Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

90001 miejsce

T-Mobile Ekstraklasa. Wisła Kraków - Zagłębie Lubin 1:0

W starciu myśli szkoleniowej Franciszka Smudy i Oresta Lenczyka, lepszy okazał się zespół prowadzony przed tego pierwszego. Wisła zapewniła sobie zwycięstwo po trafieniu Garguły. Jednak utrzymanie prowadzenia nie przyszło im już tak łatwo.

Selekcjoner Zagłębia Lubin, Orest Lenczyk podczas ligowego spotkania ze Śląskiem Wrocław 5 października br. / Fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-newsW rozgrywkach rodzimej elity piłkarskiej, niezwykle rzadko zdarza się pojedynek tak doświadczonych trenerów. Zarówno, Smuda jak i Lenczyk mają na swoim koncie m.in. tytuły mistrzów kraju, ale co najciekawsze - każdy z nich w przeszłości pracował jako selekcjoner w drużynie sobotniego rywala. To trudny przeciwnik. W ich szeregach gra wielu doświadczonych i bardzo dobrych piłkarzy. Z pewnością to nie będzie dla nas spacerek - podkreślał na przedmeczowym spotkaniu z dziennikarzami, Franciszek Smuda. Jednak przed rozpoczęciem meczu, zespoły „miedzianych“ i „białej gwiazdy“ w ligowej tabeli dzieliła przepaść. Wisła po latach sportowego kryzysu, konsekwentnie stara się utrzymać na podium Ekstraklasy, a Zagłębie wciąż musi uciekać przed wizją spadku do niższej klasy rozgrywek. Ale w przeciwieństwie do drużyny z Grodu Kraka, zespół Oresta Lenczyka wciąż liczy się w walce o Puchar Polski (Wisłę we wtorek wyeliminowała Lechia, wygrywając mecz w Krakowie 0:1).

Już od pierwszych minut spotkania, do ofensywy przeszli gospodarze, ale ich ataki nie sprawiły większych problemów Michałowi Gliwie. W 9. minucie dali o sobie znać podopieczni Oresta Lenczyka, gdy Vidanov starał się zagrać do swoich kolegów w polu karnym rywali. Obrońcy „białej gwiazdy“, po kiksie Jovanovića szybko jednak wyjaśnili sytuację na swoją korzyść. Chwilę później, futbolówka wpadła pod nogi Kwieka - mocne uderzenie pomocnika Zagłębia skończyło się jednak tylko na aucie. Wisła odpowiedziała strzałem Guerriera, po którym mimo sporych oczekiwać futbolówka znalazła się obok bramki gości. Z każdą kolejną minutą, piłka częściej znajdowała się na połowie „miedzianych“, ale jak doskonale wiadomo od samej przewagi meczu się nie wygrywa. Pomimo dogodnych sytuacji, zarówno Chrapek jak i Bunoza marnowali dogodne sytuacje pod bramką rywali.

Piłkarze Wisły Kraków po zwycięstwie nad Lechem Poznań, 26 sierpnia br. / Fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-newsDopiero dobrze rozegrany stały fragment gry w 39. minucie, przyniósł podopiecznym Franciszka Smudy upragnione prowadzenie. Łukasz Garguła, z odległości około 25 metrów uderzył wystarczająco celnie, by piłka znalazła w siatce Zagłębia. Nim jednak przekroczyła linię bramkową, odbiła się od Michała Gliwy, przypieczętowując prowadzenie gospodarzy. Trzy minuty później, wyrównać stan gry próbował Widanow, ale trzeźwa postawa oraz gimnastyczne umiejętności Miśkiewicza przerwały kontratak „miedzianych“. Nim zawodnicy zeszli do szatni, o groźny strzał pokusił się jeszcze Burliga - sprytne uderzenie po ziemi przy prawym słupku mogło zaskoczyć Gliwę. Pierwsza połowa zdecydowanie upłynęła pod dyktando jedenastki spod Wawelu, a jedna bramka była wynikiem niedokładnej gry w ataku. W międzyczasie, Zagłębie bardziej skupiło się na skrupulatnym budowaniu drogi do bramki przeciwnika, ale kontry Widanowa to było zdecydowanie za mało, by choć wyrównać stan gry.

