. Jej zwieńczeniem, było trafienie Wilde-Donald Guerriery w 85. minucie. Garguła zagrał futbolówkę do Haitańczyka, który dosięgnął jej na 14 metrze. Pomocnik przerzucając piłkę nad broniącym Mielcarzem, ustalił wynik wtorkowego meczu. Kilka chwil wcześniej, trafienie na swoim koncie mógł zapisać Sarki, ale trafił obok bramki Widzewa. W doliczonym czasie gry, pierwszorzędną obroną wykazał się golkiper "czerwonych", gdy zdołał sparować strzał Małeckiego.

Praktycznie sami strzeliliśmy sobie pierwszą bramkę. Potem ze stratą jednego zawodnika ciężko było odwrócić losy spotkania - mówił po przegranym spotkaniu selekcjoner Widzewa. Jego podopieczni nie pokazali pod Wawelem zbyt dobrej dyspozycji, choć nie brakowało gorących momentów pod bramką gospodarzy. Tymczasem, Wisła kolejnym ligowym zwycięstwem umocniła się na podium Ekstraklasy. Kolejna okazja do udowodnienie tego statusu, już 4 listopada w starciu z Podbeskidziem.

Wisła Kraków – Widzew Łódź 3:0 (2:0)
Bramki: 1:0 Guerrier 11’, 2:0 Paweł Brożek 25’, 3:0 Guerrier 85’;
Wisła: Miśkiewicz- Bunoza (70’ Małecki), Jovanović, Burliga, Fryc – Stjepanović – Guerrier, Garguła, Chrapek (80’ Sarki), Boguski (64’ Piotr Brożek) – Paweł Brożek;
Widzew: Mielcarz – Airapetian, Perez, Lafrance, Stępiński (81’ Staroń)– Okachi, Leimonas (53’ Alex) – Rybicki, Batrović (67’ A. Visnakovs), Nowak – E. Visnakovs;
Żółte kartki: Burliga, Bunoza, Małecki, Stjepanović, Piotr Brożek (Wisła), Lafrance, Visnakovs (Widzew);
Czerwona kartka: Perez (Widzew);
Sędzia główny: Paweł Gil (Lublin);
Widzów: 10 473 osób.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Piłka to coś czego nie rozumiem więc zamiast mędrkowania życzę zawodnikom i kibicom powodzenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.