Facebook Google+ Twitter

T-Mobile Ekstraklasa. Wyrównany początek sezonu przy Reymonta

To właśnie w spotkaniu Wisły z Górnikiem Zabrze padała pierwsza bramka w nowym sezonie piłkarskiej elity. Mecz jednak zakończył się remisem 1:1.

Wisła tylko zremisowała z Górnikiem Zabrze / Fot. Dominika Drabik/ zdj. ilustracyjneTonąca w długach „biała gwiazda”, kontra niewzmocniony przez letnie transfery Górnik Zabrze. Przed pierwszym gwizdkiem, trudno było wskazać faworyta w inaugurującym rundę jesienną spotkaniu. Przebieg samego spotkania pokazał, że siłą Wisły są właśnie nowe twarze w podstawowym składzie.

Nowy sezon od mocnego uderzenia mogli rozpocząć gospodarze, ponieważ już w pierwszej minucie zawodnicy „białej gwiazdy” ruszyli do ataku na bramkę rywali. W pole karne zagrywał Tomasz Cywka, a futbolówka trafiła tuż pod nogi Brazylijczyka Rafaela Crivellaro. Jednak wolej w jego wykonaniu pozostawiał wiele do życzenia. Debiutujący w zespole Wisły Kraków szybko odwdzięczył się za nieudany strzał. W 26. minucie panowanie nad piłką na własnej połowie stracił Jeż, co szybko wychwycił Cywka i Crivellaro, który strzelając z ponad 30 metrów zdobył pierwszą bramkę w tym sezonie T-Mobile Ekstraklasy.

Podopieczni Kazimierza Moskala w poszukiwaniu kolejnych trafień zapomnieli o obronie. W 37. minucie goście z Górnego Śląska wyrównali stan gry, dzięki oddanym pod kątem strzale Romana Gergela. Warto podkreślić, że to była pierwsza tak składna akcja Górnika i od razu przyniosła bramkę. Zaledwie 120 sekund później słowacki pomocnik znów stanął twarzą w twarz z Radosławem Cierzniakiem. Nie można również zapominać o Rafale Koszniku, który na początku spotkania popisał się refleksem na połowie „białej gwiazdy”, ale jego strzał był zupełnie bez historii. Tym razem golkiper Wisły wykazał się większym refleksem. Emocje na murawie tak rozgrzały kilkudziesięciu kibiców Górnika Zabrze, że z odsłoniętymi torsami dopingowali swoich ulubieńców.

Po powrocie z szatni od nieco bardziej ofensywnej strony pokazali się podopieczni trenera Roberta Warzychy. Drogę do prowadzenia starał się utorować Kosznik, ale i tym razem nie zdołał poradzić sobie z presją. W międzyczasie tempa nie zwalniali gospodarze, co udowodnił w 56. minucie Crivellaro. Brazylijczyk znów zasłużył sobie na aplauz ponad 10 tys. kibiców, po tym jak uderzona przez niego futbolówka o centymetry minęła słupek bramki Górnika. A to wszystko przez nieuwagę bramkarza gości, który zagrał piłkę tuż pod nogi rywali.

Nawet wieczorem temperatura powietrza przekraczała grubo ponad 20 stopni, dlatego piłkarze w drugiej połowie dostali dwie minuty na regenerację. Zawodnikom Górnika w piątek wyraźnie nie sprzyjał los, czego dowodem była akcja z 68. minuty. Adam Dancha sięgnął głową po lecącą w jego kierunku piłkę, ale trafiona przez niego odbiła się tylko od słupka. Tymczasem po drugiej stronie boiska, Wisła bezskutecznie próbowała zdobyć zwycięską bramkę – nogi plątały się nawet niezawodnemu w poprzednim sezonie Brożkowi. W ostatnich minutach tempo gry wyraźnie zwolniło, a kibice już nie oglądali żadnych bramek.

Bezapelacyjnie zawodnikiem spotkania był Rafael Crivellaro. Trudno o lepszy debiut w piłkarskiej elicie – bramka otwierająca sezon i udział praktycznie w każdej podbramkowej sytuacji. Po drugiej stronie murawy, dobre sytuacje wypracowywał Rafał Kosznik, ale on jednak nie wpisał się na listę gości. Remis na początek sezonu to bardzo mglisty prognostyk, z którego by nie powróżył nawet najlepszy magik.

Wisła Kraków – Górnik Zabrze 1:1 (1:1)
Bramki: 1:0 Crivellaro 24’, 1:1 Gergel 34’
Wisła: Cierzniak – Burliga (75’ Boguski), Głowacki, Guzmics, Sadlok – Jović, Cywka, Mączyński, Popović, Crivellaro (66’ Jankowski) – Brożek
Górnik: Przyrowski – Kopacz, Kosznik (80’ Cupriak), Słodowy, Magiera (75’ Kurzawa) – Grendel, Danch, Sobolewski, Gergel (90’ +3 Urynowicz), Madej – Jeż
Żółta kartka: Cupriak (Górnik)
Sędzia główny: Marcin Borski (Warszawa)
Widzów: 10 303

Wypowiedzi po meczu:

Kazimierz Moskal, trener Wisły Kraków: - Nie udało się wygrać, ale do momentu strzelenia bramki przez rywala nasza postawa była dobra. Przede wszystkim graliśmy nieźle w odbiorze i stwarzaliśmy sobie sytuacje. W drugiej połowie nie wypracowaliśmy okazji bramkowych, pojawiały się tylko próby dogrania piłki z boku boiska, stąd wynik 1:1. Nie jestem zadowolony, bo oczekiwaliśmy zwycięstwa na inaugurację.

Robert Warzecha, trener Górnika Zabrze: - Myślę, że jest to wynik sprawiedliwy. Zaczęliśmy lepiej wyglądać na boisku, nie daliśmy pograć Wiśle, potrafiliśmy rozegrać piłkę w środku pola i stworzyliśmy sobie okazje bramkowe. Teraz startujemy od zera.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.