Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

180304 miejsce

To był rok...

Tradycyjnie końcówka roku to sezon na wszelkiego typu podsumowania, rozliczenia, plebiscyty. Nie mogło się więc obejść bez rachunku sumienia premiera. No właśnie.

Tradycyjnie końcówka roku to sezon na wszelkiego typu podsumowania, rozliczenia, plebiscyty. Nie mogło się więc obejść bez podsumowania naszego pana premiera, dzięki któremu dowiedzieliśmy się o licznych sukcesach obecnego rządu.
Nie łudźmy się, to nie rząd jest twórcą sukcesów. To jego doradcy do spraw Public Relations, którzy dniami i nocami kombinują jak przekuć w nie – w najlepszym razie – niemądre decyzje. To oni napisali podsumowanie roku panu premierowi i dzięki nim wiemy, że tak wspaniałego rządu nie było od 89 roku. Nikt nie odniósł tak spektakularnych sukcesów i żadna koalicja nie była w stanie dokonać tylu pozytywnych rzezczy, co obecna. I najważniejsze – gospodarka nabrała niespodziewanego tempa, gna jak oszalała, a nam obywatelom, żyje się z dnia na dzień coraz lepiej.

W sumie to nie pozostawałoby nic innego jak cieszyć się wspólnie z koalicją rządową i w wieczór sylwestrowy odśpiewać na ich cześć o północy gromkie STO LAT! Gdyby nie jedno ale. Po roku 89 zmienił się nam system z centralnie sterowanego na wolnorynkowy, co w skrócie oznacza, że gospodarka ma w nosie większość decyzji ludzi rządzących państwem i rozwija się sama. Rząd nie ma już bezpośredniego wpływu na ceny czy podaż towarów. Dlatego niezależnie od tego, kto nami rządzi, nasz kraj będzie parł w kierunku dobrobytu. Od rządzących zależy tylko czy do tego raju dotrzemy zaraz, czy chwilę później. Na szczęście. I dla nas i dla nich. Dla nas, bo żyje nam się naprawdę coraz lepiej, dla nich, bo każdy kolejny premier z końcem każdego roku może przypisać sobie i swojemu rządowi sukcesy tysięcy przedsiębiorców i nikt mu nie będzie miał tego za złe. Oprócz specjalistów od PR z partii opozycyjnych. Ale to też swego rodzaju tradycja.

No to tradycyjnie i ja podsumuję swój rok i zrobię to z niekłamaną przyjemnością, bo był to rok także i dla mnie najlepszy od 17 lat. Kupiłem dom za miastem i zamieniłem małe miejskie autko na wielki amerykański samochód terenowy. Bajka. Pozostaje mi tylko życzyć sobie i rządzącym, żeby ci u władzy kontynuowali politykę pozostawienia gospodarki samej sobie i na tę okoliczność na przykład wybrali prezesa NBP który będzie w stanie równie skutecznie chamować zapędy rządzących do powrotu do ręcznego sterowania gospodarką jak ustępujący profesor Balcerowicz. Bo jak złotówka osłabnie, to kredyt na dom za miastem i wielki samochód pogrąży mnie z kretesem podobnie jak miliony innych obywateli żyjących na kreskę. A wtedy rachunek jaki wystawią rządzącym podczas następnych wyborów będzie naprawdę słony. Czego sobie i im (mimo, że ich nie lubię) serdecznie nie życzę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

No cóż, Balcerowicz odejdzie i co teraz? Zyta pomoże? Może Kaziu wspaniały? Teraz tak naprawdę widać, że niektórzy to są po prostu niepowtarzalni i powinni zostać tam gdzie są, dopóty im się po prostu będzie chciało i dopóki będzie im to sprawiało satysfakcję, oczywiście mając na uwadze dobro państwa. Tak więc w powstałej/powstającej sytuacji, chyba nam nie pozostaje nic innego jak dalsza emigracja za pozornie lepszym życiem...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.