Pozycja materiału w rankingach:
Kataryna - autorka jednego z najpopularniejszych w Polsce blogów o polityce, opowiada na pytania o przyszłość dziennikarstwa obywatelskiego, zagrożenia wolności słowa i przyszłości internetu.

Czy podejmie się Pani zdefiniowania pojęcia dziennikarstwa obywatelskiego?Zobacz także:
Artykuły
(238)
Galerie
(15)
Średnia ocen
(3.91)
Wiek: 27 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: :) http://brlfoto.blogspot.com/
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Wojciech Arciszewski 29.03.2011 16:14
Dobrze ta kobieta napisała. Trudno się z nią nie zgodzić.
Ważne byśmy znali swoje miejsce w szyku, bo zbytnia wiara w naszą siłę i skuteczność prowadzi jedynie do samozadowolenia i samouwielbienia , a nie do realnych korzyści dla społeczeństwa obywatelskiego.
Daleko nam do największych komercyjnych serwisów, bo średnia ilość odsłon to 1-2 tys.a jak piszesz o lokalnych sprawach to często jeszcze mniej. Gdy napiszesz o D*pie Maryni to możesz liczyć na kilkadziesiąt tysięcy, o ile tag wpasuje się w Google link
Powinniśmy jednak nie poddawać się i dalej próbować. Poziom dziennikarstwa zawodowego stale się obniża, a szanse dla amatorów rosną.
Andrzej Szelbracikowski 29.03.2011 09:30
Do tej pory polityka mnie zupełnie nie interesowała. Ale z latami widzę że i na tym polu coś się dzieje i może być żywotne, tak jak..."baby";))
Jak dotąd nikt jeszcze nie pokwapił się z podaniem mi "legitymacji dziennikarskiej";((, więc nie ma o czym mówić. A także w przeciwieństwie do wypowiedzi moich poprzedników i poprzedniczek nie odczuwam ażeby w Polsce poczucie "dziennikarskiej własnej wartości" zwłaszcza jeśli idzie o tematy patriotyzmu i polityki były w czymkolwiek zagrożone, wprost przeciwnie....
Jadwiga Kowalczyk 28.03.2011 06:47
Zagrożenie konsekwencjami oficjalnymi w przypadku ciągot władzy do kontroli obywatela jest o tyle istotne, że - jak widać chociażby na w24 - bardzo często zdarzają się pod adresem piszących i komentujących personalne pogróżki ze strony zamaskowanych osobników, którym marzy się władza. Lub nadzieja, że inna władza pozostawi im swobodę działania.
Osobiście nie uważam sie na dziennikarza, ale mogę nazwać się komentatorem i wielokrotnie z mniej lub bardziej zawoalowanymi pogróżkami się spotykam. Ludzie prymitywni, którzy maja inne poglądy używają ich jako argumentów, ponieważ merytorycznych nie potrafią sformułować.
Nie dziwi więc wypowiedź, na którą zwróciła juz uwagę pani Marta:
"Świadomość, że wszystko co napiszemy może być - i z dużym prawdopodobieństwem będzie - użyte przeciwko nam w naszym życiu prywatnym czy zawodowym, może skutecznie zahamować rozwój dziennikarstwa obywatelskiego."
Piotr Wierzbicki 28.03.2011 02:48
Tak Marto Jenner. Dali powąchać demokracji i czas na "konserwację". Gwinty nasmarować i powolne dokręcanie "śruby". Tylko Przedwieczny wie co wyjdzie nam na zdrowie.
Maciej Siwiński 28.03.2011 00:00
Odróżniłbym zdecydowanie dziennikarstwo obywatelskie od, nazwijmy go "komentatorstwa obywatelskiego". O ile to pierwsze, często w formie artykułu jest sygnowane imieniem i nazwiskiem oraz zdjęciem to to drugie jest strzelaniem zza węgła.
