Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

37145 miejsce

To był "skok w XXI wiek"

Ile skaczesz w dal – cztery, pięć, może sześć metrów? Na igrzyskach w Meksyku, Amerykanin Bob Beamon uzyskał 8,90 m, bijąc ówczesny rekord świata aż o pół metra. Dziś mija 40 lat od „skoku w XXI wiek”, jak zwykło się nazywać ów wyczyn.

Rekordowy skok Boba Beamona (8,90 m) przeszedł do historii światowego sportu / Fot. screen z Nationalgeographic.com / http://photography.nationalgeographic.com/photography/photos/olympics-winners-circle/bob-beamon.html18 października 1968 r., godzina 15.46. Na trybunach Estadio Azteca w Meksyku ponad 100 tys. ludzi obserwuje olimpijskie zmagania lekkoatletów. Właśnie rozpoczyna się konkurs skoku w dal mężczyzn. Pierwszych trzech zawodników spaliło swoje próby, jako czwarty na rozbiegu staje Bob Beamon z USA. „Żeby tylko dobrze trafić”, mówi do siebie w myślach, bo w porannych eliminacjach też miał kłopoty z rozbiegiem.

Wreszcie rusza. Szybko, szybko, coraz szybciej – odbicie – nogi, ręce w przód – lądowanie. I to gdzie! Daleko poza granicą ośmiu metrów. Beamon od razu wie, że dokonał czegoś niezwykłego – zaraz po wylądowaniu podskakuje dwa razy z radości, wybiega z piaskownicy. Na trybunach szum podziwu. Urządzenie do automatycznego pomiaru kończy się na odległości 8,60 m, dlatego sędziowie muszą skorzystać z metalowej taśmy, by zmierzyć skok ręcznie. Po chwili drugi szum na trybunach, głośniejszy, gdy na tablicy świetlnej pojawia się wynik: 8,90 m. To niesamowity rekord świata. Poprzedni wynosił „tylko” 8,35 m.

Obejrzyj rekordowy skok Boba Beamona

Beamon jeszcze przez chwilę nie wie, co się dzieje, bo nie zna europejskiego systemu miar. Jego rywal i kolega z reprezentacji, Ralph Boston, przelicza mu uzyskany wynik na stopy i cale. Widzowie, komentatorzy, a także pozostali zawodnicy przecierają oczy ze zdumienia. Do tej pory najlepsze wyniki w skoku w dal poprawiano o kilka, góra kilkanaście centymetrów. Ale pół metra?...

- W tym skoku wszystko mu wyszło – mówi w wywiadzie dla PAP Bohdan Tomaszewski, który w Meksyku widział wyczyn Beamona na żywo. – Miał idealny rytm i szybkość biegu, w belkę trafił tak jak trzeba, parabola lotu też była idealna.

Do historii przeszły też gorączkowe dyskusje pozostałych skoczków, gdy sędziowie mierzyli skok Beamona. – To musi być 28 stóp – mówił Boston. – Niemożliwe – odparł Lynn Davies z Wielkiej Brytanii, obrońca tytułu olimpijskiego z Tokio. – Nawet więcej niż 28 stóp – upierał się Boston. Ale i tak nie docenił Beamona, który – jak się po chwili okazało – złamał nie tylko granicę 28, ale i 29 stóp za jednym zamachem. – Obserwowaliśmy od tyłu, nie mogliśmy dokładnie ocenić. Ale i tak skok zrobił ogromne wrażenie – wyjaśniał potem Davies. „Odbił się w 1968 r., a wylądował gdzieś w XXI wieku”, pisała nazajutrz amerykańska prasa.

Beamon w drugiej próbie uzyskał 8,04 m, a pozostałe cztery skoki spalił. Nikogo to zresztą nie interesowało, bo pierwsze podejście zagwarantowało mu złoto. – W porównaniu z nim wszyscy jesteśmy dziećmi... – mówił jeszcze na skoczni Igor Ter-Owanesjan, któremu Beamon zabrał rekord świata. I to na bardzo długo – jego fantastyczny wynik pozostał niepobity przez 23 lata. Dopiero w 1991 r., podczas lekkoatletycznych MŚ w Tokio, walka o złoto między Carlem Lewisem i Mikiem Powellem umożliwiła poprawienie rekordowego rezultatu. Powell uzyskał 8,95 m i do dziś dzierży rekord; wynik Beamona pozostaje drugim najlepszym na listach wszechczasów skoku w dal.

