Facebook Google+ Twitter

To, co my robimy, to jest praca programowa dla przyszłej Warszawy

Przed referendum warszawskim nastąpiło pospolite ruszenie polityków opozycji. Wszyscy – od lewa do prawa – mają wiele do powiedzenia na temat wspaniałego rządzenia. Warszawą. A jak zwycięży PiS - zbuduje tyle mieszkań, co za Gierka.

 / Fot. Wikimedia Commons, autor: Piotr DrabikNic tak mocno obecnie nie rozgrzewa umysłów i nastrojów polityków wszystkich opcji, z wyjątkiem SLD, jak referendum warszawskie. Nagle 8 października doszło do silnych związków i spektakularnych połączeń "uczuciowych", w walce ze wspólnym wrogiem, jakim jest Platforma i jej przedstawicielka na urzędzie prezydenta stolicy, Hanna Gronkiewicz-Waltz. W równym szeregu obok siebie zasiedli w ten dzień, fałszywi sojusznicy, którzy po 13 października będą znów ostrymi i wrogimi konkurentami.

Zobacz zdjęcia (6) - szeroka koalicja na rzecz referendum (Foto: Agencja Gazeta) - gazeta.

Z inicjatywy PiS powstało porozumienie ponad podziałami. Powstało w interesie Jarosława Kaczyńskiego, który ostatkiem sił walczy o zdobycie ważnego przyczółka, jakim jest stolica, w podboju Polski. Wolny strzelec polityczny, odstrzelony ongiś z partii przez szefa PiS, Ludwik Dorn poinformował: "Do 13 października jesteśmy sojusznikami, po 13 będziemy konkurentami". Tak tłumaczył obecność przeciwstawnych postaci z tzw. partii "nie po drodze" i dziwnych przyjaźni unikanych na co dzień, przy jednym stole.

Zasiedli, zatem obok siebie, jak brat z bratem, do debaty: Czesław Bielecki, Piotr Guział, Piotr Gliński (kandydat PiS na prezydenta Warszawy), Piotr Ikonowicz, Andrzej Rozenek, Elżbieta Jakubiak i Przemysław Wipler. Szeroka między-partyjna koalicja zapraszała 8 października, do wzięcia udziału w referendum, 13 października w Warszawie.

Puszczając oko do warszawiaków, zjednoczeni zezowatym porozumieniem ponad podziałami politycy, do 13 października - działamy wspólnymi siłami, wszak jesteśmy sojusznikami, potem będziemy konkurentami, ale nadal mamy zamiar spierać się o to, jak nasza kochana Warszawa ma się rozwijać - mówili zjednoczeni dla PiS uczestnicy debaty przed referendum w sprawie odwołania prezydent stolicy.

Oficjalnie debata została zorganizowana przez Warszawską Wspólnotę Samorządową, z udziałem różnych przedstawicieli środowisk różnych, które opowiadają się za referendum o odwołanie prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jej uczestnicy zachęcali do udziału przy urnach. Debatę zdominowali politycy, choć jeszcze do niedawna główny inicjator i organizator referendum – burmistrz Ursynowa, Piotr Guział zapewniał, że nie pozwoli przykleić się do idei referendalnej, żadnej partii.

Wszyscy, więc powtarzali tę samą formułkę: do 13 października jesteśmy sojusznikami, potem, będziemy konkurentami. Ale nadal będziemy spierać się o to, jak Warszawa ma rosnąć, rozwijać się, być bardziej przyjazna swoim mieszkańcom. Łączy nas to, że chcemy, aby Warszawa żyła, była miastem dobrze zorganizowanym, żeby nie traciła swoich szans. To słowa krasomówcy - Cycerona naszych czasów - Ludwika Dorna, z partii Zbigniewa Ziobry.

Czesław Bielecki, niedoszły prezydent Warszawy z ramienia PiS w 2010 roku, przekonywał, że obecnie w stolicy panują "niezgulstwo, nieudolność, bałagan, mimo fantastycznego zasilenia finansowego z UE". - Każdy następny rządzący, ktokolwiek to będzie, będzie musiał podporządkować się woli społecznej.

