Facebook Google+ Twitter

To był 16. Przystanek Woodstock. Byliście w cudownym miejscu!

Smutno. To ostatki. - Telewizja publiczna była lepsza za komuny! – wykrzyczał Jurek Owsiak, a uczestnicy zagrali na odpadach i pobili rekord Guinnessa.

Nadszedł czas pożegnań, zakończył się bowiem tegoroczny, XVI Przystanek Woodstock w Kostrzynie nad Odrą. / Fot. PAP/Lech MuszyńskiSmutno więc. Od samego poranka tu i ówdzie część uczestników poczęła zwijać swoje namioty i szykować się do drogi, przede wszystkim, aby ominąć późniejsze, makabryczne ich oblężenie. Nie udadzą się już na poranne spotkania do Akademii Sztuk Przepięknych, na „śniadaniową” jogę, czy by się wtopić w uczestnictwo we warsztatach, choćby muzycznych czy kabaretowych.

W drugą szaleńczą noc, a w zasadzie świtem dnia trzeciego Przystanek powrócił na swoje ujarzmione, legendarne i konserwatywne tory: mocnego, krzykliwego (krystalicznego?) rocka. Woodstockowicze, którzy w tym czasie pokotem leżeli na polu lub przydeptanych skrawkach trawy, filozoficznie spoglądając na gwiaździste niebo, aby słuchać wariacji jazzowych na temat utworów Chopina w wykonaniu duetu Możdżer &Tymański, niespodziewanie teraz ruszyli pędem pod gigantyczną scenę, tonącą w masie kolorowych reflektorów, z dwoma po boku gigantycznymi telebimami.

Na deskach - może barwniej to ująć - na piłkarskim brylantowym boisku, pojawili się chłopaki z Life of Agony. Ci, co przede wszystkim oczekiwali na mega hit, o tak: byli w siódmym niebie! Hałas jak z odrzutowca. - Matko Boska! Jazda do nieba! Aż się posikałam! - wrzeszczy rozczochrana Weronika z Kołobrzegu, ochrzczona studentka prawa. - Jaja, jaja mi pękają! - wtóruje jej chłopak, Damian. To informatyk w jednej z prestiżowych firm na Pomorzu. Oboje wykonują na polu trudny do określenia taniec, podobny do ujeżdżania konia. Tak jak czynią to inni. Mało kto jest tu obojętnym. W tym ognistym zgiełku, ni stąd ni zowąd, cisną się zapamiętane ze szkolnej ławki słowa z pieśni Rilkego o kornecie: „Reiten, reiten, reiten, durch den Tag, durch die Nacht, durch den Tag. Reiten, reiten, reiten...”

Zaczął się XVI Przystanek Woodstock w Kostrzynie
Woodstock: Buzek, Steczkowska i pół miliona ludzi

Któraś z dziewcząt zgubiła stanik! Ale właścicielki nie widać, a stanik już wdeptywany jest w piasek. Ależ ci ludzie mają w sobie moc! Co oni wyczyniają! Cały dzień w podskokach, zakrętasach, kółeczkach, z kiwającymi się w te i we wte głowami, półnadzy, w rytmie doskwierającej muzyki. Cóż za ekwilibrystyka! Trudno to zrozumieć, ale przyjemnie to ujrzeć! Po tym wyzwoleńczym wstępie Life... - świt dobiła ostatecznie kapela Lessdress. Ci mniej wytrwalsi – padają jak mokre muchy na pastwisku, są wynoszeni przez kumpli w bardziej postronne miejsca. Bo tu trwa na cały koks i jeszcze jeden dzień dłużej - walka. Tu jako się wolnym wylatuje do nieba.

Poranek, jak zwykle, słoneczny. I okazuje się, że to będzie najgorętszy ze wszystkich woodstockowych, dni. Pojawił się w miasteczku reżyser Andrzej Wajda. Jak przystało na gościa i on był zachwycony ujrzanym tu widokiem. Nie szczędził komplementów. - Tu jest spokojniej niż w ogromnym mieście – ocenił bezpieczeństwo na Przystanku. - Polacy słyną z tego, że wszystko im wychodzi przypadkowo. Ale takie przedsięwzięcia, jak tutaj, to jest zachwycające! Owsiak na prezydenta! - zawołał reżyser, i jeszcze dorzucił: - Prawdziwy nasz problem to negacja, lecz jak tu się widzi, tą naraz integrację, zaakceptowaną przez ludzi, że tutaj nie ma tych nieszczęść, jakie mogą się zdarzyć na ulicy, to mnie to zachwyca.

A nad bezpieczeństwem bawiących się uczestników, jak udało się ustalić, czuwa 1087 policjantów, 86 sokistów, 97 strażaków z Polski i 110 z Niemiec, 43 funkcjonariuszy straży granicznej. - Do tej pory to bardzo bezpieczny Przystanek. Nie odnotowaliśmy żadnych poważniejszych incydentów – powiedział rzecznik prasowy lubuskiej policji Sławomir Konieczny. - Zgłoszono nam jedynie włamanie do samochodu, był także pożar jednego auta, a to dlatego, że właściciel zaparkował w suchej i wysokiej trawie, która zapaliła się od katalizatora.

Z uczestnikami także przed południem spotkał się prezenter radiowej Trójki, Marek Niedźwiecki. Dał upust swoim żalom: - Powinni być tu szefowie wszystkich rozgłośni radiowych w Polsce, wtedy zobaczyliby, czego chcą słuchać ludzie. Teraz serwowana jest im papka. Gdzieś rozeszło się to, czego ludzie chcą słuchać z tym, co grają różne stacje radiowe – podsumował.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

anna duża
  • anna duża
  • 05.05.2011 14:52

Tak jak bym tam była.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.