Anonimowi komentatorzy (tych jest najwięcej) nie mają twarzy, tożsamości. Mogą pisać największe bzdury, najgorszym i najwulgarniejszym językiem i mogą być pewni, że ich teksty wejdą na stronę, bo jest ich tak wiele, że moderatorzy nie są w stanie
ich wyeliminować. Jeśli im się to udaje (o czym wie zresztą tylko autor i moderator)
to tylko w minimalnym zakresie. Niestety, ze względu na ograniczony zasięg mało kto zdecyduje się wszcząć postępowanie sądowe przeciwko potwarcom, bo sama wulgarność tekstu nie jest żadnym przestępstwem. Jestem zdania, że ponieważ pisanie w necie jest publiczne, nie powinno być dopuszczane bez rejestracji. Gdyby
istniał wymóg rejestracji, prawdopodobnie było by mniej chamstwa słownego. Natomiast jakiekolwiek cenzurowanie sygnowanych tekstów uważałbym za zamach na wolność słowa w każdym calu. I na to nie wolno pozwalać. Dziennikarstwo obywatelskie jest świetną płaszczyzną wymiany poglądów, ale z powodu śmieci przy ciekawych i interesujących tematach trudno jest dotrzeć do poglądów bez ubrudzenia się błotem anonimowych "zawęgłowców".
Adam Podgórski 27.03.2011 22:04
Bardzo ciekawe wypowiedzi, zgodne z wieloma moimi odczuciami. Z jednym wszak wyjatkiem: wszystkie tematy jakie podejmuje, wszystkie sprawy, o ktorych pisze, nie sa inspirowane przez żadnych dziennikarzy tradycyjnych. Czy termin dziennikarstwo, i czy obywatelkie, to owszem, zgadzam się, to kwestia do przemysleń. Czy ktoś, kto pepelni kilka mateialow, zaraz musi być dziennikarzem? Co do cenzury w Internecie, jak i każdej innej, to się na nią nie zgadzam. Powinna byc jednak wprowadzona odpowidzialenośc o slowa, przejawiajća sie w tym, że bezkarni dotąd opluwcze, pomawiacze, znieslawiacze, paszkwilanci i tym podobni obrzydliwcy, będą identyfikowani i pociagani do odpowiedzialnosci
Marta Jenner 27.03.2011 21:43
Trzeźwa i trafna diagnoza.
Panie Krzysztofie, w moim odczuciu tekst dotyka dwóch aspektów odpowiedzialności.
Jeden z nich zawiera jej interpretacja prawdziwego dziennikarstwa obywatelskiego jako "zdobywania i podawania istotnych informacji, w przystępnej formie, z podaniem źródeł, rzetelnego realizowania prawa czytelnika do informacji o władzy."
Drugi dostrzegam w słowach:
"Świadomość, że wszystko co napiszemy może być - i z dużym prawdopodobieństwem będzie - użyte przeciwko nam w naszym życiu prywatnym czy zawodowym, może skutecznie zahamować rozwój dziennikarstwa obywatelskiego."
I tu już chodzi nie o odpowiedzialne podejście do tego, co piszemy (dbałość o rzetelność, unikanie wypowiedzi szkalujących, wulgarnych etc.), ale o możliwość, że zostaniemy pociągnięci do odpowiedzialności mimo zachowania tych zasad - tylko dlatego, że dla kogoś okażemy się niewygodni.
Krzysztof Grabski 27.03.2011 19:56
Pozdrawiam wszystkie osoby które oceniły,iż nie trzeba odpowiadać za swoje czyny lub słowa.
Żal mi was albowiem błądzicie.
Agnieszka Pawłowska 27.03.2011 18:43
Mądre słowa płyną z ust Kataryny, mimo, że to co powiedziała marginalizuje znaczenie dziennikarstwa obywatelskiego, jednak nie ma się co oszukiwać, że tak ono w Polsce (i nie tylko tu) wygląda. Mam wrażenie, że wciąż chce się na siłę przypisać mu większe zasługi, co tylko pogarsza sytuację, bo ten rodzaj działalności obywatelskiej już ma istotne znaczenie w społeczeństwie, ale ciągle chce więcej i więcej. Sama Kataryna też ma bardzo zdrowe podejście do swojej działalności, bo jakby nie spojrzeć dziennikarzem nie jest, ale trafnie dziennikarstwo definiuje. Dlatego jeżeli jakikolwiek DO ma chrapkę na dziennikarstwo to polecam ruszyć do redakcji, zaopatrzyć się przy tym w dobrego nosa, zapasy cierpliwości, odwagi i upartości.
Krzysztof Grabski 27.03.2011 17:46
Tak powinno być,że człowiek powinien odpowiadać za swoje czyny i słowa.