Naukowcy wyjaśniają, dlaczego Beamon skoczył tak daleko


Największą zagadką całej historii pozostaje fakt, że Beamon nigdy wcześniej ani nigdy później nie uzyskał żadnego rezultatu choćby zbliżonego do tego osiągnięcia. Przed igrzyskami jego rekord życiowy wynosił 8,33 m, zaś po olimpiadzie najdalej skoczył 8,22 m.

Wielu ekspertów wciąż zastanawia się zatem, jak udało mu się uzyskać 8,90 m w najlepszym skoku kariery. Zwracają uwagę, że rywalizacja odbywała się na wysokości ponad 2 tys. m n.p.m. Nie jest tajemnicą, że rozrzedzone powietrze ułatwia sprinterom i skoczkom uzyskiwanie lepszych rezultatów. Na igrzyskach w Meksyku pobity został nie tylko rekord świata w skoku w dal – np. w trójskoku aż pięciu zawodników pokonało (choć nie tak znacząco jak Beamon w skoku w dal) dotychczasowy rekordowy rezultat.

Jeszcze w 1968 r., fizyk Peter Wegener z Yale University spróbował w naukowy sposób wyjaśnić (przynajmniej częściowo) fenomen skoku Beamona. W specjalnej ekspertyzie, przeprowadzonej dla „Sports Illustrated”, wziął pod uwagę najróżniejsze czynniki, takie jak ciśnienie i temperatura na stadionie, wagę, a nawet rozmiar stopy Amerykanina. Okazało się, że ze względu na wysokie położenie Meksyku, Beamon w chwili oddawania skoku był „lżejszy” o 0,1 proc, co w jego przypadku przełożyło się na dodatkowe 5-10 cm długości skoku.

Ponadto, prawdopodobnie, rozwinął na rozbiegu prędkość większą o 1 proc. niż zwykle. Dlaczego „prawdopodobnie”? Ponieważ technika nie pozwalała wówczas na odnotowywanie takich danych. Wegener skorzystał więc z faktu, że czasy uzyskiwane przez sprinterów na dystansie 100 m były w Meksyku lepsze średnio właśnie o 1 proc. Taki, z pozoru nieznaczący wzrost szybkości w chwili odbicia mógł dać Beamonowi nawet dodatkowe 20 cm.

Nieżyjący już dziś dr Wegener (zmarł przed miesiącem) doszedł więc do wniosku, że korzystne warunki wynikające z położenia Meksyku „wydłużyły” Beamonowi skok nawet o 25-30 cm. Bez tej pomocy prawdopodobnie uzyskałby wynik nie lepszy niż 8,70 m, choć oczywiście i tak poprawiłby tym samym rekord świata. Nie wolno też zapominać, że 22-letni wówczas Amerykanin trafił na maksymalny dopuszczalny wiatr w plecy (2,0 m/s).

Jak wspomniano, Beamon nigdy później nie zbliżył się do rezultatu z Meksyku. Być może wpłynął na to fakt, że musiał przedwcześnie zakończyć karierę z powodu kontuzji. Po latach, magazyn „Sports Illustrated” uznał jego wyczyn za jedno z pięciu najważniejszych wydarzeń sportowych XX wieku. Wynik Beamona jest też nadal rekordem olimpijskim, do którego od dawna na żadnych igrzyskach nikt się nie zbliżył – przykładowo, w Pekinie złoty medalista Irving Saladino (Panama) skoczył 8,34, a więć ponad pół metra krócej, niż rewelacyjny Amerykanin 40 lat wcześniej.

źródła: PAP, "Sports Illustrated" (12/1968), "Kronika sportu"

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Uwielbiam takie teksty. Świetna robota Sewerynie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.