Facebook Google+ Twitter

To były piękne 3 tygodnie...

Emocje, nadzieja i łzy radości i wzruszenia. Euro dobiegło końca, ale z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że je wygraliśmy.

Euro rozbudziło niesamowicie nasz naród i sprawiło, że przez 3 tygodnie mieliśmy prawdziwe piłkarskie święto. Polaków ogarnęła niesamowita fala patriotyzmu i optymizmu. Serce rosło, gdy patrzyło się na roześmiane biało-czerwone twarze, na niezliczoną liczbę flag, transparentów i innych emblematów narodowych. To było bez wątpienia nasze święto, nasze 5 minut, które wykorzystaliśmy znakomicie. Wiadomym było, że Polacy kochają piłkę nożną i wyczekują tego Euro, ale nasze zachowanie i kibicowanie przerosło chyba najśmielsze oczekiwania. Przecież to nas obawiała się cała Europa, to przed nami ostrzegano kibiców i mówiono wiele, jak widać, niepotrzebnych słów. A my? My pokazaliśmy się z pięknej strony, urzekliśmy Europę i Świat, wyznaczyliśmy nowe standardy kibicowania wspólnie z innymi kibiciami. To były piękne 3 tygodnie, bez zawiści, narzekania i sporów, ale z radością, sympatią i wzajemnym szacunkiem.

Każdy z trzech meczy Polaków był swoistym świętem narodowym, setki tysięcy kibiców w strefach kibica i miliony przed telewizorami. Ogromne oczekiwania i wiara w to, że w końcu się uda. Pierwszy mecz z Grecją i niesamowity szał radości po bramce Roberta Lewandowskiego. Przypadkowi ludzie padali sobie w ramiona, niektórzy płakali, inni skakali ze szczęścia. Po meczu pozostał lekki niedosyt z remisu, ale wiara w narodzie wciąż była.

Mecz z Rosją był obarczony sporym ładunkiem emocjonalnym. Rozpędzeni Rosjanie kontra niesieni dopingiem Polacy. Na początku zwątpienie, stracona bramka i niepokój, co dalej? A potem? Niesamowity szał radości po przepięknym trafieniu Kuby Błaszczykowskiego. Miliony Polaków oszalało ze szczęścia i domagało się kolejnych bramek. Było blisko, żeby je zdobyć, ale nie udało się. Mimo to, kibice byli zadowoleni, gra naszych piłkarzy mogła się podobać i było wiadomo, że ostatni mecz będzie meczem o wszystko, a nie tylko o honor.

Mecz z Czechami rozbudził w Polakach jeszcze więcej emocji, nadziei i wiary. Od samego rana setki tysięcy kibiców maszerowało ulicami Wrocławia i innych miast i zagrzewało naszych do boju. Wiara w narodzie była ogromna, to było coś pięknego, jak patrzyło się na te twarze, w których jak na dłoni było widać olbrzymią nadzieję i radość. Widok, obok którego żaden kibic nie może przejść obojętnie. Strefy kibica przeżywały prawdziwe oblężenie i pękały w szwach. Ogromne wyczekiwanie, napięcie i wiara, że po 90 minutach będzie można unieść ręce w geście triumfu. Niestety, nie udało się, po straconej bramce ludzie ukrywali twarze w dłoniach, płakali i nie dowierzali. To samo było po zakończeniu spotkania, łzy, smutek i przeświadczenie, że straciliśmy olbrzymią szansę. Ale mimo tego, potrafiliśmy gratulować Czechom zwycięstwa, a na drugi dzień, gdy emocje opadły, dziękowaliśmy piłkarzom za walkę i za danie nadziei.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Jolka
  • Jolka
  • 02.07.2012 20:43

Szkoda , szkoda ,że to już koniec. Czułam się odświętnie , radośnie .
Niesamowite rzesze rozbawionych kibiców z całego świata. Jestem dumna ,że to wszystko się udało . Trzymam kciuki za Mundial.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Adam
  • Adam
  • 02.07.2012 15:06

Szkoda, że to już koniec, bo przez te 3 tygodnie atmosferę święta czuło się na każdym kroku. Czułem się dumny z bycia Polakiem i mam nadzieję, że przekujemy to w coś trwalszego i będziemy mieć korzyści z Euro.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.