Po powrocie na murawę, zawodnicy „białej gwiazdy“ nie stracili wiatru w żaglach. W 49. minucie dobrym zagraniem do Brożka wykazał się Boguski, ale szybszy od napastnika Wisły okazał się Bilek. W miarę upływu czasu, coraz wyraźniej swoją obecność na boisku zaznaczał Adrian Błąd. Najpierw w 55. minucie, celnie zagrał do Rymaniaka, który ostatecznie znalazł się na pozycji spalonej, by za kilka dłuższych chwil sam zdecydować się na strzał z dystansu. Pomimo celności, i tym razem, jego intencje nie znalazły realizacji w okolicach pola karnego Krakowian. Zawodnik „miedziowych“ nie dał jednak o sobie tak szybko zapomnieć. W 76. minucie, stratę futbolówki przez Burligę wykorzystał Piech, zagrywając do Błąda, który mocnym uderzeniem mógł wyprowadzić swój zespół na prostą. Na drodze stanął mu jednak znów Miśkiewicz, który z trudem oddalił niebezpieczeństwo.

Zawodnik Zagłębia Lubin, Bartosz Rymaniak podczas ligowego spotkania z Polonią Warszawa, 28 maja br. / Fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-newsNa dziesięć minut przed końcem, przewaga Wisły nie była już tak zauważalna, jak w pierwszej połowie. Goście, starali się wykorzystać każdą minutę, by skonstruować skuteczną ofensywę. W 81. minucie, znów tylko dzięki umiejętnościom Miśkwieicza i odrobinie szczęścia, „biała gwiazda“ uchroniła się od straty. Widanow do spółki z Abwo nie potrafili celnie trafić z kilku metrów do bramki. Na trzy minuty przed upłynięciem regulaminowego czasu gry, Brożek sprytnie pokonał obrońców Zagłębia, wystawił piłkę Chrapkowi, który bez kompleksów zaatakował bramkę Gliwy. Tym razem, to golkiper „miedzianych“ zasłużył na uznanie, po bardzo udanej obronie.

Doliczone przez sędziego technicznego kilka minut, upłynęły pod ofiarnym atakiem gości, za wszelką cenę dążących do wyrównania. Ale zarówno Abwo jak i Błąd, nie byli już w stanie przeciwstawić się upływającym sekundom i zwartej obronie gospodarzy. Z uczciwością trzeba przyznać, że Wisła Smudy tylko dzięki szczęściu i zdobytej w pierwszej połowie bramce, zapewnili sobie zwycięstwo nad Zagłębiem Lenczyka. Jego podopieczni obudzili się na dobre w drugiej połowie, ale nie byli w stanie postawić kropki nad „i“. Dzięki kolejnym trzem punktom, „biała gwiazda“ umocniła swą pozycję w gronie ligowych faworytów, a „miedziowi“ wracają do Lubina z dużym niedosytem i wciąż niskim bilansem w Ekstraklasie.

Wisła Kraków –Zagłebie Lubin 1:0 (1:0)
Bramka: 1:0 Garguła 39’;
Wisła: Miśkiewicz – Burliga, Głowacki (63’ Stjepanović), Jovanović, Bunoza – Sarki (78’ Małecki), Chrapek, Garguła, Guerrier, Boguski – Brożek;
Zagłębie: Gliwa - Rymaniak, Guldan, Banaś, Vidanov – Piątek (80’ Rakels), Piech, Bilek, Kwiek (46’ Abwo), Jeż – Papadopulos (46’ Błąd);
Żółte kartki: Chrapek, Guerrier, Burliga (Wisła), Jeż (Zagłębie);
Sędzia główny: Jarosław Rynkiewicz (Zielona Góra);
Widzów: 10 753 osób.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.