Prof. Piotr Gliński, prawdopodobny dzisiejszy kandydat PiS na prezydenta stolicy, wyznaczony przez prezesa, podkreślił, że demokracja powinna wyglądać tak: ludzie z różnych stron sceny politycznej siedzą przy jednym stole i formułują wspólny program dla przyszłości. - To, co my robimy, to jest praca programowa dla przyszłej Warszawy.

Inicjator stołecznego referendum Piotr Guział, przypomniał to, o czym zapomniał już dawno, mając na uwadze pierwotne zapowiedzi o odżegnaniu się od wszystkich partii, że 13 października warszawiacy, "z inicjatywy obywateli Warszawy, nie partii politycznych" - mogą pójść do urn, aby wyrazić swój podziw dla Gronkiewicz-Waltz, lub sprzeciw wobec jej rządów.

Szef Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej, silny lider lewicowy Piotr Ikonowicz (dawny szef Polskiej Partii Socjalistycznej) wskazywał m.in., że w Warszawie wyrzuca się z mieszkań tysiące osób na bruk, a jednocześnie jest w stolicy 4,3 tys. pustostanów. - Nie można dać zgody na miasto, w którym mogą żyć tylko ludzie zamożni - powiedział.

Białostocki lider Republikanów, były członek Unii Polityki Realnej i były poseł PiS, prezes Ruchu 10 kwietnia, Przemysław Wipler (lat 35) objął biedaków warszawiaków stojących w kolejce po lokum komunalne. Zauważył, że stolica przez ostatnich 7 lat była miastem, w którym "bardzo ciężko żyło się rodzinom czekającym na mieszkania komunalne".

Elżbieta Jakubiak z PJN podkreślała, że w stolicy "nie może być podziału na słoiki i rdzennych mieszkańców". Dodała, że - jak widać - samo powiedzenie, że ogłaszamy referendum przyspieszyło wszystko: rozmowę o cenach biletów, o budowie mieszkań, o komunikacji, więc to jest ta nasza wielka władza - powiedziała.

Jarosław Kaczyński na spotkaniu z mieszkańcami Ursynowa, zapewniał, że jak PiS obejmie władzę w stolicy, zajmie się budową mieszkań dla młodych rodzin. - Chcemy budować 300 tys. mieszkań rocznie. My mamy program mieszkaniowy nieporównanie szerszy i lepszy - obiecywał. - PiS będzie chciało stworzyć mechanizmy, które pozwolą budować w kraju 300 tys. mieszkań rocznie. Tak jak za Gierka. Bo za Gierka budowano 300 tys. mieszkań rocznie - zapewnił prezes PiS.

Były prezes Trybunału Konstytucyjnego, prawnik Jerzy Stępień, zajął stanowisko wobec tego wszystkiego, co wyprawiają i wygadują politycy przed referendum w Warszawie. Według niego skala głupstw i populizmu przekroczyła już wszelkie wskaźniki przyzwoitości.

- Ilość głupstw, jaką wypowiadają niektórzy politycy przy okazji warszawskiego referendum, osiągnęła już, wydawać by się mogło, pułap możliwości, a przed nami jeszcze kilka dni. Pół biedy głupstwa, gorszy jest populizm odwołujący się do najgorszych instynktów i negatywnych emocji, o które przecież nietrudno - napisał w "Dzienniku Gazecie Prawnej", Jerzy Stępień.

Do czego jeszcze są zdolni politycy, przy okazji referendum – pokażą najbliższe dni. Czy nie zabraknie prezesowi PiS obietnic dla stolicy i Polski, na długiej liście, z której czerpał już garściami w ostatnim czasie oraz zarzutów wobec prezydent Warszawy? Jednym z główniejszych w ostatnich dniach był ten zarzut, który dotyczył pominięcia w całości idei i kierunków rozwoju miasta, według projektu brata bliźniaka - Lecha.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

PiS nie jest zdolny do niczego .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.